Motocrossowcy: chcemy jeździć, a nie mamy gdzie

red.
07.03.2010 aktualizacja: 2010-03-07 21:05
A A A Drukuj

Motocross jest bardzo widowiskową dyscypliną sportu Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZ
Wiosna jeszcze się nie zaczęła, a już zaczynają się emocje związane z quadami i motocyklami crossowymi w lasach. Zabierają w niej głos, także sami miłośnicy tych sportów.
W piątek opublikowaliśmy list Feliksa Tomaszewskiego ("Quadowcy i motocrossowcy rozjeżdżają lasy"), który zwraca uwagę na powracający co roku problem hałaśliwych pojazdów w lasach. Natychmiast przyszła odpowiedź Tomasza Żukowskiego, który sam uprawia motocross. Pan Tomasz uważa, że kolejne tory do jazdy są zamykane, a to powoduje, że coraz więcej ludzi będzie jeździć w lasach.

Jestem jednym z tych motocrossowców. Od pewnego czasu z moją ekipą nie jeździmy już po lasach. Idziemy w kierunku profesjonalizacji, startujemy w zawodach, trenujemy praktycznie tylko na zamkniętych torach. W zeszłym roku takich torów w Warszawie i okolicach (torów z prawdziwego zdarzenia) było 3. Przy Wale Miedzeszyńskim w okolicach mostu Siekierkowskiego, w Łomiankach i w Sochaczewie. Niestety w skutek działań organizacji pseudoekologicznych dwa z tych torów zostały zamknięte. Został tylko tor w Sochaczewie, na który jest dosyć daleko.

Według mnie w tym roku znów więcej ludzi będzie jeździło po lasach, bo po prostu nie mamy gdzie jeździć. Próbuje się nas usunąć zewsząd gdzie tylko się pojawimy. Mamy takie samo prawo do jazdy na naszych motocyklach jak inni do jazdy na rowerach. Nie chcemy nikomu przeszkadzać, ale wiele osób stara się przeszkadzać nam. Jeżeli uda się w okolicach Warszawy stworzyć kilka torów motocrossowych jestem pewien, że problem z hałasowaniem w lasach praktycznie zaniknie.

Tomasz Żukowski



Przeczytaj także: "Quadowcy i motocrossowcy rozjeżdżają lasy"



kontakt

Podziel się