Pomysł ekologów na walkę z powodzią: poldery, a nie wały
29.05.2010
aktualizacja: 2010-05-28 21:24
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
By znacznie obniżyć ogromną falę powodziową w Warszawie, wystarczyło wybudować na Mazowszu pięć polderów - uważają ekolodzy. Przez lata bezskutecznie pukali z gotowym raportem do urzędów
ZOBACZ TAKŻE
- Fala dłuższa niż sądzono. Wysoka woda aż do wtorku (22-05-10, 19:15)
- Hanna Gronkiewicz-Waltz: Fala już nie wzrośnie, ale musimy zachować czujność (22-05-10, 11:37)
- Wysoka fala na Wiśle - warszawiacy obserwują ją z mostów (21-05-10, 22:41)
RAPORTY
SERWISY
Poldery to obniżone tereny za wałem, które można zalewać w sposób kontrolowany. Gdy przychodzi wysoka fala, wpuszcza się tam wodę przez tzw. jazy. To jeden z najbardziej zalecanych przez Unię Europejską sposobów walki z powodzią.
Same wały nie wystarczą
Problem dostrzegli już przez laty ekolodzy z organizacji ekologicznej World Wildlife Found (WWF). W 2003 r. przygotowali raport dotyczący konieczności budowy polderów na Mazowszu. Opracowali go wybitni polscy specjaliści. Ostrzegają w nim, że bez budowy polderów przy przejściu wysokiej fali na Wiśle część Mazowsza może znaleźć się pod wodą. Czytamy w nim: "Katastrofalne powodzie pokazały, jak mało skuteczna może być ochrona bierna, oparta przede wszystkim na regulacji i obwałowaniu rzek". - Nie oszukamy rzeczywistości: same wały nie wystarczą. Aby obniżać niebezpieczne fale powodziowe, konieczne są poldery wzdłuż Wisły - przekonuje hydrotechnik Adam Jacewicz, jeden z autorów raportu.
Specjaliści zaproponowali więc stworzenie w naszym województwie pięciu polderów. Planowane lokalizacje to: gmina Puławy, Kozienice, Prażmów, Stężyca. W sumie na blisko 6 tys. hektarach miały pomieścić nawet 370 mln m sześc. wody.
Ekolodzy rozesłali wówczas raport do urzędów: gmin, wojewódzkiego i marszałkowskiego.
- Nikt się nim nie przejął. Nasz raport trafił do szuflad i pewnie leży tam do dziś. A teraz urzędnicy próbują zwalić winę za powódź na ekologów - żali się Jacek Engel z Państwowej Rady Ochrony Przyrody.
Jak bardzo poldery są potrzebne, okazało się podczas tegorocznej powodzi, gdy istniało ryzyko, że fala przeleje się przez stołeczne wały. - Gdyby tak się miało stać, rozważaliśmy ewakuację nawet 20 tys. ludzi i zalanie terenów przed Warszawą. Na szczęście do tego nie doszło - wspomina wojewoda Jacek Kozłowski (PO).
To wymaga odważnych decyzji
Budowa polderów jest jednak trudna i kosztowna: trzeba wykupić grunty, przesiedlić tysiące ludzi. To koszty idące w setki milionów złotych. - Ta inwestycja wymaga odważnych decyzji. Wielu urzędników boi się wziąć za nią odpowiedzialność - uważa Adam Jacewicz.
Za Wisłę i teren międzywala na Mazowszu odpowiada Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej (RZGW).
- Poldery mogą odegrać ważną rolę w ochronie przeciwpowodziowej, ale sami nic nie możemy. Powinny być budowane w ramach systemu powodziowego dla całej rzeki. Tego typu decyzje muszą zapaść na szczeblu rządowym - rozkłada ręce Dariusz Bogacz, rzecznik RZGW.
- Jesteśmy za budową polderów, ale to jest bardzo drogie i trudne do wykonania. Z tego co wiem, nie ma żadnych planów ich budowy na Wiśle - przyznaje Jerzy Nasiadko, szef Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie, które odpowiada za wały wzdłuż rzeki.
Problem dostrzega wojewoda. - Teoretycznie jest to możliwe do wykonania, ale dolina Wisły jest gęsto zaludniona. Stworzenie polderów wiązałoby się z ogromnymi kosztami społecznymi i finansowymi - zauważa Jacek Kozłowski.
Eksperci pozostają nieprzejednani: - To jest bardzo skomplikowane, ale też absolutnie konieczne. Bez tego wcześniej czy później Mazowsze może znów spotkać taki kataklizm jak ostatnio. Pytanie tylko, czy warto aż tak ryzykować - zauważa Adam Jacewicz.
Propozycje ekologów
Polder Gołąb (gmina Puławy) : usytuowany po prawej stronie Wisły, między 382. a 388. kilometrem rzeki. Powierzchnia: 405 hektarów.
Polder Stężyca (gmina Stężyca): usytuowany po prawej stronie Wisły, między 394. a 396. kilometrem rzeki.
Polder Prażmów (gmina Stężyca): usytuowany po prawej stronie Wisły, między 396. a 402. kilometrem rzeki (miał przylegać do polderu Stężyca). Powierzchnia 385 hektarów.
Polder Piotrowice (gmina Stężyca): usytuowany po prawej stronie Wisły, między 404. a 408. kilometrem rzeki. Powierzchnia 440 hektarów.
Polder Holendry (gmina Kozienice): usytuowany po lewej stronie Wisły, między 411. a 417. kilometrem rzeki. Powierzchnia 410 hektarów.
Wielka fala już w Warszawie. Zobacz galerię zdjęć

Same wały nie wystarczą
Problem dostrzegli już przez laty ekolodzy z organizacji ekologicznej World Wildlife Found (WWF). W 2003 r. przygotowali raport dotyczący konieczności budowy polderów na Mazowszu. Opracowali go wybitni polscy specjaliści. Ostrzegają w nim, że bez budowy polderów przy przejściu wysokiej fali na Wiśle część Mazowsza może znaleźć się pod wodą. Czytamy w nim: "Katastrofalne powodzie pokazały, jak mało skuteczna może być ochrona bierna, oparta przede wszystkim na regulacji i obwałowaniu rzek". - Nie oszukamy rzeczywistości: same wały nie wystarczą. Aby obniżać niebezpieczne fale powodziowe, konieczne są poldery wzdłuż Wisły - przekonuje hydrotechnik Adam Jacewicz, jeden z autorów raportu.
Specjaliści zaproponowali więc stworzenie w naszym województwie pięciu polderów. Planowane lokalizacje to: gmina Puławy, Kozienice, Prażmów, Stężyca. W sumie na blisko 6 tys. hektarach miały pomieścić nawet 370 mln m sześc. wody.
Ekolodzy rozesłali wówczas raport do urzędów: gmin, wojewódzkiego i marszałkowskiego.
- Nikt się nim nie przejął. Nasz raport trafił do szuflad i pewnie leży tam do dziś. A teraz urzędnicy próbują zwalić winę za powódź na ekologów - żali się Jacek Engel z Państwowej Rady Ochrony Przyrody.
Jak bardzo poldery są potrzebne, okazało się podczas tegorocznej powodzi, gdy istniało ryzyko, że fala przeleje się przez stołeczne wały. - Gdyby tak się miało stać, rozważaliśmy ewakuację nawet 20 tys. ludzi i zalanie terenów przed Warszawą. Na szczęście do tego nie doszło - wspomina wojewoda Jacek Kozłowski (PO).
To wymaga odważnych decyzji
Budowa polderów jest jednak trudna i kosztowna: trzeba wykupić grunty, przesiedlić tysiące ludzi. To koszty idące w setki milionów złotych. - Ta inwestycja wymaga odważnych decyzji. Wielu urzędników boi się wziąć za nią odpowiedzialność - uważa Adam Jacewicz.
Za Wisłę i teren międzywala na Mazowszu odpowiada Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej (RZGW).
- Poldery mogą odegrać ważną rolę w ochronie przeciwpowodziowej, ale sami nic nie możemy. Powinny być budowane w ramach systemu powodziowego dla całej rzeki. Tego typu decyzje muszą zapaść na szczeblu rządowym - rozkłada ręce Dariusz Bogacz, rzecznik RZGW.
- Jesteśmy za budową polderów, ale to jest bardzo drogie i trudne do wykonania. Z tego co wiem, nie ma żadnych planów ich budowy na Wiśle - przyznaje Jerzy Nasiadko, szef Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie, które odpowiada za wały wzdłuż rzeki.
Problem dostrzega wojewoda. - Teoretycznie jest to możliwe do wykonania, ale dolina Wisły jest gęsto zaludniona. Stworzenie polderów wiązałoby się z ogromnymi kosztami społecznymi i finansowymi - zauważa Jacek Kozłowski.
Eksperci pozostają nieprzejednani: - To jest bardzo skomplikowane, ale też absolutnie konieczne. Bez tego wcześniej czy później Mazowsze może znów spotkać taki kataklizm jak ostatnio. Pytanie tylko, czy warto aż tak ryzykować - zauważa Adam Jacewicz.
Propozycje ekologów
Polder Gołąb (gmina Puławy) : usytuowany po prawej stronie Wisły, między 382. a 388. kilometrem rzeki. Powierzchnia: 405 hektarów.
Polder Stężyca (gmina Stężyca): usytuowany po prawej stronie Wisły, między 394. a 396. kilometrem rzeki.
Polder Prażmów (gmina Stężyca): usytuowany po prawej stronie Wisły, między 396. a 402. kilometrem rzeki (miał przylegać do polderu Stężyca). Powierzchnia 385 hektarów.
Polder Piotrowice (gmina Stężyca): usytuowany po prawej stronie Wisły, między 404. a 408. kilometrem rzeki. Powierzchnia 440 hektarów.
Polder Holendry (gmina Kozienice): usytuowany po lewej stronie Wisły, między 411. a 417. kilometrem rzeki. Powierzchnia 410 hektarów.
Przeczytaj także: Wszystko o wielkiej fali w Warszawie
Wielka fala już w Warszawie. Zobacz galerię zdjęć

-
Pomysł ekologów na walkę z powodzią: poldery, a...
bolo-liberal
29.05.10, 14:19
Tymczasem ekolodzy blokują budowę wałów a ludziom odpowiadają, że mają ich wd.pie, a liczą się tylko ptaki...Najpierw niech powstaną te poldery, to można będzie myśleć, czy »
-
poldery, a nie wały?
dorsai68
29.05.10, 22:01
Skąd oni biorą te pomysły? To wynik uczestnictwa w marszu wyzwolenia konopi? Luuudzie... Wały i poldery muszą współistnieć. Pierwsze nie mają sensu bez drugich, a drugie bez pierwszych. »
-
Niech budują te poldery
opinia_publiczna_online
29.05.10, 23:03
Nie trzeba nikogo wysiedlać przy budowie polderu.Trzeba tylko zakazać stawiania nowych budynków i budowli.Jak przyjdzie pierwsza powódź, to wtedy się wysiedli. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


