Znany aktor rusza na ratunek ptakom

Dominika Olszewska
30.01.2010 aktualizacja: 2010-01-29 20:37
A A A Drukuj
Olgierd Łukaszewicz montuje karmnik na jednym z drzew w Ogrodzie Krasińskich Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
- Jestem zrozpaczony: w Ogrodzie Krasińskich nie ma karmników. Czy tutejsze ptaki mają umrzeć z głodu? - alarmuje Olgierd Łukaszewicz. I w piątek na jednym z drzew powiesił własny karmnik
SERWISY
Ogród Krasińskich to ulubione miejsce spacerów Olgierda Łukaszewicza. Tu często uczy się ról, zabiera wnuka. Gdy nastała sroga zima, razem postanowili dokarmiać ptaki. - Przeszliśmy wzdłuż i wszerz cały park w poszukiwaniu karmników. I nie znaleźliśmy żadnego - relacjonuje Olgierd Łukaszewicz.

Postanowili to zmienić. Pan Olgierd zamówił karmnik u zaprzyjaźnionego stolarza. Ten wykonał budkę z jasnego drewna. W piątek o godz. 10 aktor pojawił się z karmnikiem na skrzyżowaniu ul. Andersa i Świętojerskiej. - Dzisiaj rozpoczynam akcję pomocy ptakom - ogłosił i wkroczył do Ogrodu Krasińskich. Podszedł do niewysokiego drzewa, które wybrali z wnukiem, i przymocował budkę. Różowym flamastrem napisał na niej: "Karmnik dla małych ptaków. Własność prywatna mieszkańca Muranowa. Miejsce pracy: Teatr Polski. Karmnik zdejmę na wiosnę". Do środka nasypał pestki słonecznika i siemienia lnianego. - Teraz codziennie w drodze do teatru będę wkładał świeże jedzenie - zapewnia.

- Karmniki w mieście są potrzebne, ale ptaki trzeba karmić z głową. Brzuchy tych zwierząt to nie śmietnik - apeluje dr Andrzej Kruszewicz, ornitolog i dyrektor zoo. Dodaje, że karmniki trzeba każdego dnia czyścić i wrzucać do nich świeży pokarm. Wróble najbardziej lubią proso i drobną kaszę.

Po zimie karmniki powinny zniknąć. - Trzeba pomóc ptakom przetrwać tylko najgorsze mrozy. Potem poradzą sobie same - dodaje dr Kruszewicz.

Wygląda na to, że karmnik Olgierda Łukaszewicza w tym parku będzie jedyny. - W Ogrodzie Krasińskich karmników nie ma i nie będzie. Ratusz nie daje nam na to pieniędzy - rozkłada ręce Renata Kaznowska, szefowa Zarządu Terenów Publicznych. I dodaje: - Ale warszawiaków, którzy je stawiają, karać nie będziemy.

W oddalonym o niecały kilometr Ogrodzie Saskim karmniki jednak są. Tym parkiem opiekuje się już inna miejska firma - Zarząd Oczyszczania Miasta. I chociaż ZOM od ratusza też nie dostaje ani złotówki na ten cel, od lat stawia karmniki w parkach. Dba też, by pracownicy sypiali do nich mieszankę zbożową. - Zależy nam na ptakach. Dlatego nie żałujemy na to funduszy - tłumaczy Iwona Fryczyńska, rzeczniczka ZOM.

- Musimy się zastanowić na ujednoliceniem zasad. Karmniki powinny być w każdym warszawskim parku - przyznaje Agnieszka Kłąb z biura prasowego ratusza.

Przeczytaj także: Ptasi Azyl przepełniony. Zima daje się we znaki ptakom



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

  • Znany aktor rusza na ratunek ptakom radzido 30.01.10, 19:11

    "Przeszliśmy wzdłuż i wszerz cały park w poszukiwaniu karmników. I nieznaleźliśmy żadnego"To jakieś żarty? A może dla pana O.Ł. karmnik = gustowna drewniana budka? Mieszkam w okolicy i »