Kołakowski na Uniwersytecie jak w domu

Anna S. Dębowska
24.11.2007 aktualizacja: 2007-10-31 07:32
A A A Drukuj
Prof. Leszek Kołakowski z żoną Tamarą podczas jubileuszu na Uniwersytecie Warszawskim
- Jubileusze to wyraz uznania dla kogoś, kto dożył jakiegoś wieku, ale to przecież żadna zasługa. Ja nic nie zrobiłem, żeby osiągnąć te lata, raczej przeciwnie - powiedział z właściwym sobie poczuciem humoru prof. Leszek Kołakowski. Wczoraj na Uniwersytecie Warszawskim obchodzono jubileusz 80-lecia wybitnego uczonego.
Leszek Kołakowski wykładał tu do 1968 r. W tym roku za udział w wydarzeniach marcowych komunistyczna władza odebrała mu prawo do wykładania i zmusiła do emigracji. Wczoraj uczelnia świętowała jego 80. urodziny. Rektor UW Katarzyna Chałasińska-Macukow w Auditorium Maximum wręczyła filozofowi "Medal za Zasługi dla Uniwersytetu Warszawskiego".

- Jubileusze urodzin są zwykle świętowane pośród najbliższych. Dlatego cieszy nas, że zechciał nas pan profesor włączyć do tego uprzywilejowanego grona. Zawsze jest pan tu u siebie, wśród przyjaciół. Ten medal to nasze podziękowanie za dar pańskiej myśli, która przysparza chwały także nam - powiedziała pani rektor.

- Ciekawe, jak teraz czują się ci, którzy cię wyrzucili z Uniwersytetu - skwitował Adam Michnik.

Jubilat także zabrał głos: - W murach tej uczelni czuję się jak w domu, żałuję tylko, że mało znam jej studentów. Poznałem kilku na Oksfordzie. To bardzo inteligentni ludzie. Jest dziś dużo chamstwa i niegodziwości w Polsce, zwłaszcza w języku politycznym, ale jak sądzę, to niedługo się zmieni.

Słuchali go wybitni polscy uczeni, m.in. Jerzy Jedlicki i Krzysztof Pomian, przyjaciele z "Gazety Wyborczej" i "Zeszytów Literackich", żona Tamara, studenci UW.

Wyraźnie wzruszona prof. Barbara Skarga, przyjaźniąca się z profesorem "pół wieku i jeden rok", wspominała swoje pierwsze z nim spotkanie. - W 1956 r. skierowano mnie z Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie do Leszka Kołakowskiego, o którym mówiono że jest najinteligentniejszym ze wszystkich profesorów na UW. Gdy zobaczyłam, że jest młodszy ode mnie, uciekłam. Potem prof. Skarga zwróciła się do jubilata: - Usunęli cię z uczelni, cenzura zabroniła wydawać twoje pisma, ale wróciłeś. Nasuwa się jednak refleksja: co to za kraj, który swoich najlepszych synów skazuje na banicję.

Po części oficjalnej nastąpiła artystyczna, utrzymana w tak lubianym przez jubilata tonie pół żartem, pół serio. Profesor otrzymał mnóstwo prezentów, m.in. tom publikacji na swój temat wydany nakładem UW ("600 stron, coś okropnego" - ocenił). A od Barbary Toruńczyk, redaktor naczelnej "Zeszytów Literackich", dekret mianujący go "Naszą Największa Miłością".

Podziel się