Fontanny zamiast drzew - co to za atrakcja?

Andrzej Multanowski
28.02.2010 aktualizacja: 2010-02-28 17:57
A A A Drukuj
Ścięte drzewa na Podzamczu Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
List czytelnika w sprawie wycinki drzew na Podzamczu pod park fontann.
Od lat czytam z zainteresowaniem teksty red. Jarosława Osowskiego, dlatego zaskoczyła mnie jego krytyka pod adresem mieszkańców Starówki broniących drzew na Podzamczu ("Gazeta", 26 lutego).

Propagowana przez obecne władze miasta idea zwrócenia Warszawy "twarzą do Wisły" jest jak najbardziej słuszna. Od 1935 r., czyli od czasu wybudowania bulwarów nadwiślańskich, nikt dotąd w tej sprawie niczego nie zrobił.

Podstawową sprawą, która umożliwi przywrócenie Wisły Warszawie, powinno być planowane od dawna schowanie Wisłostrady do tunelu. Przynajmniej na wysokości Starego Miasta. O tym jednak władze miasta - z przyczyn finansowych -na razie nie myślą. Wisłostrada zostanie schowana dopiero za kilkanaście lat. W obecnym kształcie to sześciopasmowa rzeka, z której w coraz większej skali wylewają się na Podzamcze spaliny i hałas. Wisłostrada degraduje okoliczne środowisko przyrodnicze, jest uciążliwa dla mieszkańców i zabytków. Z pasa zieleni między jezdniami w ciągu ostatnich lat zniknęły prawie wszystkie drzewa nasadzone w latach 70. Zniknęły też w znacznym stopniu drzewa i krzewy na poboczach.

Dlatego realizowana przez miasto koncepcja budowy fontann - kilkanaście metrów od Wisłostrady - to droga do jeszcze większego toksycznego jej oddziaływania na środowisko. Z Podzamcza wycięto już kilkadziesiąt drzew. Nie tylko topole, i nie tylko w miejscu, gdzie planowane jest zalanie zieleni betonem. W tej sytuacji strumień spalin i hałasu spłynie bez przeszkód w stronę Starego Miasta.

Fontanny mają być nową atrakcją, "jakich w Warszawie jeszcze nie było". Szkoda, że nie pomyślano najpierw o atrakcjach starych, czyli o remoncie rozpadających się kamieni-czek, bruków i chodników. (...) Fontanny działać będą latem. A co z resztą, większą częścią, roku - mar-twa, betonowa pustynia?

Okazałe drzewa - wycięte ostatnio w związku z projektem fontann - już nigdy w pejzażu Podzamcza się nie pojawią. Niektóre z nich spełniały wszelkie kryteria, by uznać je za pomniki przyrody. Te, które ponoć mają być nasadzone, urosną za 20-30 lat. Ale nigdy - z uwagi na degradację środowiska - nie będą tak duże jak te, które właśnie zniszczono. (...)

Sprawę walki w obronie drzew na Podzamczu trzeba chyba potraktować przede wszystkim jako memento na przyszłość: aby nigdy i nigdzie coś takiego jak ostatnio na Starówce - przykład urzędniczej arogancji i po prostu braku wrażli-wości - się nie powtórzyło.

Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Przeczytaj także: Bulwary Nadwiślańskie - po trupach drzew?



Podziel się