Stadion Narodowy jak rozprute gacie? "To koszmar"

Dariusz Bartoszewicz
28.02.2011 aktualizacja: 2011-02-28 10:45
A A A Drukuj
Najwięcej biało-czerwonej plecionki widać od strony stacji PKP Stadion Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
  • Montaż elewacji Stadionu Narodowego
  • Montaż elewacji Stadionu Narodowego
  • Marzec 2011. Montaż elewacji Stadionu Narodowego
  • Montaż elewacji Stadionu Narodowego
Na Stadionie Narodowym trwa montaż elewacji w barwach narodowych inspirowanej wiejskim wiklinowym koszem. - Wygląda jak rozprute gacie - alarmują architekci. - Trzeba ten koszmar powstrzymać!
SONDAŻ
Jak podoba ci się elewacja Stadionu Narodowego?

faktycznie, jak rozprute gacie
raczej jak udziergana na drutach
nie mam zdania, ocenię jak będzie gotowa
bez przesady, mi się podoba
jest piękna

Cały naród buduje dumę Polski - Stadion Narodowy, najdroższy pojedynczy obiekt w historii naszej architektury (ponad 1,5 mld zł). Widać go może nie zewsząd, jak Pałac Kultury, ale z bulwarów nadwiślanych czy skarpy - doskonale. Jest ogromy. W nocy oświetlony niczym statek kosmiczny z innej galaktyki. Zachwytów nie brakuje, ale przybywa też ostrej krytyki.

Nasz słoń biało-czerwony

Już można ocenić duży fragment elewacji inspirowanej plecionką wiejskiego kosza z wikliny. Najwięcej siatki z dziurkami widać od strony peronów zdewastowanej stacji PKP Stadion, nieco mniej - z mostu Poniatowskiego. Elementy tej "plecionki" zostały wyprodukowane w Hiszpanii, pomalowane - w Polsce. Architekci długo dobierali wielkość oczek i kolorystykę. Nie chcieli, by zbyt nachalnie kojarzyła się koszem wieśniaka, narodowym sztandarem czy szalikiem kibica patrioty, dlatego czerwień jest stonowana, a zamiast bieli mamy odcień srebrzysty.

W chórze zachwyconych nieśmiało przebijają się głosy krytyczne. Architekci dzwonią do "Gazety", na razie anonimowo ("Bo wie pan, to koledzy projektowali"): - Dramat i rozpacz. Plecionka biało-czerwona bardziej przypomina rozprute gacie albo dziurawe rajstopy niż narodowy sztandar. Ta elewacja jest niepotrzebna, koszmarnie prymitywna, jak graniczny szlaban.

Inny architekt: - O takich obiektach - za dużych, za drogich, z którymi po igrzyskach czy Euro nie wiadomo, co zrobić, bo ich utrzymanie za dużo kosztuje - mówi się "biały słoń". Nasz słoń będzie biało-czerwony.

Już jawnie źle o stadionie mówią autorytety. Prof. Marek Budzyński, architekt m.in. Biblioteki Uniwersyteckiej: - Mam do Narodowego negatywny stosunek, bo powstał na gruzach po Stadionie Dziesięciolecia, wbrew racjonalnym i emocjonalnym wartościom. Wydano ogromne pieniądze na coś gorszego, niż było, co dałoby się zmodernizować i przykryć dachem - uważa.

Plecionki z daleka nie zauważył, w nowym obiekcie nie potrafi dopatrzyć się kosza. - Może to tylko mizerne naśladownictwo "Ptasiego Gniazda" w Pekinie [chińskiego Stadionu Narodowego, który powstał na Olimpiadę 2008 r.]? - zastanawia się.

Co ma Chopin do rajstop

- Stadion Narodowy wcale nie jest taki drogi. Są droższe, np. Wembley. Przecież oprócz stadionu mamy tu wielki parking i powierzchnie komercyjne - przypomina Zbigniew Pszczulny z pracowni architektonicznej JSK, jeden z głównych autorów projektu.

Broni nakładanej właśnie elewacji. Tłumaczy, o jaki efekt chodziło - żeby obiekt zamknąć, nadać mu kształt, ale by to zamknięcie nie było zbyt masywne i zapewniało przezierność. - Elewacja ma chronić i osłaniać przed wiatrem i deszczem, a zarazem przepuszczać światło do pomieszczeń, które znajdują się pod trybunami - wyjaśnia.

Kiedy "Gazeta" zdradza, jak koledzy po fachu komentują to, co miało być wisienką na architektonicznym torcie, odparowuje: - Nie zgadzam się. Jeśli już trzymać się takich porównań, to mamy rajstopy modne, z dużymi okami na zgrabnych nogach konstrukcji.

Architekci z JSK w "Polityce" opowiadali, jak wpadli na pomysł formy Narodowego. Szkicowali i nic im nie wychodziło. Olśnienia doznali, patrząc na pomnik Chopina w Łazienkach. Kompozytor siedzi pod wierzbą, a to typowy element mazowieckiego krajobrazu. Od romantycznej muzyki do wierzbowych witek i Stadionu Narodowego o wyplatanej koszykopodobnej elewacji był już tylko mały krok. - Należało tylko znaleźć współczesną formę i materiał dla takiego tradycyjnego przeplatywania - mówi arch. Pszczulny.

Apeluje, by z oceną poczekać, aż elewacja zostanie skończona. Efekt wieczorny ma być podobno bajkowy, gdyż plecionkę ożywi oświetlenie diodowe. - Elewacja będzie mieć powierzchnię aż dwóch hektarów. Jej montaż powinien zakończyć się na przełomie kwietnia i maja. Zamiast tak ostro oceniać już teraz ("poprute gatki, rajstopy"), architekci powinni z tym poczekać - apeluje w imieniu inwestora Daria Kulińska, rzeczniczka Narodowego Centrum Sportu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się