Posłowie Ruchu Palikota na konferencji "Samorząd kolesi" poszli tropem czwartkowej publikacji "Rz". Gazeta opisała mechanizm przyznawania nagród przez prezydent Warszawy burmistrzom dzielnic, wskazując, że dysproporcje zbiegają się z ich przynależnością partyjną. Poseł Artur Dębski stwierdził, że są to "nagrody za pochodzenie partyjne", a nie faktyczne osiągnięcia zarządów dzielnic, o których mówią finansowe wyniki dzielnicy.
Ruch Palikota powoływał się na przykład Piotra Guziała, burmistrza Ursynowa, który jako lider lokalnego komitetu współrządzi dzielnicą z PiS. Formalnie bezpartyjny, od lat związany jest z lewą stroną sceny politycznej, to sympatyk Ruchu Palikota oraz "zwolennik idei zjednoczenia lewicy". Jak mówił poseł Andrzej Rozenek, Ursynów miał w 2011 r. "najlepsze wyniki finansowe", a Piotr Guział dostał skromną, 19-tys. gratyfikację finansową.
Po stronie przeciwnej znalazł się Piotr Zalewski, burmistrz Pragi- Północ, z PO. Suma nagród za 2011 r. to 36 tys. zł. A jego dzielnica wykonała 80 proc. dochodów planowanych na 2011 r.
- Różnica jest taka, że pan Piotr Guział nie jest z Platformy, a pan Piotr Zalewski jest z Platformy - podsumował poseł.
Jak mówi Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydenta, kryterium wykonania
budżetu nie przesądza o wysokości nagród. - Liczy się specyfika dzielnicy. Łatwiej zarządza się nowoczesnym i zamożnym Ursynowem niż pełną wiekowych kamienic komunalnych Pragą-Północ, która, tak na marginesie, miała o wiele ambitniejszy budżet - mówi.
Dodaje, że w 2011 r. burmistrz Guział dostał "karę porządkową" od prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. - Chodziło o brak należytego nadzoru nad urzędem - mówi wicedyrektor. - Dlatego zgodnie z przepisami wiceburmistrz nie mógł dostać jednej z transz nagród. Podobna sytuacja zdarzyła się we
Włochach po kontroli przydziałów mieszkań komunalnych.
Obniżanie premii nie jest specyfiką obecnej kadencji. Konsekwencje finansowe dotykały wcześniej burmistrzów z Bemowa i
Ochoty, reprezentujących PO. - Teza o kluczu partyjnym jest absurdem, z którym nie zamierzam polemizować - kończy Jóźwiak.
Rozmowa z P{iotrem Guziałem, burmistrzem Ursynowa. Iwona Szpala: Ile pieniędzy z nagród powinien pan zebrać za rok rządów na Ursynowie, żeby było sprawiedliwie? Piotr Guział burmistrz Ursynowa (Nasz Ursynów): - Najważniejsza jest satysfakcja. Jesteśmy ekipą sukcesu mimo kłód rzucanych pod nogi przez przeciwników politycznych, wbrew czarnym zapowiedziom i działaniom, które miały spowodować u nas kryzys. Np. odejściu dziesięciu z 20 naczelników. w większości z powodów politycznych by nas nas osłabić.
Jest pan politycznie prześladowany - Byłem, do chwili gdy spotkałem prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz, która bardzo dużo zyskuje w osobistej rozmowie. Tym bardziej, w tym kontekście czuję rozczarowanie.
Skrzywdziła pana? - Może nie osobiście. Wrogami są nadgorliwi urzędnicy średniego szczebla przygotowujący propozycje nagród.
A konkretnie, który? - Choćby dyrektor biura kadr.
Dostał pan upomnienie co automatycznie obcięło nagrodę? - Zostałem ukarany na początku urzędowania. Niesprawiedliwie i z powodów politycznych.
Co pan zrobił? - To nie ja, ale moja podwładna podpisała umowę zlecenie z osobą niezbędną nam do
pracy, ratusz twierdził, że to samowola. Sprawę oddałem do sądu pracy. Poza tym, bez przesady: gdyby nie upomnienie, które kosztowało mnie 6-7 tys. byłbym i tak w grupie najniżej docenionych finansowo. Choć tak wiele zrobiłem. Obok wzorowo wykonanego budżetu, m.in. zdobyłem 3 mln zł NFOŚ na termomodernizację. Uważam, że moje miejsce jest wśród najlepszych. A co czytam w odpowiedzi na interpelację, którą wręczył mi jeden z radnych? Że 36 tys. zł dostaje działacz PO, burmistrz Pragi Północ, który nawet nie potrafił zrealizować zaplanowanych dochodów.
Jeden posłów Ruchu Palikota powołując się na zamykane żłobki i przedszkola kwestionował sens istnienia nagród, tym bardziej, że jak dowodził rozdawane są politycznie? - Nagrody dostają wszyscy, od przysłowiowej sprzątaczki do burmistrza. Nie widzę powodów by manager, który osiągnął sukces, człowiek zarządzający 300 mln zł
budżetem i 200 osobami miał być pozbawiony finansowej satysfakcji. Dlatego na spotkaniu z panią prezydent będę domagał się zmiany zasad. M.in. obowiązkowego uzasadnienia wysokości premii.