Uwaga! Męczenie karpia to przestępstwo

Grzegorz Miecznikowski
18.12.2009 aktualizacja: 2009-12-18 10:02
A A A Drukuj
Karp nie powninien ważyć więcej niż 1,8 kg. Wtedy nie będzie tłusty Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
- Dlaczego nie można sprzedawać karpi mrożonych? Czemu ma służyć zadawanie cierpienia rybom? - pyta pani Urszula, nasza czytelniczka. Zadawania bólu karpiom zakazuje znowelizowana ustawa o ochronie zwierząt. - Większość sklepów jednak ma to jednak w nosie - przekonuje fundacja Viva! Akcja dla zwierząt.
Czemu ma służyć zadawanie rybom bólu? - pyta pani Urszula, nasza czytelniczka. Zadawania bólu karpiom zakazuje znowelizowana ustawa o ochronie zwierząt. - Większość sklepów ma to w nosie - alarmuje fundacja Viva! Akcja dla zwierząt. Pani Urszula sklep Carrefour przy ul. Klaudyny 26 odwiedziła w pierwszym tygodniu grudnia. Karpie już zostały wystawione na sprzedaż. Zaglądając do baseniku o rozmiarach 1,5 metra na 1,5 metra nasza czytelniczka przetarła oczy ze zdziwienia. - Zobaczyłam karpie stłoczone, ledwie żyjące. Większość ludzi kupuje karpia najwyżej tydzień przed świętami, więc te były prawdopodobnie skazane na wegetację lub powolną śmierć w okropnych warunkach - opisała w liście.

W liście do naszej redakcji inny czytelnik opisuje przetrzymywanie tych ryb w Carrefourze w Reducie: - Było ich tak dużo, że mało nie wypadały z akwarium. Nie mogły się ruszać w tym ścisku. Miałem jednego kupić, ale barbarzyństwa nie będę wspierał - oburza się.

Przepisy chronią karpia

W tym roku zmieniły się przepisy o ochronie zwierząt. Zgodnie z nowelizacją art 2 do ustawy o ochronie zwierząt oraz związanych z nią innych ustaw i rozporządzeń o uboju zostały włączone również karpie (DzU z 2009r nr 79, poz. 668).

Zostały objęte ochroną przewidzianą dla pozostałych zwierząt kręgowych. Oznacza to, że karpi, tak samo jak innych zwierząt kręgowych, nie wolno: zabijać na terenie sklepu, przewozić bez dostępu tlenu, sprzedawać w plastikowych torebkach lub do wiaderek czy koszyków, a także dokonywać samodzielnie ich uboju w domu. Teraz jedyną legalną formą uboju karpi jest zabijanie ich od razu w hodowlach przez wykwalifikowanych pracowników. Do sklepów mogą zostać przewożone i sprzedawane wyłącznie już zabite.

- Carrefour dokłada wszelkich starań, aby stoiska do sprzedaży karpi były odpowiednio przygotowane do przechowywania i sprzedaży ryb żywych - czytamy w oświadczeniu przesłanym przez biuro prasowe firmy.

Carrefour twierdzi, że w sąsiedztwie basenów z rybami żywymi są punkty sprzedaży plastikowych pojemników, klienci zachęcani są do ich zakupu. A karpie są ogłuszane tylko i wyłącznie na życzenie klienta i według ściśle określonych procedur. Karpie są ogłuszane na zapleczu, w dziale rybnym lub poza sklepem.

Ale gdy w Carrefourze w Arkadii reporter "Gazety" kupował karpia, nie zaproponowano mu specjalnego pojemnika. Ekspedient oferował natomiast ogłuszenie lub zabicie ryby.

Karpie zasługują na dobre traktowanie

O ochronę karpi walczy m.in. fundacja Viva! Akcja dla zwierząt. W czasie świąt pilnuje przestrzegania znowelizowanej ustawy. Czemu to takie ważne? Karpie odczuwają ból tak jak inne zwierzęta - psy czy koty. Dowodzą tego badania przeprowadzone przez Katedrę Zoologii Uniwersytetu Wrocławskiego. - Ludzie uważają, że ryby nie cierpią, bo nie krzyczą. Jednak ich układ bólowy jest praktycznie taki sam jak u psów, kotów i ludzi. Żeby zrozumieć, co świąteczna tradycja oznacza dla tych zwierząt, wyobraźmy sobie poranione psy wystawione na sprzedaż - tłumaczy prof. Andrzej Elżanowski.

W ostatni weekend przed świętami fundacja Viva! chce zwrócić uwagę warszawiaków na los karpi. W sobotę o godz. 12 na jednym z drzew przy Rotundzie zawisną kolorowe jak bombki ryby. - Chcemy, żeby przechodnie zastanowili się, czy ryby to rosnące na drzewach owoce, niezdolne do odczuwania czegokolwiek, czy też czujące ból, inteligentne zwierzęta, którym winni jesteśmy szacunek - tłumaczy Cezary Wyszyński, prezes fundacji.

- Kilka wizyt w warszawskich supermarketach i na targowiskach wystarczyło, abyśmy nagrali wstrząsający materiał o tym, jak sprzedaje się ryby. Do sprzedawców nie przemawiają argumenty etyczne, bo chcą zarabiać - twierdzi Wyszyński. I dodaje: - To klienci muszą się nie godzić na takie traktowanie zwierząt. Można podejść do obsługi i wyrazić swoje oburzenie, można zadzwonić do dyrekcji marketu czy nawet powiadomić policję.

- Ale to znaczy, żeby w ogóle nie jeść karpi i nie kupować? - dopytuję

- Można pojechać po karpia do hodowli, a takich pod Warszawą jest kilka. Skróci to cierpienia ryby. Im więcej osób się przekona do tego, że karpie też zasługują na dobre traktowanie, tym bardziej zmienią się warunki ich sprzedaży - przekonuje Wyszyński.

Przeczytaj także: Jednodniowy bazar na Woli: mało stoisk, dużo klientów



Podziel się