Za głośno na Polu Mokotowskim. Uciszcie knajpy!

List Barbary Młyńczak
20.08.2009 aktualizacja: 2009-08-20 20:50
A A A Drukuj
Pole Mokotowskie Fot. Jerzy Gumowski / AG
Pole Mokotowskie to zaledwie 65 hektarów, a na połowie tej powierzchni mieści się dziewięć nocnych knajp i dwa nocne kluby. Muzyka dudni do 4 rano. To łamanie prawa do odpoczynku sąsiadów parku
SERWISY
Niedawna akcja "Gazety" ocaliła Pole Mokotowskie przed zachłannym deweloperem. Prowadziliście kampanię pod hasłem "Pole Mokotowskie - nasza Rospuda", nazywaliście również Pole warszawskim Central Parkiem. Rozumiem, że nikt z was nie mieszka w jego pobliżu i nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo oba porównania do naszego parku nie pasują.

Gdy późnym wieczorem cichną głośne ulice otaczające park, zaczyna się na Polu czas dyskotek. W lipcowe noce nie sposób było zasnąć, gdy zaczynała się zabawa w niedawno otwartej na terenie Skry knajpie Fonobar, która od wiosny coraz częściej serwuje nam hip-hop, rap i inne tej klasy utwory na cały regulator. Najgłośniej między 22 a 4 rano! Moje osiedle oddalone jest ponad kilometr od tego miejsca, mimo to gdy zaczynała się u nich zabawa słychać było każde wyśpiewane słowo. Imprezy w klubie są reklamowane na stronie miasta stołecznego Warszawa i do tego, jak na ironię, w części "Kulturalna Warszawa". Czyli wszystko dzieje się za pozwoleniem i pod egidą urzędników ratusza. Nie zwróciło niczyjej uwagi to, że knajpa chwali się nagłośnieniem o mocy 8000 W? Że imprezy odbywają się również w ogrodzie? Gdy na kilka pięknych dni knajpa ucichła, ucieszyłam się, że to koniec naszej udręki. Niestety nie - już w piątek, 7 sierpnia, do późnych godzin nocnych z terenu Skry płynęła muzyka nastawiona na pełen regulator.

Równie, a może niekiedy bardziej dokuczliwy jest studencki klub Park korzystający z nagłośnienia, którego nie tłumią ściany starego, pamiętającego PRL pawilonu. Ulokowany w samym centrum Pola dudni sobie od wielu miesięcy bezkarnie prawie co noc. Jak to się stało, że miasto wydało zgodę na urządzanie tego rodzaju imprez na Polu Mokotowskim? Po naszych nie tak dawnych udrękach z dzikimi knajpami na terenach Skry wydaje się to aroganckie. Gdzie podziały się patrole policji pilnujące porządku po 22?

Na szczęście są też zmiany na lepsze. W zeszłym roku straszyły nas rykiem megafonów imprezy plenerowe, ale już zorganizowany w kwietniu tego roku Dzień Ziemi był imprezą wręcz wzorcową. Mam nadzieję, że tak już będzie zawsze.

Central Park w Nowym Jorku to miejsce relaksu. Nie ma w nim klubów z hałaśliwymi imprezami. W amfiteatrze występuje z darmowymi koncertami Metropolitan Opera, a na scenie teatru letniego wystawiane są dzieła Szekspira. Są ścieżki rowerowe i do joggingu, karuzela, lodowisko, jeziora i najważniejsze - cisza. A dzieje się to wszystko na 341 hektarach. To jest ich Rospuda.

Pole Mokotowskie to zaledwie 65 hektarów, a na połowie tej powierzchni mieści się dziewięć nocnych knajp i dwa nocne kluby. Jest staw, zieleń, ścieżka rowerowa. Ma być jeszcze amfiteatr, ale nie spodziewam się, by objęła go patronatem Warszawska Opera Kameralna. Ale za to jest uporczywe, wieloletnie łamanie prawa do nocnego i często dziennego odpoczynku sąsiadów parku, i bezradne lub aprobujące to wszystko władze, które przecież wydały na taką działalność zezwolenia. Jest panosząca się komercja, hektolitry piwa i innych alkoholi oraz nieliczenie się z przepisami prawa. To nie jest nasza Rospuda.

Wielokrotnie chciano przekształcić Central Park w wielki park taniej rozrywki, ale nowojorczycy go skutecznie obronili. Czy ktoś pomoże nam obronić przed komercją nasze Pole Mokotowskie, a nam zapewnić godne życie w jego sąsiedztwie?

Przeczytaj także: Pole Mokotowskie to warszawski Central Park



Podziel się