Wychowawcy z gimnazjum we Włochach w finale konkursu
20.05.2010
aktualizacja: 2010-05-19 20:38
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Uczniowie ich lubią, bo są dla nich wzorem, mogą liczyć na ich życzliwość i doping w nauce. Dwójka nauczycieli z gimnazjum we Włochach znalazła się w finałowej dziesiątce najlepszych wychowawców z Mazowsza.
ZOBACZ TAKŻE
- Podręczniki z internetu zastąpią tradycyjne książki (19-05-10, 10:00)
- Komputery i internet od pierwszej klasy (18-05-10, 11:00)
- Kopia świadectwa nie wystarczy, trzeba iść do notariusza (30-06-10, 09:00)
- Zamykają na rok ruchliwą pętlę. Dokończą budowę garażu (28-05-10, 08:00)
- Czy byłeś dzisiaj na Fejsie czyli życie w Internecie (24-05-10, 15:00)
- No pewnie, że się cieszę - nie kryje Anna Brzywca, dyrektorka Gimnazjum nr 112 przy ul. Solipskiej. - Nie jest to wielkie zaskoczenie, bo w naszych szkolnych rankingach oboje zajmują pierwsze miejsca. Cieszy to, że dostali się do finału dzięki kuponom i SMS-om wysyłanym przez uczniów.
Paweł Jarosz uczy tu już dziesięć lat: historii, wiedzy o społeczeństwie oraz wychowania do życia w rodzinie. - Trzeba być dla uczniów wzorem, autorytetem, mieć z nimi kontakt, słuchać z uwagą, być otwartym na ich problemy - wylicza. - Do mojej klasy trafił chłopiec, który sprawiał ogromne problemy wychowawcze. Miał dopiero 12 lat i już sześć spraw w sądzie. Po tym, gdy przejechał się po Warszawie cudzym samochodem, trafił na pół roku do ośrodka szkolno-wychowawczego. Ale gdy do nas wrócił, skończył gimnazjum z dobrym zachowaniem i poszedł do technikum. Trzeba było z nim dużo rozmawiać, motywować go, wyłapywać mocne strony.
- Do tego jest zobowiązany każdy wychowawca - dodaje Anna Brzywca. - Każdy uczeń ma przynajmniej jedną mocną stronę, a niektórzy kilka. I trzeba ich wspierać, by je rozwijali.
Kolejna z finalistek Agnieszka Bednarkiewicz-Sowińska nauczycielką jest od 20 lat. Stawia na szacunek i zaufanie do uczniów. - Rolą wychowawcy jest m.in. to, żeby podejść do każdego nauczyciela i powiedzieć, że uczeń ma taki a taki problem, i poprosić, by się nim zajął.
Jeden z jej wychowanków nie umiał czytać, pisał bardzo słabo. - Zorientowałam się szybko - wspomina. - Na obozie integracyjnym dla klas pierwszych przychodził do mnie codzienne na godzinę i uczyliśmy się czytania. Na początek z komiksów.
Konkurs "Wychowawca Roku" organizowany jest w ramach programu społecznego "Szkoła bez przemocy". Spośród zgłoszonych nauczycieli wybranych zostanie16 najlepszych wychowawców z całej Polski. Finalistów z Mazowsza jest dziesięciu. Z Warszawy prócz dwojga nauczycieli z Gimnazjum nr 112 do finału zakwalifikowali się Jolanta Glinka z SP 154, Małgorzata Jaworska z Technikum Spożywczo-Gastronomicznego, Małgorzata Skup z Zespołu Szkół nr 11 oraz Katarzyna Smułkowska z Przedszkola nr 411. Głosowanie na Wychowawcę Roku 2010 potrwa jeszcze parę dni. Finał 27 maja.
Paweł Jarosz uczy tu już dziesięć lat: historii, wiedzy o społeczeństwie oraz wychowania do życia w rodzinie. - Trzeba być dla uczniów wzorem, autorytetem, mieć z nimi kontakt, słuchać z uwagą, być otwartym na ich problemy - wylicza. - Do mojej klasy trafił chłopiec, który sprawiał ogromne problemy wychowawcze. Miał dopiero 12 lat i już sześć spraw w sądzie. Po tym, gdy przejechał się po Warszawie cudzym samochodem, trafił na pół roku do ośrodka szkolno-wychowawczego. Ale gdy do nas wrócił, skończył gimnazjum z dobrym zachowaniem i poszedł do technikum. Trzeba było z nim dużo rozmawiać, motywować go, wyłapywać mocne strony.
- Do tego jest zobowiązany każdy wychowawca - dodaje Anna Brzywca. - Każdy uczeń ma przynajmniej jedną mocną stronę, a niektórzy kilka. I trzeba ich wspierać, by je rozwijali.
Kolejna z finalistek Agnieszka Bednarkiewicz-Sowińska nauczycielką jest od 20 lat. Stawia na szacunek i zaufanie do uczniów. - Rolą wychowawcy jest m.in. to, żeby podejść do każdego nauczyciela i powiedzieć, że uczeń ma taki a taki problem, i poprosić, by się nim zajął.
Jeden z jej wychowanków nie umiał czytać, pisał bardzo słabo. - Zorientowałam się szybko - wspomina. - Na obozie integracyjnym dla klas pierwszych przychodził do mnie codzienne na godzinę i uczyliśmy się czytania. Na początek z komiksów.
Konkurs "Wychowawca Roku" organizowany jest w ramach programu społecznego "Szkoła bez przemocy". Spośród zgłoszonych nauczycieli wybranych zostanie16 najlepszych wychowawców z całej Polski. Finalistów z Mazowsza jest dziesięciu. Z Warszawy prócz dwojga nauczycieli z Gimnazjum nr 112 do finału zakwalifikowali się Jolanta Glinka z SP 154, Małgorzata Jaworska z Technikum Spożywczo-Gastronomicznego, Małgorzata Skup z Zespołu Szkół nr 11 oraz Katarzyna Smułkowska z Przedszkola nr 411. Głosowanie na Wychowawcę Roku 2010 potrwa jeszcze parę dni. Finał 27 maja.
Przeczytaj także: Podręczniki z internetu zastąpią tradycyjne książki
Najnowsze wiadomości z Włoch
Najnowsze wiadomości z Warszawy


