PiS i SLD chcą odwołać burmistrza. Za szachy

Iwona Szpala
24.05.2011 aktualizacja: 2011-05-23 21:07
A A A Drukuj
Wojciech Bartelski Fot. Tomasz Wawer / AG
Polityczne zamieszanie w Śródmieściu: PiS ze wsparciem SLD chce odwołać burmistrza Wojciecha Bartelskiego (PO). Działacze partii Kaczyńskiego twierdzą, że szef dzielnicy złamał przepisy, sprowadzając do centrum Warszawy Polski Związek Szachowy.




Działacze PiS - co podkreślają - nie mają nic przeciwko samej dyscyplinie sportu. Ich interwencja, o której poinformowało wczoraj "Życie Warszawy", dotyczy lokalu, który dzielnica wynajęła szachistom poza konkursem przed wyborami samorządowymi w październiku 2010 r. W PiS przyznają, że wtedy się nie zorientowali.

W maju Związek porzucił swój dawny adres przy ul. Czerniakowskiej i wprowadził się do większej (244,7 m kw.) i tańszej siedziby przy Al. Jerozolimskich 49. Jak napisali na swojej stronie internetowej gracze - to powrót do przedwojennej tradycji, gdy szachiści rezydowali w centrum Warszawy, "będąc tętniącym sercem życia szachowego w kraju".

Inaczej widzi sprawę PiS. Jak twierdzi Paweł Puławski, jeden z autorów wniosku, wynajęcie Al. Jerozolimskich odbyło się wbrew obowiązującym w mieście przepisom. - To lokal na parterze, z wejściem od ulicy. Takich lokalizacji nie wolno wynajmować poza konkursem i komercyjnymi stawkami - mówi. - Tymczasem szachiści, jak inne organizacje działające non-profit, z tej procedury są zwolnieni. Cena za m kw. [ok. 14 zł/m kw.] jest znacznie niższa od rynkowej. To w naszej ocenie było działanie na szkodę dzielnicy.

Radny dodaje, że sprawy by nie było, gdyby Wojciech Bartelski umieścił szachistów w jakieś śródmiejskiej oficynie na piętrze. - Przecież organizacja o tym charakterze nie wymaga reprezentacyjnej siedziby od frontu - zauważa.

Nie kryje też, że dodatkową czujność w szeregach PiS wzmogło hobby Wojciecha Bartelskiego, którego Związek nazywa "mecenasem szachów".

- Nigdy nie robił tajemnicy z tego, że szachy są u niego na pierwszym planie i ma do nich serce. Nic dziwnego, to królewska gra - komentuje radny SLD Marcin Rzońca, były wiceburmistrz dzielnicy.

To właśnie Rzońca był pierwszym działaczem Sojuszu, który zaczął tropić sprawę wynajęcia i remontu w Al. Jerozolimskich. W marcu zapytał o szczegóły umowy stołeczny ratusz. Urzędnicy odpisali radnemu m.in., że przecież decyzję podejmował osobiście, jako reprezentant SLD w zarządzie Śródmieścia. - Tak wyszło, człowiek podejmuje tyle decyzji, że o niektórych można zapomnieć - tłumaczy Rzońca.

Jednak jak mówi, sama odpowiedź na interpelację, w której pytał m.in. o samego siebie, pozwoliła mu odtworzyć "klimat posiedzeń zarządu dzielnicy". - Wtedy też byłem zdziwiony. Zapytałem nawet: "Wojtek, czy mamy prawo przyznać lokal Związkowi?". Padła zdecydowana krótka odpowiedź. Nie miałem powodów, by protestować, obowiązywała koalicyjna lojalność, więc poparłem burmistrza.

W ocenie Rzońcy SLD poprze wniosek działaczy partii Kaczyńskiego. Ale jak tłumaczy, powód wotum nieufności będzie w przypadku radych tej partii inny. Ludziom Sojuszu nie tyle chodzi o wynajęcie lokalu w Al. Jerozolimskich, ale wyrażenie "opinii o całokształcie działalności burmistrza Bartelskiego w tej kadencji". - Uważam natomiast, że próba rozliczania Bartelskiego za samo przyznanie lokalu to temat wyssany z palca - komentuje Jerzy Budzyn, radny i wiceszef warszawskiego SLD. - Związek Szachowy to cisza, spokój, zamyślenie. Czy może być lepszy najemca?

W PiS i SLD nie spodziewają się zbyt wiele. Nasi rozmówcy przyznają, że będzie to "głosowanie symboliczne", bo większość w radzie ma Platforma Obywatelska.

- Sprawy nie komentujemy - mówi Urszula Majewska, rzeczniczka burmistrza Bartelskiego. - W ciągu siedmiu dni zostanie zwołana sesja.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się