Czerniaków

Jerzy S. Majewski
01.06.2006 aktualizacja: 2006-06-01 16:14
A A A Drukuj
Pamiątkowe kamienie i krzyż przy Wilanowskiej 1 Fot. Bartosz Bobkowski / AG
  • Pomnik Sapera
  • Ul. Idźkowskiego 6. Pałacyk barona Simona de Szymonowicza
  • Kościół św. Trójcy
  • Karabin w ścianie kościoła przy ul. Zagórnej
Na dole ul. Profesorskiej skręcamy najpierw w lewo, potem na prawo w ul. Górnośląską. Dochodzimy do kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej przy Zagórnej z lat 70. XX w. W jego bocznej elewacji pamiątka z Powstania Warszawskiego - wydobyty z gruzu, zardzewiały ciężki karabin maszynowy. Tu, na Górnym Czerniakowie w czasie powstania toczyły się wyjątkowo ciężkie walki
ZOBACZ TAKŻE
Zawracając teraz Czerniakowską na północ, zakręcamy tuż przed Parkiem Kultury w prawo

Idziemy wzdłuż niezwykle efektownej, neomodernistycznej fasady nowego domu mieszkalnego przy Czerniakowskiej 178a. Tu dwa ostatnie lata swego życia po powrocie z Ameryki spędził zmarły w 2005 r. Kurier z Warszawy Jan Nowak Jeziorański. Mówił, że z okna nowego mieszkania przez zieleń parku widzi dom przy Wilanowskiej, w którym mieszkał przed wojną.

Dochodzimy do biegnącej po lewej ul. Idźkowskiego

•  Zza ogrodzenia wygląda zaniedbana willa - XVIII-wieczny pałacyk barona Simona de Szymonowicza, Ormianina z pochodzenia, który dorobił się majątku na handlu winem i został nobilitowany w 1768 r. Dziś mieści się tu przedszkole.

•  Skręcamy w lewo w alejkę parkową i dochodzimy do pomnika Sapera (proj. Stanisław Kulon) odsłoniętego 8 maja 1975 r. Jego drugą część stanowi płaskorzeźba w przejściu podziemnym, ukazując desant żołnierzy Wojska Polskiego z pomocą dla powstańczej Warszawy. Wśród żołnierzy widzimy Syrenę wymachującą mieczem na Niemców. Trzecią część pomnika usytuowano w nurcie Wisły - to saper wbija w dno rzeki słup pod budowę mostu.

•  Po drugiej stronie Wisłostrady widnieje płyta upamiętniająca desant oddziałów I Armii Wojska Polskiego dokonany w tym miejscu podczas nocy z 15 na 16, z 16 na 17 i 17 na 18 września 1944 r. Żołnierze mieli pomóc powstańcom, ale nie dostali wsparcia artylerii i lotnictwa z drugiej strony Wisły. Nawiązali łączność z oddziałami powstańców ze zgrupowania „Radosław”, ale nie utrzymali przyczółku. W walce poległo 2056 żołnierzy.

•  Za płytą warto zejść na brzeg Wisły. Jest tu żółciutki piasek. Gdyby nie śmieci, byłby tu równie pięknie co nad Bałtykiem. Z lewej strony widać niedawno zbudowaną śluzę zamykająca Port Czerniakowski.

Z brzegu Wisły wracamy przejściem podziemnym na drugą stronę Wisłostrady. Zaraz za pomnikiem skręcamy na prawo w wyasfaltowaną alejkę ze ścieżką rowerową i idziemy wśród drzew

•  Pod naszymi nogami, pod płytką warstwą ziemi, jest gruzowisko po niegdyś gęsto zabudowanej części miasta. Jeżeli skręcimy w którąś z bocznych alejek, pod nogami ujrzymy bogactwo pokruszonych materiałów budowlanych - od kostek brukowych, przez kamienie, cegły po okruchy betonu.

•  Dochodzimy do narożnika ul. Wilanowskiej i Wisłostrady. Stoi tu krzyż i aż trzy kamienie pamiątkowe. Przy Wilanowskiej 1, w 1944 r. rozgrywał się ostatni akt obrony Górnego Czerniakowa. Budynku powstańcy bronili jeszcze 20 września 1944 r. Kapitan „Jerzy” Ryszard Białous, dowódca Batalionu „Zośka”, odrzucił propozycję kapitulacji i zapowiedział, że strzeli w łeb każdemu, kto by ośmielił się wspomnieć o poddaniu. - Piekło, jakie zapanowało, nie da się z niczym porównać - napisał w ostatnich godzinach walki.

Kamienie upamiętniają walczących tu żołnierzy zgrupowania Kryska, Siekiera i Radosław, a także żołnierzy 3. Dywizji WP i Traugutta, a także m.in. zamordowanego tu przez Niemców ks. Józefa Stanka.

•  Przecinamy ul. Wilanowską i dochodzimy do Muzeum Archidiecezjalnego, mieszczącego się w dawnym klasztorze Trynitarzy.

Muzeum swoje najlepsze chwile miało w latach 80. XX w. Organizowano w nim niezależne koncerty, przedstawienia, wystawy. W drugiej połowie lat 80. po raz pierwszy pokazano tu kolekcję obrazów europejskich mistrzów podarowanych przez rodzinę Porczyńskich. By je obejrzeć, ludzie stali w gigantycznych kolejkach. Dopiero później okazało się, że większość obrazów to po prostu dobre kopie i prace mniej znanych mistrzów.

Zakon trynitarzy powstał w 1193 r. Założyli go św. Jan z Mathy i Feliks de Valois. Zakonnicy mieli wykupywać z niewoli muzułmańskiej chrześcijańskich jeńców. Do Polski przybyli w kilka lat po zwycięstwie króla Sobieskiego pod Wiedniem. Osiedlili się w Warszawie dzięki królowej Marysieńce oraz wojewodzie czernichowskiemu. W Warszawie mimo możnych dobrodziejów, wśród których znalazł się nawet król August II kupujący u trynitarzy kwiaty - zakonnicy żyli w ogromnej biedzie. Nic dziwnego, że nie mieli w ratowaniu chrześcijan wielkich zasług. Znana jest nam jedynie historia wykupu przez zakonników Antoniny z Kobielskich Błońskiej z synem w 1768 r., którą Turcy za konfederacji barskiej uwieźli razem z sześciorgiem dzieci

•  Z klasztorem sąsiaduje skromny barokowy kościół św. Trójcy. Jego największym skarbem jest otaczana kultem figura Pana Jezusa Nazareńskiego. Rzeźba przywieziona przez trynitarzy z Półwyspu Pirenejskiego jest kopią figury Jesusa de Medinaceli w Madrycie powstałą u schyłku XVII bądź w początku XVIII w. Kult związany z tą figurą trwał aż do 1944 r. Wykorzystywał hiszpańskie obyczaje, takie jak ubieranie figury w szaty. Przysypana gruzami rzeźba wydobyta została po wojnie z ruin kościoła i ponownie ustawiona w ołtarzu.

Od trzech lat z inicjatywy księdza Marka Makowskiego podejmowana jest próba wskrzeszenia kultu i co roku pod koniec maja przed kościołem przechodzi procesja z kopią figury.

Opuszczając kościół, podążamy dalej Solcem na północ

•  Placyk z efektowną studnią wody oligoceńskiej to dawny Rynek Solecki, niegdyś spory plac usytuowany w pobliżu przystani na Wiśle. Tu rozładowywano z łodzi i barek sól i stąd wzięła się nazwa zarówno ulicy Solec, jak i całej okolicy. Mały, klasycystyczny budynek pod nr. 63, który mijamy po lewej stronie, to właśnie dawny magazyn solny. Powstał około 1850 r., w czasie gdy transport rzeczny był zastępowany koleją.

•  Nieco dalej po lewej pojawia się pawilon z samem spożywczym oraz wieżowiec z lat 60. W pawilonie nakręcono scenę z komedii Stanisława Barei „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. To tu klienci awanturujący się w kolejce byli fotografowani, a ich zdjęcia trafiały na tablicę „Tych osób nie obsługujemy”. W tym samym filmie grał też parking przed biurowcem na rogu Ludnej i Solca (scena z samochodem zastawionym materiałami budowlanymi) oraz istniejący nieprzerwanie od przedwojny urząd pocztowy przy Ludnej (scena z kolejką na poczcie).

Na rogu Ludnej i Solca, obok figury św. Barbary, kończymy spacer. Blisko stąd do przystanków autobusów 118, 155,166 na Ludnej lub tramwajowych na moście Poniatowskiego - dojście do schodów na most Wisłostradą

Podziel się