Rozbudują spalarnię na Targówku: będzie 10 razy większa
14.01.2012
aktualizacja: 2012-01-13 19:59
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Do 2015 r. ma być rozbudowana spalarnia odpadów komunalnych na Targówku. Za inwestycję bierze się Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania, które liczy na zyski ze spalania prawie 400 tys. ton śmieci rocznie.
ZOBACZ TAKŻE
- Ten tunel zmieściłyby metro. Ale popłyną ścieki (22-01-12, 15:40)
- Po sylwestrze: wszędzie walają się śmieci [WIDEO] (01-01-12, 17:00)
- Sortują śmieci w nielegalnej siedzibie. Wyrzucą ich? (04-10-11, 11:00)
- Segregacja śmieci to nie ściema! Rozprawiamy się z mitem (06-04-11, 07:00)
Przez lata ratusz nie mógł zacząć rozbudowy spalarni. Brakowało pieniędzy, były za to różne pomysły, m.in. taki, że miasto powiększy spalarnię w partnerstwie publiczno-prywatnym. We wrześniu Rada Warszawy zdecydowała, że przekaże ją spółce MPO.
Dziś na Targówku pracuje tylko jedna linia tzw. termicznego unieszkodliwiania odpadów, której wydajność jest bardzo niska - ledwie 40 tys. ton rocznie (w całej Warszawie produkuje się według oficjalnych statystyk 800 tys. ton śmieci rocznie). MPO chce unowocześnić technologię oczyszczania spalin tej linii i zbuduje drugą, równoległą linię o wydajności 90 tys. ton rocznie. - Chcemy wykorzystać część obiektu - mówi prezes MPO Sławomir Michalak. - Wcześniej planowano dwie nitki, ale zbudowano tylko jedną. Fundamenty można wykorzystać teraz do budowy drugiej nitki.
Spółka zamierza rozbudować spalarnię i zarabiać na niej. Złożyła już wniosek o wydanie decyzji środowiskowej - najważniejszego dokumentu, bez którego budowa się nie zacznie.
W pierwszym etapie rozbudowy zaplanowano również komin dla całości i zakład, do którego trafią pozostałości po spalaniu, oraz halę magazynową. Etap drugi to kolejne dwie nitki instalacji spalania o wydajności 260 tys. ton rocznie. Oprócz tego MPO szykuje budowę nowoczesnej sortowni odpadów ze zbiórki selektywnej (wydajność do 40 tys. ton rocznie) i nowoczesnego budynku laboratorium. Spalarnia ma być samowystarczalna pod względem energii elektrycznej i cieplnej. Będą też nadwyżki, na których spółka chce zarobić. - Energia cieplna będzie odbierana przez SPEC, zaś elektryczna przez RWE Stoen - tłumaczy prezes Michalak.
Spółka przygotowuje się nawet do zdobycia koncesji i certyfikatu "zielonej energii". Jaki jest harmonogram prac? W MPO liczą, że decyzję środowiskową miejskie biuro ochrony środowiska wyda do końca roku. Potem spółka ogłosi przetarg "projektuj i buduj". Prace budowlane potrwają ok. dwóch lat. Całość ma kosztować 700-800 mln zł. Skąd przedsiębiorstwo weźmie pieniądze? - Jesteśmy po rozmowach z bankami, to opłacalna inwestycja, najprawdopodobniej zaciągniemy kredyt - opowiada prezes Michalak.
Skąd pewność, że spalarnia zarobi na spłatę długu i przyniesie zyski? Otóż od początku roku obowiązuje nowelizacja ustawy śmieciowej, która przekazuje władzę nad śmieciami gminom. Mieszkańcy nie będą wybierać sami firm, które odbiorą od nich odpady, tak jak to jest teraz. Zrobi to za nich miasto, które wybierze firmy w przetargu i wskaże, dokąd śmieci zawozić. Teraz część odpadów trafia do żwirowni albo do lasu, nowe przepisy mają to uniemożliwić. Odpady będą sortowane, część pojedzie do kompostowni, część do ponownego przetworzenia, a reszta do spalarni - na razie jedynej w Warszawie i okolicy.
Planom rozbudowy przyglądają się bacznie mieszkańcy Targówka Fabrycznego, Zacisza i Targówka Mieszkaniowego. Radni dzielnicy domagają się od władz miasta, żeby przy rozbudowie spalarni Targówek dostał zastrzyk pieniędzy jako rekompensatę za uciążliwości (m.in. związane z dowozem śmieci). Uznali, że odpowiednią kwotą będzie ponad 110 mln zł. - Mamy już obiecane 32 mln zł - mówi Zbigniew Poczesny (PO), przewodniczący rady Targówka, a także społecznej rady, która bierze udział w konsultacji projektu rozbudowy. - Jeszcze w tym roku z tych pieniędzy zaczniemy rewitalizację Kanałku Bródnowskiego.
Niestety, samorząd dzielnicy ciągle nie wie, czy dostanie ok. 80 mln zł, które chciałby wydać na budowę kilkudziesięciu dróg lokalnych, m.in. wokół spalarni. Już teraz Targówek jest mocno obciążony, a ruch zwiększy się, gdy do spalarni będą dojeżdżać setki śmieciarek z całej Warszawy. - Muszą być dodatkowe pieniądze dla Targówka, w przeciwnym wypadku mogą pojawić się protesty mieszkańców - mówi Zbigniew Poczesny. - Podsunęliśmy nawet władzom miasta rozwiązanie. Skoro ze spalarni będzie korzystać całe miasto, to każda dzielnica mogłaby przeznaczać przez pewien czas po 1-1,5 mln zł rocznie, tak żebyśmy mogli zbudować drogi. Ratusz nie powinien żałować nam pieniędzy. Zostaną przecież w Warszawie.
Groźba protestów w razie niedoinwestowania dzielnicy jest całkiem realna. Mieszkańcy Targówka bardzo ostro protestowali w latach 90., gdy budowano spalarnię. Już wówczas władze obiecały im budowę dróg, z których część nigdy nie powstała. A teraz? - Rozmawiamy z dzielnicą w sprawie inwestycji towarzyszących rozbudowie, będziemy razem decydować, które są niezbędne - zapewnia Agnieszka Kłąb, zastępca rzecznika prasowego ratusza.
Dziś na Targówku pracuje tylko jedna linia tzw. termicznego unieszkodliwiania odpadów, której wydajność jest bardzo niska - ledwie 40 tys. ton rocznie (w całej Warszawie produkuje się według oficjalnych statystyk 800 tys. ton śmieci rocznie). MPO chce unowocześnić technologię oczyszczania spalin tej linii i zbuduje drugą, równoległą linię o wydajności 90 tys. ton rocznie. - Chcemy wykorzystać część obiektu - mówi prezes MPO Sławomir Michalak. - Wcześniej planowano dwie nitki, ale zbudowano tylko jedną. Fundamenty można wykorzystać teraz do budowy drugiej nitki.
Spółka zamierza rozbudować spalarnię i zarabiać na niej. Złożyła już wniosek o wydanie decyzji środowiskowej - najważniejszego dokumentu, bez którego budowa się nie zacznie.
W pierwszym etapie rozbudowy zaplanowano również komin dla całości i zakład, do którego trafią pozostałości po spalaniu, oraz halę magazynową. Etap drugi to kolejne dwie nitki instalacji spalania o wydajności 260 tys. ton rocznie. Oprócz tego MPO szykuje budowę nowoczesnej sortowni odpadów ze zbiórki selektywnej (wydajność do 40 tys. ton rocznie) i nowoczesnego budynku laboratorium. Spalarnia ma być samowystarczalna pod względem energii elektrycznej i cieplnej. Będą też nadwyżki, na których spółka chce zarobić. - Energia cieplna będzie odbierana przez SPEC, zaś elektryczna przez RWE Stoen - tłumaczy prezes Michalak.
Spółka przygotowuje się nawet do zdobycia koncesji i certyfikatu "zielonej energii". Jaki jest harmonogram prac? W MPO liczą, że decyzję środowiskową miejskie biuro ochrony środowiska wyda do końca roku. Potem spółka ogłosi przetarg "projektuj i buduj". Prace budowlane potrwają ok. dwóch lat. Całość ma kosztować 700-800 mln zł. Skąd przedsiębiorstwo weźmie pieniądze? - Jesteśmy po rozmowach z bankami, to opłacalna inwestycja, najprawdopodobniej zaciągniemy kredyt - opowiada prezes Michalak.
Skąd pewność, że spalarnia zarobi na spłatę długu i przyniesie zyski? Otóż od początku roku obowiązuje nowelizacja ustawy śmieciowej, która przekazuje władzę nad śmieciami gminom. Mieszkańcy nie będą wybierać sami firm, które odbiorą od nich odpady, tak jak to jest teraz. Zrobi to za nich miasto, które wybierze firmy w przetargu i wskaże, dokąd śmieci zawozić. Teraz część odpadów trafia do żwirowni albo do lasu, nowe przepisy mają to uniemożliwić. Odpady będą sortowane, część pojedzie do kompostowni, część do ponownego przetworzenia, a reszta do spalarni - na razie jedynej w Warszawie i okolicy.
Planom rozbudowy przyglądają się bacznie mieszkańcy Targówka Fabrycznego, Zacisza i Targówka Mieszkaniowego. Radni dzielnicy domagają się od władz miasta, żeby przy rozbudowie spalarni Targówek dostał zastrzyk pieniędzy jako rekompensatę za uciążliwości (m.in. związane z dowozem śmieci). Uznali, że odpowiednią kwotą będzie ponad 110 mln zł. - Mamy już obiecane 32 mln zł - mówi Zbigniew Poczesny (PO), przewodniczący rady Targówka, a także społecznej rady, która bierze udział w konsultacji projektu rozbudowy. - Jeszcze w tym roku z tych pieniędzy zaczniemy rewitalizację Kanałku Bródnowskiego.
Niestety, samorząd dzielnicy ciągle nie wie, czy dostanie ok. 80 mln zł, które chciałby wydać na budowę kilkudziesięciu dróg lokalnych, m.in. wokół spalarni. Już teraz Targówek jest mocno obciążony, a ruch zwiększy się, gdy do spalarni będą dojeżdżać setki śmieciarek z całej Warszawy. - Muszą być dodatkowe pieniądze dla Targówka, w przeciwnym wypadku mogą pojawić się protesty mieszkańców - mówi Zbigniew Poczesny. - Podsunęliśmy nawet władzom miasta rozwiązanie. Skoro ze spalarni będzie korzystać całe miasto, to każda dzielnica mogłaby przeznaczać przez pewien czas po 1-1,5 mln zł rocznie, tak żebyśmy mogli zbudować drogi. Ratusz nie powinien żałować nam pieniędzy. Zostaną przecież w Warszawie.
Groźba protestów w razie niedoinwestowania dzielnicy jest całkiem realna. Mieszkańcy Targówka bardzo ostro protestowali w latach 90., gdy budowano spalarnię. Już wówczas władze obiecały im budowę dróg, z których część nigdy nie powstała. A teraz? - Rozmawiamy z dzielnicą w sprawie inwestycji towarzyszących rozbudowie, będziemy razem decydować, które są niezbędne - zapewnia Agnieszka Kłąb, zastępca rzecznika prasowego ratusza.
Najnowsze wiadomości z Targówka
Najnowsze wiadomości z Warszawy


