Zasolona Warszawa. Ile drzew uschnie w tym roku?
14.01.2010
aktualizacja: 2010-01-13 21:27
- Firmy sprzątające miasto na stołeczne drogi na potęgę sypią sól, która zabija drzewa - alarmują ekolodzy. I proponują: -Wzorem krajów Europy Zachodniej miasto powinno wprowadzić limity zużycia soli.
ZOBACZ TAKŻE
- "Gdyby śnieg padał tylko nad trawnikami..." (12-01-10, 08:00)
- Drogowcy chronią drzewa. Zakładają im... fartuchy (26-11-10, 01:00)
- Mieszkańcy Starówki walczą o wycinane drzewa (09-02-10, 09:00)
- Ekologiczny sklep powstał na Mokotowie (15-01-10, 13:00)
- Kierowcy przeginają: "kierownica zamiast mózgu?" (13-01-10, 17:03)
- Mechanizacja górą - przegląd traktorków do odśnieżania (13-01-10, 09:00)
SERWISY
Tak ciężkiej zimy w Warszawie nie było od lat. Przez ostatnich kilka tygodni mieszkańcy stolicy prawie każdego dnia przekopują się przez zaspy śniegu. Na odśnieżanie Warszawa wydała już rekordową kwotę - blisko 60 mln zł, dla porównania Łódź 6 mln zł, a Poznań 13 mln zł.
Miliony na sól i nowe drzewa
Jedną z głównych metod walki ze śniegiem jest w Warszawie sól. Aby rozpuścić zalegający na drogach śnieg i lód, każdego roku firmy sprzątające miasto wysypują na stołeczne ulice kilkaset ton soli. Tylko w ciągu ostatniego śnieżnego weekendu na ulicach prawie bez przerwy jeździło 170 pługosolarek. Na drogi sypały mieszankę solno-piaskową. Jej głównym składnikiem jest chlorek sodu, czyli zwykła sól. Roztwór soli rozpuszcza zalegające na drogach śnieg i lód. Problem jednak w tym, że taki preparat niszczy miejską zieleń.
Chlorek sodu powoduje bowiem karlenie liści, zmniejszenie przyrostu pędów, usychanie liści i całych drzew.
- Czasem mam wrażenie, że firmy sprzątające solą na siłę. Ledwo spadnie trochę śniegu, a już na ulicach leżą kilogramy chemii. Większe zużycie soli to dla tych firm po prostu większe zarobki. Jednak zbyt duże ilości soli zabijają drzewa - ostrzega dr Jacek Borowski z Katedry Ochrony Środowiska SGGW.
Drzewa nawet jeśli stoją w ogromnej kałuży nie są w stanie wypić zasolonej wody, czyli tworzy się wówczas tzw. susza fizjologiczna. Przez niedobór wody wiosną drzewa później dotykają anomalie - potrafią drugi raz zakwitnąć jesienią. A to jest dla roślin zabójcze.
Szczególnie wrażliwe na sól są niestety najpopularniejsze warszawskie drzewa, czyli lipy, klony i kasztanowce.
- Statystyki są nieubłagane. W ciągu ostatnich 25 lat w stolicy wymieniono ponad 50 proc. przyulicznych drzew. Jedną z głównych przyczyn ich usychania jest właśnie solenie ulic - twierdzi dr Borowski.
Tylko w ubiegłym roku odpowiedzialny za zieleń w mieście Zarząd Oczyszczania Miasta wydał na sadzenie nowych drzew i krzewów milion złotych. - Sól najszybciej rozpuszcza śnieg. A posypywanie ulic żwirkiem czy grysem jest trzykrotnie droższe niż solenie - broni się Iwona Fryczyńska, rzeczniczka Zarządu Oczyszczania Miasta, który odpowiada za odśnieżanie stolicy. Żeby jakoś ochronić drzewa, w tym roku na próbę szpaler lip w Al. Ujazdowskich ochraniają osłony zamontowane na płotkach.
Ograniczać chemię
Jaka jest alternatywa dla sypania ogromnych ilości soli? W krajach skandynawskich, gdzie przecież zimy są o wiele bardziej dokuczliwe, chemię stosuje się rzadko. W Szwecji czy Finlandii na śnieg, który leży na drogach, po prostu sypie się żwir. Dzięki niemu samochody mniej ślizgają się na jezdniach. Gdy lód i śnieg już stopnieje, specjalne maszyny z ogromnymi szczotkami zbierają żwir. Resztki, których nie udało się odzyskać, spłukuje się z dróg.
U nas ta metoda wzbudza jednak opór wodociągowców. Twierdzą, że żwir zatyka studzienki i całą sieć kanalizacyjną. - Duże ilości piasku mogłyby doprowadzić do gwałtownego zużycia podziemnych pomp. Bardzo kosztowne byłoby także czyszczenie studzienek z piachu i żwiru - mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Zarząd Oczyszczania Miasta szacuje zaś, że sprzątanie ulic ze żwiru po zimie zajęłoby prawie miesiąc.
Drogowcy też wolą sól. - Dzięki soli szybko da się doprowadzić ulice do standardu czarnej jezdni. Moim zdaniem bezpieczeństwo poruszania się jest najważniejsze. Generalnie sól zbytnio nie szkodzi ulicom. Chyba że już są one bardzo zniszczone. Wtedy roztapiający śnieg wnika w szczeliny i po zamarznięciu lód rozsadza nawierzchnię, która pęka. Sól jest za to znacznie bardziej szkodliwa dla betonu. Betonowe chodniki mogą pękać. To samo można powiedzieć o elementach z betonu na mostach i wiaduktach, gdzie nie powinno się solić - mówi Dariusz Sybilski z Instytutu Badawczego Dróg i Mostów
W wielu miastach niemieckich drogi posypuje się specjalnym tłuczniem. Preparaty chemiczne stosuje się w ograniczonym zakresie. Zarówno w Niemczech, jak w i Danii wprowadzono ograniczenia zużycia soli.
- Sól bezpowrotnie niszczy miejski ekosystem. Utrata drzew psuje też estetykę stolicy. Powinniśmy wprowadzić ograniczenia zużycia soli - apeluje Justyna Niewolewska z fundacji Nasza Ziemia.
- Tylko w ten sposób można zmniejszyć ilość soli na ulicach - dodaje Marcin Myszkowski z Zielonego Mazowsza.
Rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk twierdzi, że teraz w środku zimy nic się nie zmieni w metodzie odśnieżania ulic. - Dyskusję na temat wprowadzenia ewentualnych limitów solenie można prowadzić pod kątem następnych lat - zaznacza.
Miliony na sól i nowe drzewa
Jedną z głównych metod walki ze śniegiem jest w Warszawie sól. Aby rozpuścić zalegający na drogach śnieg i lód, każdego roku firmy sprzątające miasto wysypują na stołeczne ulice kilkaset ton soli. Tylko w ciągu ostatniego śnieżnego weekendu na ulicach prawie bez przerwy jeździło 170 pługosolarek. Na drogi sypały mieszankę solno-piaskową. Jej głównym składnikiem jest chlorek sodu, czyli zwykła sól. Roztwór soli rozpuszcza zalegające na drogach śnieg i lód. Problem jednak w tym, że taki preparat niszczy miejską zieleń.
Chlorek sodu powoduje bowiem karlenie liści, zmniejszenie przyrostu pędów, usychanie liści i całych drzew.
- Czasem mam wrażenie, że firmy sprzątające solą na siłę. Ledwo spadnie trochę śniegu, a już na ulicach leżą kilogramy chemii. Większe zużycie soli to dla tych firm po prostu większe zarobki. Jednak zbyt duże ilości soli zabijają drzewa - ostrzega dr Jacek Borowski z Katedry Ochrony Środowiska SGGW.
Drzewa nawet jeśli stoją w ogromnej kałuży nie są w stanie wypić zasolonej wody, czyli tworzy się wówczas tzw. susza fizjologiczna. Przez niedobór wody wiosną drzewa później dotykają anomalie - potrafią drugi raz zakwitnąć jesienią. A to jest dla roślin zabójcze.
Szczególnie wrażliwe na sól są niestety najpopularniejsze warszawskie drzewa, czyli lipy, klony i kasztanowce.
- Statystyki są nieubłagane. W ciągu ostatnich 25 lat w stolicy wymieniono ponad 50 proc. przyulicznych drzew. Jedną z głównych przyczyn ich usychania jest właśnie solenie ulic - twierdzi dr Borowski.
Tylko w ubiegłym roku odpowiedzialny za zieleń w mieście Zarząd Oczyszczania Miasta wydał na sadzenie nowych drzew i krzewów milion złotych. - Sól najszybciej rozpuszcza śnieg. A posypywanie ulic żwirkiem czy grysem jest trzykrotnie droższe niż solenie - broni się Iwona Fryczyńska, rzeczniczka Zarządu Oczyszczania Miasta, który odpowiada za odśnieżanie stolicy. Żeby jakoś ochronić drzewa, w tym roku na próbę szpaler lip w Al. Ujazdowskich ochraniają osłony zamontowane na płotkach.
Ograniczać chemię
Jaka jest alternatywa dla sypania ogromnych ilości soli? W krajach skandynawskich, gdzie przecież zimy są o wiele bardziej dokuczliwe, chemię stosuje się rzadko. W Szwecji czy Finlandii na śnieg, który leży na drogach, po prostu sypie się żwir. Dzięki niemu samochody mniej ślizgają się na jezdniach. Gdy lód i śnieg już stopnieje, specjalne maszyny z ogromnymi szczotkami zbierają żwir. Resztki, których nie udało się odzyskać, spłukuje się z dróg.
U nas ta metoda wzbudza jednak opór wodociągowców. Twierdzą, że żwir zatyka studzienki i całą sieć kanalizacyjną. - Duże ilości piasku mogłyby doprowadzić do gwałtownego zużycia podziemnych pomp. Bardzo kosztowne byłoby także czyszczenie studzienek z piachu i żwiru - mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Zarząd Oczyszczania Miasta szacuje zaś, że sprzątanie ulic ze żwiru po zimie zajęłoby prawie miesiąc.
Drogowcy też wolą sól. - Dzięki soli szybko da się doprowadzić ulice do standardu czarnej jezdni. Moim zdaniem bezpieczeństwo poruszania się jest najważniejsze. Generalnie sól zbytnio nie szkodzi ulicom. Chyba że już są one bardzo zniszczone. Wtedy roztapiający śnieg wnika w szczeliny i po zamarznięciu lód rozsadza nawierzchnię, która pęka. Sól jest za to znacznie bardziej szkodliwa dla betonu. Betonowe chodniki mogą pękać. To samo można powiedzieć o elementach z betonu na mostach i wiaduktach, gdzie nie powinno się solić - mówi Dariusz Sybilski z Instytutu Badawczego Dróg i Mostów
W wielu miastach niemieckich drogi posypuje się specjalnym tłuczniem. Preparaty chemiczne stosuje się w ograniczonym zakresie. Zarówno w Niemczech, jak w i Danii wprowadzono ograniczenia zużycia soli.
- Sól bezpowrotnie niszczy miejski ekosystem. Utrata drzew psuje też estetykę stolicy. Powinniśmy wprowadzić ograniczenia zużycia soli - apeluje Justyna Niewolewska z fundacji Nasza Ziemia.
- Tylko w ten sposób można zmniejszyć ilość soli na ulicach - dodaje Marcin Myszkowski z Zielonego Mazowsza.
Rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk twierdzi, że teraz w środku zimy nic się nie zmieni w metodzie odśnieżania ulic. - Dyskusję na temat wprowadzenia ewentualnych limitów solenie można prowadzić pod kątem następnych lat - zaznacza.
Przeczytaj także: Miasto wydało już połowę sumy na odśnieżanie
-
Zasolona Warszawa. Ile drzew uschnie w tym roku?
sibeliuss
14.01.10, 08:44
Dla Szwedów nie do pomyslenia jest solenie jezdni, sypie się żwir i grys. Jezdnie nie są czarne, bo jak każdy tam powie - prż jest zima i trzeba jechać ostrożniej. Polska głupota trumfuje, a»
-
Pseudoekolodzy
w_u_j_e_k
14.01.10, 21:44
Nie bo nie. To cała argumentacja pseudoekologów. Niestety, wprowadzana reforma oświaty w myśl której kształcenie ogólne zakończysię po 1-szej klasie licealnej, zwiększy ilość ignorantów a »
-
Zasolona Warszawa. Ile drzew uschnie w tym roku?
jhbsk
15.01.10, 10:06
Skandynawowie jakoś mogą żyć bez soli na chodnikach.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [26.05.2012]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




