Jerzyki skazane na śmierć

Dominika Olszewska
02.06.2009 aktualizacja: 2009-06-02 08:57
A A A Drukuj
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
- Budowlańcy, którzy ocieplają blok na Tarchominie, przy okazji remontu mordują pożyteczne, chronione prawem jerzyki - alarmują ornitolodzy. - To nasz blok i nikomu nic do tego - odcinają się mieszkańcy
Jerzyki to brązowoczarne ptaki podobne do jaskółek. Zimują w Afryce. Przylatują do Polski pod koniec kwietnia. Większość życia spędzają w powietrzu. Gniazda najchętniej lokują pod płaskimi dachami. Są tak zwinne i szybkie, że potrafią osiągnąć prędkość nawet 150 kilometrów na godzinę. Zwykle do gniazd wlatują z ogromną prędkością. Są bardzo pożyteczne; żywią się uciążliwymi dla ludzi owadami, np. komarami

Na jedno z siedlisk jerzyki wybrały sobie dziesięciopiętrowy blok przy ul. Śreniawitów 3 na Tarchominie. W maju tutejsi mieszkańcy zdecydowali się na ocieplenie budynku. Ekipa remontowa zakratowała część otworów, w których jerzyki umieściły swoje gniazda.

- Te ptaki mają teraz okres lęgowy. Budowlańcy odcięli od świata pisklęta i ich matki. Teraz grozi im śmierć głodowa. A te, które ocalały, rozbijają się o kraty. Jerzykom z tego bloku grozi wyginięcie - alarmuje Dorota Zielińska ze Stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

Naukowcy są oburzeni. - To brutalna zbrodnia. Zakratowanie samic z młodymi to skazanie ptaków na powolną śmierć. Mogą umierać nawet siedem tygodni. Ludzie, którzy to zrobili, powinni być surowo ukarani - denerwuje się dr Andrzej Kruszewicz, ornitolog i dyrektor zoo.

- W Warszawie żyje ponad 1 tys. jerzyków. Ich liczba spada z każdym rokiem. Niszczenie ich gniazd to barbarzyństwo - uważa prof. Maciej Luniak z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN.

Jerzyki są po ścisłą ochronią. Według Ministerstwa Ochrony Środowiska niszczenie miejsc lęgowych ptaków chronionych to wykroczenie. Dlatego inwestor na zniszczenie choćby jednego miejsca lęgowego takich ptaków musi mieć zgodę od Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ).

- Nikt do nas o taką zgodę nie wystąpił. Zawiadomiliśmy już policję - tłumaczy Edyta Balcerzak z RDOŚ.

- Jeśli wszystko się potwierdzi, wystąpimy do sądu o ukaranie inwestora - tłumaczy Monika Brodowska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI.

Mieszkańcy bloku na Tarchominie sprawę bagatelizują. - To nasz blok i możemy z nim robić, co chcemy. Ekologom nic do tego. Jerzyki latają wokół naszego bloku, ale trudno powiedzieć, czy u nas mieszkają. Żadnego gniazda nie znaleźliśmy - przekonuje Zygmunt Chojak ze wspólnoty Śreniawitów 3.

- Pseudoekolodzy tylko zawracają nam tyłek. Dostaliśmy proste zlecenie: ocieplić budynek, więc to robimy. My zajmujemy się poważnymi remontami, a nie jakimiś tam ptaszkami - kwituje Stanisław Wojtkowski, kierownik robót.

Nad losem ptaków pochylili się już urzędnicy. - Jesteśmy pewni, że w tym bloku żyją jerzyki. Jeszcze dzisiaj zwrócimy się do inspektora nadzoru budowlanego o przerwanie prac remontowych - zapewnia Bernadeta Włoch-Nagórny, rzeczniczka Białołęki.

- Remont musi zostać przerwany natychmiast. Jeśli urząd dzielnicy się nie pospieszy, za dwa miesiące w tym bloku po jerzykach nie zostanie ani śladu - ostrzega Dorota Zielińska.

Przeczytaj także: Uratuj Mambę... masz mało czasu



Podziel się

  • Jerzyki skazane na śmierć mamuska-z-jajami 02.06.09, 09:52

    Chłop żywemu nie przepuści... ot taka mentalnosc tarchominska...»

  • Jerzyki skazane na śmierć tadejk 15.06.09, 10:45

    trzeba surowo karać za taką głupotę bo inaczej się nie nauczą , a wystarczytylko nie zatykać otworów plastikową kratką , bo przecież ona i tak nie ociepla.»