"Labradory to nie pluszowe zabawki" - będzie schronisko

Dominika Olszewska
19.11.2009 aktualizacja: 2009-11-18 21:35
A A A Drukuj
Monika Wróblewska z psami Fot. Dominika Olszewska
- Labradory wymagają porządnej tresury i wiele ruchu. Często są źle traktowane i trafiają do schroniska - mówią miłośnicy tej rasy. Właśnie założyli Fundację Pomocy Labradorom "Prima".
SERWISY
Blankę, ponad 7-letniego labradora w kolorze biszkoptowym, przez wiele lat trzymano w nielegalnej hodowli. Pseudohodowca zarabiał na niej grube tysiące dzięki temu, że rodziła szczenięta tak często, jak to tylko było możliwe.

To wyniszczyło jej organizm. Gdy nie była już w stanie rodzić, właściciel postanowił się jej pozbyć. Dał ogłoszenie w internecie. Była wychudzona, zarobaczona, poraniona. Miała zwyrodniałe stawy.

- Gdy zabrałam ją do siebie, była przerażona i nieufna. Na szczęście odzyskała radość życia. Jej leczenie potrwa jednak długie miesiące. Całkowicie nigdy nie wróci do zdrowia. Teraz szukamy dla niej ciepłego domu - mówi Monika Wróblewska, z zawodu nauczycielka angielskiego i jedna z założycielek Fundacji Pomocy Labradorom "Prima".

Fundację założyło dziesięcioro miłośników tej rasy. - Wyszukujemy labradory w schroniskach oraz w nielegalnych hodowlach. Leczymy je i szukamy nowych właścicieli - tłumaczy Natalia Nocuń-Komorowska z fundacji i właścicielka labradora Abra.

Labradory to jedna z najbardziej popularnych ras w Polsce. Psy pochodzą z Nowej Fundlandii w Kanadzie. Tu w XVIII w. rybacy wykorzystywali je do pracy na kutrach. Zwierzęta pomagały wciągać sieci, a nawet ratowały tonących. Później stały się psami myśliwskimi. Mają tak czuły węch, że wykorzystywane są przez policję do wykrywania narkotyków i ładunków wybuchowych. Dzięki łagodnemu usposobieniu często stają się przewodnikami osób niewidomych.

- Chcemy walczyć z mitem, że labradory są jak zabaweczki. Źle wychowany pies, który nie ma dużo ruchu, sieje spustoszenie w domu, niszczy, co popadnie: meble, buty, sprzęt elektroniczny. Coraz częściej zawiedzeni właściciele oddają zwierzęta do schroniska - twierdzi Monika Wróblewska.

Pod opieką fundacji są na razie cztery psy: Blanka, Tula, Buba i Portos. - Dopiero się rozkręcamy. Szukamy wolontariuszy, którzy zechcą stworzyć tymczasowy dom dla naszych podopiecznych - dodaje Natalia Nocuń-Komorowska.

Pomysł utworzenia fundacji podoba się kynologom. - Od pewnego czasu mamy problem z labradorami. Hodowcy opowiadają bajki, że to aniołki w psiej skórze. A to nie jest nakręcana zabawka, tylko zwierzęta o ogromnym temperamencie. Rozczarowanych właścicieli jest coraz więcej - przyznaje Anna Bogucka z warszawskiego oddziału Związku Kynologicznego.

- Zrobimy wszystko, aby uświadomić ludziom, jakie naprawdę są labradory. To wspaniałe psy, ale wymagają gruntownej tresury i długich spacerów - kwituje Monika Wróblewska.

Więcej o fundacji na stronie www.fundacjaprima.pl

Przeczytaj także: Na Paluchu psy brodzą w wodzie. A niedawno był remont



Podziel się