Na trawie dyskutowali o warszawskich parkach
20.07.2009
aktualizacja: 2009-07-19 22:42
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Rozłożeni na leżakach uczestnicy pierwszego "Śniadania na Wiśle" ożywiali się, gdy dyskusja dotyczyła ochrony warszawskich parków.
Zaledwie 50 warszawiaków przyszło na pierwszą sobotnią debatę poświęconą zielonej przyszłości miasta. Mimo to barka "Wisława", która cumuje nieopodal pomnika Syrenki, była wypełniona po brzegi.
W upalny dzień uczestnicy z ulgą rozsiedli się w przygotowanych dla nich leżakach. Leniwie popijali zieloną herbatę, czekając na rozpoczęcie się dyskusji pt. "Dlaczego Anglicy chodzą po trawie?".
Odpoczywających na leżakach warszawiaków obudził z letargu temat parku Skaryszewskiego. W maju "Gazeta" ujawniła, że miejscy urzędnicy chcą wyrąbać z parku ponad 250 drzew. Pod topór miały pójść m.in. jesiony przy głównej alei. Po naszych tekstach ZOM wycofał się z tych pomysłów.
- Jesiony z parku są piękne. Po co je więc wymieniać? - pytał młody mężczyzna z kucykiem.
- Wycinanie drzew ma sens tylko wtedy, gdy stwarzają zagrożenie. Większość jesionów tego parku jest zdrowa, powinna więc zostać - przekonywała dr Anna Różańska z Katedry Sztuki Krajobrazu SGGW.
- Tutaj kompromis jest możliwy. Mieszkańcy nie zgadzają się na wycięcie głównej alei. I trzeba ich słuchać - skomentował Dariusz Piechowski, szef miejskiego biura ochrony środowiska.
Potem dyskusję zdominował problem Pola Mokotowskiego. Po dramatycznej walce "Gazety", ekologów i mieszkańców radni w czerwcu uchwalili plan zagospodarowania przestrzennego Pola Mokotowskiego. Deweloper chciał obudować stadion Skry położony w narożniku pola apartamentami, hotelami i sklepami. Projekt planu na to nie pozwala.
- Od 20 lat mieszkam we Francji. Ale kocham miasto, z którego pochodzę. Zamarłem, gdy w internecie przeczytałem, że Pole Mokotowskie ma być zabudowane. Właściciel Skry jest bezwzględny. Dla mnie to niewyobrażalna prywata - oburzył się mężczyzna w koszulce w paski.
- To zwykła bezczelność i draństwo. To psi obowiązek urzędników, by eliminować takich inwestorów - dorzuciła starsza kobieta w zielonej sukience.
- Całe szczęście, że radni uchwalili plan zagospodarowania przestrzennego pola. Takie plany są naszym sprzymierzeńcem. One pozwalają nam skutecznie walczyć z nieuczciwymi inwestorami - stwierdził Dariusz Piechowski.
- Udało się powstrzymać zakusy inwestora. To ogromny sukces nas wszystkich. Nikt nie będzie chciał żyć w mieście, które jest zabudowaną pustynią - podsumował Bartosz Dominiak, radny SdPl.
"Śniadanie na Wiśle" zorganizowało miejskie Centrum Komunikacji Społecznej
W upalny dzień uczestnicy z ulgą rozsiedli się w przygotowanych dla nich leżakach. Leniwie popijali zieloną herbatę, czekając na rozpoczęcie się dyskusji pt. "Dlaczego Anglicy chodzą po trawie?".
Odpoczywających na leżakach warszawiaków obudził z letargu temat parku Skaryszewskiego. W maju "Gazeta" ujawniła, że miejscy urzędnicy chcą wyrąbać z parku ponad 250 drzew. Pod topór miały pójść m.in. jesiony przy głównej alei. Po naszych tekstach ZOM wycofał się z tych pomysłów.
- Jesiony z parku są piękne. Po co je więc wymieniać? - pytał młody mężczyzna z kucykiem.
- Wycinanie drzew ma sens tylko wtedy, gdy stwarzają zagrożenie. Większość jesionów tego parku jest zdrowa, powinna więc zostać - przekonywała dr Anna Różańska z Katedry Sztuki Krajobrazu SGGW.
- Tutaj kompromis jest możliwy. Mieszkańcy nie zgadzają się na wycięcie głównej alei. I trzeba ich słuchać - skomentował Dariusz Piechowski, szef miejskiego biura ochrony środowiska.
Potem dyskusję zdominował problem Pola Mokotowskiego. Po dramatycznej walce "Gazety", ekologów i mieszkańców radni w czerwcu uchwalili plan zagospodarowania przestrzennego Pola Mokotowskiego. Deweloper chciał obudować stadion Skry położony w narożniku pola apartamentami, hotelami i sklepami. Projekt planu na to nie pozwala.
- Od 20 lat mieszkam we Francji. Ale kocham miasto, z którego pochodzę. Zamarłem, gdy w internecie przeczytałem, że Pole Mokotowskie ma być zabudowane. Właściciel Skry jest bezwzględny. Dla mnie to niewyobrażalna prywata - oburzył się mężczyzna w koszulce w paski.
- To zwykła bezczelność i draństwo. To psi obowiązek urzędników, by eliminować takich inwestorów - dorzuciła starsza kobieta w zielonej sukience.
- Całe szczęście, że radni uchwalili plan zagospodarowania przestrzennego pola. Takie plany są naszym sprzymierzeńcem. One pozwalają nam skutecznie walczyć z nieuczciwymi inwestorami - stwierdził Dariusz Piechowski.
- Udało się powstrzymać zakusy inwestora. To ogromny sukces nas wszystkich. Nikt nie będzie chciał żyć w mieście, które jest zabudowaną pustynią - podsumował Bartosz Dominiak, radny SdPl.
"Śniadanie na Wiśle" zorganizowało miejskie Centrum Komunikacji Społecznej
Przeczytaj także: Wilanów zamyka park dla zwiedzających
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


