Naukowo o nieczystościach: Kupą, mości panowie, na brud
05.03.2010
aktualizacja: 2010-08-13 11:06
O brudzie, kupach, bałaganie i smrodzie, czyli antropologii nieczystości. A także o żydowskim spisku oraz polskiej niemocy w sprzątaniu naszych miast, dworców i podwórek - rozmowa z dr. Włodzimierzem Karolem Pesselem.
ZOBACZ TAKŻE
- Psia oKUPAcja! Mamy już dość (05-03-10, 09:00)
- Małpka zamiast kupy - ruszamy do walki o czyste chodniki (03-03-10, 08:00)
- W ekskluzywnych osiedlach też kup nie sprzątają (05-03-10, 10:00)
- Psie kupy niezupełnie pod kontrolą: Prima Aprilis (02-04-10, 00:00)
- Psie kupy w końcu pod kontrolą (01-04-10, 06:30)
- Warszawa bardziej przyjazna i ekologiczna? (30-03-10, 09:00)
- Tajemnicza akcja zachęcająca do sprzątania po psie (23-03-10, 11:14)
- Kupa nie gryzie - trzeba się przełamać i sprzątać (21-03-10, 20:00)
- "Sprzątam po moim psie": Zebraliśmy kilogramy psich kup (20-03-10, 15:13)
- "Pies też nie chce wdepnąć" (08-03-10, 10:00)
- Straż dla zwierząt otworzy klinikę na Woli (07-03-10, 19:22)
- Straż miejska: psich kup nie stwierdziliśmy (07-03-10, 12:00)
- Psie kupy już się roztopiły i nie trzeba ich sprzątać? (06-03-10, 16:00)
- Podatek od psów rozwiąże problem odchodów na ulicach? (05-03-10, 11:00)
- "Kiedy nasz kraj przestanie być grajdołem?" (28-02-10, 23:00)
- Psia kupa jak państwowa własność za komuny (04-03-10, 08:00)
- Psie kupy: Edukować czy karać? - Listy od czytelników (03-03-10, 14:36)
RAPORTY
Dariusz Bartoszewicz: Zbliża się wiosna - to widać i czuć. Co robić? Zdobył Pan doktorat z antropologii nieczystości. Jaka jest rada naukowca, żeby nie utonąć w psim g....?
dr Włodzmierz Karol Pessel, kulturoznawca: Rada jest prosta - trzeba patrzeć pod nogi! W swojej książce "Antropologia nieczystości. Studia z kultury sanitarnej Warszawy" chciałem zamieścić kilka zdjęć "okupionych" przez pieski dojść do miejskich urzędów. Zostały uznane za zbyt drastyczne i nie trafiły do druku. Uważam, że tylko w taki sposób można ludziom uświadomić w czym tkwią...
...może nie po uszy ale po kostki.
- I trzeba "to" podstawiać pod nos, by odpalić swoistą bombę zmysłów. Należy działać drastycznie.
Konkretnie co robić?
- Otwierać oczy i dawać dobry przykład - sprzątać po swoim psie! Nie nawrócimy wszystkich na nowy obyczaj i standardy zachodnioeuropejskie. Ale od czegoś trzeba zacząć.
Płacz po oczkach i grzybku
W Warszawie żadna władza nie potrafiła rozwiązać problemu tzw. oczek WC. Zna pan przyczynę?
- Brak oczek nad Wisłą jest wieczny. Transformacja ustrojowa po 1989 r. wszystko postawiła na głowie, bo przerobiła miejskie szalety na lokale użytkowe, głównie bary orientalne. I to, co kiedyś służyło do wydalania, stało się miejscem do wchłaniania. Smacznego. Wyremontowane WC na Starym Mieście przy ul. Piekarskiej władze otwierały z taką pompą, jakby zbudowano w Warszawie drugą kolumnę Zygmunta.
Powód likwidacji szaletów miejskich?
- Zbyt wielu gospodarzy w różnych częściach miasta, rozmyta odpowiedzialność. Poza tym dla władzy zawsze kłopot, bo to są miejsca niedochodowe. Do oczka trzeba dopłacać.
Może chodzi też o opacznie pojmowany "brud" ze sfery obyczajowej? Przy okazji likwidacji tzw. grzybka na pl. Trzech Krzyży i zamiany tutejszego wychodka w Garden Bar "Le Chalet" wspomina pan o bojowniku o sprawy moralne, niejakim panu Łazowskim.
- Dowiedziałem się o nim z nieformalnej "Kroniki MPO". To był pracownik tej firmy, prawdziwy etosowiec pilnujący porządku nie zza biurka, bo tak się nie da, tylko w terenie. Oto cytat z kroniki: "Łazowski zaprzysiągł sobie, że będzie tępił zboczeńców-pederastów uprawiających swój proceder w pisuarach miejskich. Dochodząc do szaletu, najpierw obchodził wokoło pisuar i jeśli zauważył cztery nogi stojące tuż przy sobie, szybko wchodził do szaletu, każąc szaleciarzowi dać kubeł z wodą i oblewał zboczeńców. Jeśli oni ubliżali, (...) oddawał ich w ręce policji. Najgorszą plagą były pisuary na pl. Trzech Krzyży i pisuar w Al. Ujazdowskich, róg Agrykoli. Jan Łazowski zmarł w roku 1948 r. w Warszawie".
Nic dziwnego, że geje już w III RP po usunięciu grzybka z pl. Trzech Krzyży palili tam znicze.
- Dla tego środowiska to był prawdziwy cios. Zniknęła jedna z ich świątyń.
Sacrum i profanum
Problem kultury sanitarnej w Polsce to wciąż strefa tabu. W Szwecji książki o kupie i o tym, jak sobie z nią radzić, to część oczywistej edukacji dzieci. Dlaczego u nas jest inaczej?
- Mamy opory w rozmawianiu o tym wprost, bo kultura polska, jak wiadomo, jest duchowa. To duch musi być czysty, a ciało już niekoniecznie. Nie brakowało odniesień religijnych, że przecież Jezus Chrystus urodził się pośród śmierdzącego bydła w stajence, a został Zbawicielem.
Przytacza pan w książce przykład, jak delegacja stołecznego ratusza w latach 30. minionego wieku zwiedza Brukselę i kościół świętej Guduli. Prezydent Warszawy Stefan Starzyński zwraca uwagę na szalet "w samych murach kościelnych". I mówi: "A co ja miałem za awanturę od księdza Nowakowskiego za urządzenie szaletu w pobliżu kościoła Zbawiciela...".
- To pokazuje, że Starzyński maniakalnie kochał porządek. Takich fascynatów czystości i rozwiązywania "brudnych problemów" nam brakuje. Swoje projekty modernizacyjne potrafił realizować nawet mimo oporu kleru.
dr Włodzmierz Karol Pessel, kulturoznawca: Rada jest prosta - trzeba patrzeć pod nogi! W swojej książce "Antropologia nieczystości. Studia z kultury sanitarnej Warszawy" chciałem zamieścić kilka zdjęć "okupionych" przez pieski dojść do miejskich urzędów. Zostały uznane za zbyt drastyczne i nie trafiły do druku. Uważam, że tylko w taki sposób można ludziom uświadomić w czym tkwią...
...może nie po uszy ale po kostki.
- I trzeba "to" podstawiać pod nos, by odpalić swoistą bombę zmysłów. Należy działać drastycznie.
Konkretnie co robić?
- Otwierać oczy i dawać dobry przykład - sprzątać po swoim psie! Nie nawrócimy wszystkich na nowy obyczaj i standardy zachodnioeuropejskie. Ale od czegoś trzeba zacząć.
Płacz po oczkach i grzybku
W Warszawie żadna władza nie potrafiła rozwiązać problemu tzw. oczek WC. Zna pan przyczynę?
- Brak oczek nad Wisłą jest wieczny. Transformacja ustrojowa po 1989 r. wszystko postawiła na głowie, bo przerobiła miejskie szalety na lokale użytkowe, głównie bary orientalne. I to, co kiedyś służyło do wydalania, stało się miejscem do wchłaniania. Smacznego. Wyremontowane WC na Starym Mieście przy ul. Piekarskiej władze otwierały z taką pompą, jakby zbudowano w Warszawie drugą kolumnę Zygmunta.
Powód likwidacji szaletów miejskich?
- Zbyt wielu gospodarzy w różnych częściach miasta, rozmyta odpowiedzialność. Poza tym dla władzy zawsze kłopot, bo to są miejsca niedochodowe. Do oczka trzeba dopłacać.
Może chodzi też o opacznie pojmowany "brud" ze sfery obyczajowej? Przy okazji likwidacji tzw. grzybka na pl. Trzech Krzyży i zamiany tutejszego wychodka w Garden Bar "Le Chalet" wspomina pan o bojowniku o sprawy moralne, niejakim panu Łazowskim.
- Dowiedziałem się o nim z nieformalnej "Kroniki MPO". To był pracownik tej firmy, prawdziwy etosowiec pilnujący porządku nie zza biurka, bo tak się nie da, tylko w terenie. Oto cytat z kroniki: "Łazowski zaprzysiągł sobie, że będzie tępił zboczeńców-pederastów uprawiających swój proceder w pisuarach miejskich. Dochodząc do szaletu, najpierw obchodził wokoło pisuar i jeśli zauważył cztery nogi stojące tuż przy sobie, szybko wchodził do szaletu, każąc szaleciarzowi dać kubeł z wodą i oblewał zboczeńców. Jeśli oni ubliżali, (...) oddawał ich w ręce policji. Najgorszą plagą były pisuary na pl. Trzech Krzyży i pisuar w Al. Ujazdowskich, róg Agrykoli. Jan Łazowski zmarł w roku 1948 r. w Warszawie".
Nic dziwnego, że geje już w III RP po usunięciu grzybka z pl. Trzech Krzyży palili tam znicze.
- Dla tego środowiska to był prawdziwy cios. Zniknęła jedna z ich świątyń.
Sacrum i profanum
Problem kultury sanitarnej w Polsce to wciąż strefa tabu. W Szwecji książki o kupie i o tym, jak sobie z nią radzić, to część oczywistej edukacji dzieci. Dlaczego u nas jest inaczej?
- Mamy opory w rozmawianiu o tym wprost, bo kultura polska, jak wiadomo, jest duchowa. To duch musi być czysty, a ciało już niekoniecznie. Nie brakowało odniesień religijnych, że przecież Jezus Chrystus urodził się pośród śmierdzącego bydła w stajence, a został Zbawicielem.
Przytacza pan w książce przykład, jak delegacja stołecznego ratusza w latach 30. minionego wieku zwiedza Brukselę i kościół świętej Guduli. Prezydent Warszawy Stefan Starzyński zwraca uwagę na szalet "w samych murach kościelnych". I mówi: "A co ja miałem za awanturę od księdza Nowakowskiego za urządzenie szaletu w pobliżu kościoła Zbawiciela...".
- To pokazuje, że Starzyński maniakalnie kochał porządek. Takich fascynatów czystości i rozwiązywania "brudnych problemów" nam brakuje. Swoje projekty modernizacyjne potrafił realizować nawet mimo oporu kleru.
-
Naukowo o nieczystościach: Kupą, mości panowie,...
eadingas
05.03.10, 14:56
Anonimowi rolnicy nadwislanscy podlaczyli sie do internetu... poza tym nic sie nie zmienilo.»
-
Ech, dzieci, dzieci
jl_warszawa
05.03.10, 19:11
Przecież ta szwedzka książeczka o kupie idzie w jednym ciągu z książeczką o siusiakach (ostatnio wyszła wersja z narządami płci przeciwnej!). Zalatuje niezdrowym podejściem do g****. »
-
I ja spotkałem WC w kościele...
tony1971
17.03.10, 11:31
...i choć nie wierzę w przesądy, coś w tym jest:-)Zdarzenie miało miejsce wtrakcie ceremonii zaślubin moich znajomych, w kulminacyjnym punkcie, kiedymieli złożyć przysięgę, kościół wypełnił »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




