Chciał przemycić do Polski pięć drapieżnych kotów
13.03.2010
aktualizacja: 2010-03-13 20:07
Fot. MICHAEL NICHOLS AP
Cztery afrykańskie serwale i jednego karakala próbował przemycić do Polski obywatel Łotwy. Mężczyzna twierdził, że to zwykłe koty domowe. To prawdopodobnie pierwsza taka próba przemytu w historii lotniska Okęcie.
ZOBACZ TAKŻE
- Kociaki na zdjęciach. Wśród fotografów Dorociński, Szczuka i Środa (25-05-10, 12:00)
- Ekolodzy protestują przeciwko nowoczesnemu placowi zabaw (17-03-10, 06:00)
- Zwierzaki szukają nowego domu (02-04-10, 17:34)
- "Światowe marki" tworzyli w piwnicy i garażu (25-03-10, 20:50)
- Francuz złapany na lotnisku na przemycie haszyszu (24-03-10, 10:13)
- Złapany na Okęciu. Pistolet przemycał w książce (22-03-10, 22:34)
- Wycięli drzewa, a teraz montują dla ptaków budki (15-03-10, 15:28)
- Na Saskiej Kępie bronią najstarszego drzewa na osiedlu (15-03-10, 10:00)
- Eksmisji nie będzie. Serbia oddaje pałacyk (15-03-10, 09:00)
- Prowadził po joincie. Potrącił dziecko i uciekł (14-03-10, 18:48)
- Wymieniają syreny alarmowe. Cały system gotowy na Euro (14-03-10, 16:38)
- Muzeum Powstania goni zoo... w liczbie zwiedzających (30-12-09, 19:21)
- Trojaczki w zoo. Na razie potulne, ale będą groźne (18-12-09, 17:47)
- Foka urodziła się w zoo. Antykoncepcja dla ojca (26-02-10, 12:24)
SERWISY
Nietypowa przesyłka dotarła na Okęcie po dwóch dniach lotu z USA w nocy z piątku na sobotę. W klatkach było pięć żywych kotów. Po ich odbiór zgłosił się obywatel Łotwy. - Miał niekompletne dokumenty. Twierdził, że to zwykłe koty domowe, więc nie jest potrzebne pozwolenie CITES na transport zwierząt zagrożonych wyginięciem - mówi Piotr Tałałaj, rzecznik warszawskiej izby celnej. Celnik prowadzący odprawę rozpoznał jednak, że cętkowane koty, to nie zwykłe dachowce. - Wcześniej trafiały nam się futra tych zwierząt, raz wypchany okaz. Ale nigdy żywe - mówi Tałałaj.
Serwale to afrykańskie drapieżniki mierzące do 60 cm i ważące do 18 kg. Mają charakterystyczne duże uszy. Podobnej wielkości jest karakal (nazywany też rysiem stepowym), który oprócz Afryki występuje także w Azji. Oba gatunki są zagrożone wyginięciem.
Łotysz, który chciał odebrać koty, odpowie za próbę przemytu. Zwierzęta przetransportowano do warszawskiego zoo, gdzie jeszcze w nocy na nogi postawiono opiekunów drapieżników. - Nie wiemy jeszcze jak karakal, ale serwale są oswojone. Jedna samica od razu zaczęła się łasić - mówi Maria Krakowiak, szefowa działu zwierząt drapieżnych.
Serwale to młode osobniki. Urodziły się w październiku 2009 roku w amerykańskiej hodowli. - Prawdopodobnie były hodowane na zwierzęta domowe, dlatego od razu przyzwyczajano je do człowieka - mówi Krakowiak. Na razie w zoo nie będzie można ich oglądać, ponieważ muszą przejść trwająca przynajmniej miesiąc kwarantannę. Zwierzęta są zaszczepione jedynie na wściekliznę, tymczasem wszystkie kotowate w zoo muszą mieć także dodatkową szczepionkę na cztery najgroźniejsze kocie choroby.
O dalszym losie zwierząt zadecyduje sąd, który prawdopodobnie orzeknie, że zostaną w ogrodzie. - Wtedy zastanowimy się czy je eksponować, ale jeśli tak, to w którym pawilonie - mówi Krakowiak. Warszawski ogród miał jednego samca serwala, ale przed rokiem oddał go do zoo w Kłajpedzie. Karakala nie było w Warszawie od przynajmniej 30 lat.
Pozostaje pytanie po co Łotysz próbował przemycić koty do Polski. W rozmowie z celnikami przyznał, że od lat prowadzi hodowlę dzikich kotów na Łotwie. Prawdopodobnie liczył, że w Warszawie łatwiej będzie ominąć przepisy.
Piotr Tałałaj przyznaje, że najwięcej przypadków przemytu żywych zwierząt egzotycznych celnicy wykrywali w latach 1998-2002. Próbowano wwozić do Polski m.in. żółwie w walizkach, papugi w kartonach po koniaku, a nawet małpę. Nigdy jednak koty drapieżne. - Od kilku lat prób przemytu było zdecydowanie mniej. Oby to nie był zwiastun nowej mody na trzymanie w domach drapieżnych kotów - mówi rzecznik. Zdobycie pozwoleń na hodowlę dzikich kotów w Polsce jest bardzo trudne, ale możliwe. Sprowadzonego z USA serwala hoduje w domu piosenkarz Waldemar Kocoń.
Serwale to afrykańskie drapieżniki mierzące do 60 cm i ważące do 18 kg. Mają charakterystyczne duże uszy. Podobnej wielkości jest karakal (nazywany też rysiem stepowym), który oprócz Afryki występuje także w Azji. Oba gatunki są zagrożone wyginięciem.
Łotysz, który chciał odebrać koty, odpowie za próbę przemytu. Zwierzęta przetransportowano do warszawskiego zoo, gdzie jeszcze w nocy na nogi postawiono opiekunów drapieżników. - Nie wiemy jeszcze jak karakal, ale serwale są oswojone. Jedna samica od razu zaczęła się łasić - mówi Maria Krakowiak, szefowa działu zwierząt drapieżnych.
Serwale to młode osobniki. Urodziły się w październiku 2009 roku w amerykańskiej hodowli. - Prawdopodobnie były hodowane na zwierzęta domowe, dlatego od razu przyzwyczajano je do człowieka - mówi Krakowiak. Na razie w zoo nie będzie można ich oglądać, ponieważ muszą przejść trwająca przynajmniej miesiąc kwarantannę. Zwierzęta są zaszczepione jedynie na wściekliznę, tymczasem wszystkie kotowate w zoo muszą mieć także dodatkową szczepionkę na cztery najgroźniejsze kocie choroby.
O dalszym losie zwierząt zadecyduje sąd, który prawdopodobnie orzeknie, że zostaną w ogrodzie. - Wtedy zastanowimy się czy je eksponować, ale jeśli tak, to w którym pawilonie - mówi Krakowiak. Warszawski ogród miał jednego samca serwala, ale przed rokiem oddał go do zoo w Kłajpedzie. Karakala nie było w Warszawie od przynajmniej 30 lat.
Pozostaje pytanie po co Łotysz próbował przemycić koty do Polski. W rozmowie z celnikami przyznał, że od lat prowadzi hodowlę dzikich kotów na Łotwie. Prawdopodobnie liczył, że w Warszawie łatwiej będzie ominąć przepisy.
Piotr Tałałaj przyznaje, że najwięcej przypadków przemytu żywych zwierząt egzotycznych celnicy wykrywali w latach 1998-2002. Próbowano wwozić do Polski m.in. żółwie w walizkach, papugi w kartonach po koniaku, a nawet małpę. Nigdy jednak koty drapieżne. - Od kilku lat prób przemytu było zdecydowanie mniej. Oby to nie był zwiastun nowej mody na trzymanie w domach drapieżnych kotów - mówi rzecznik. Zdobycie pozwoleń na hodowlę dzikich kotów w Polsce jest bardzo trudne, ale możliwe. Sprowadzonego z USA serwala hoduje w domu piosenkarz Waldemar Kocoń.
Przeczytaj także: Te koty będą bardzo groźne. Zobacz zdjęcia jaguarów
-
Chciał przemycić do Polski pięć drapieżnych kotów
g.r.a.f.z.e.r.o
13.03.10, 22:48
Hodowane w Ameryce, na potrzeby trzymania w domu. Jak by nie patrzeć - kotydomowe.»
-
Domowe, a sczezną w ZOO
cojones
14.03.10, 00:02
Zwierzaki wychowane na domowe, łaszą się do człowieka, a teraz spędzą marnyżywot na czterech metrach kwadratowych za kratą w obskurnym warszawskim ZOO.Ujęto groźnego przestępcę, który tym »
-
Chciał przemycić do Polski pięć drapieżnych kotów
mus-zek0
14.03.10, 10:06
Dzikie zwierzęta powinny pozostawać w swoim naturalnym środowisku i niepowinny być udomawiane.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Miasteczko oburzonych w centrum Warszawy. Zobacz gdzie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Cud nad Wisłą. Kładka na Wawelskiej wreszcie otwarta!
- Zaraza się rozszerza: Reklama Euro pożera Warszawę
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


