Wyrzucają śmieci przy przedszkolu. Z przyzwyczajenia?

Agata Listoś
19.08.2010 aktualizacja: 2010-08-19 16:26
A A A Drukuj
Dzikie wysypisko śmieci przy przedszkolu przy ul. Sempołowskiej fot. Agata Listoś
  • Dzikie wysypisko śmieci przy przedszkolu przy ul. Sempołowskiej
  • Dzikie wysypisko śmieci przy przedszkolu przy ul. Sempołowskiej
  • Dzikie wysypisko śmieci przy przedszkolu przy ul. Sempołowskiej
  • Dzikie wysypisko śmieci przy przedszkolu przy ul. Sempołowskiej
Tuż przy ogrodzeniu przedszkola przy ul. Sempołowskiej pojawiła się tabliczka z zakazem wyrzucania śmieci. Zaraz pod nią leży telewizor, resztki mebli, drzwi, butelki i sterta worków z odpadkami. Tak wygląda miejsce zabaw dzieci z przedszkola.
- Ludzie tu co chwila coś wyrzucają, a potem przychodzą dzieci i wyciągają różne przedmioty ze śmieci i się tym bawią - mówi Włodzimierz, który sprząta teren przedszkola. - Nawet gdy ktoś wywiezie śmieci, to za dwie godziny pojawiają się nowe. Tego się nie upilnuje - dodaje. O tym, że mieszkańcom okolicznych bloków, ale i dzieciom z przedszkola, doskwiera ten problem dowiedzieliśmy się od naszej czytelniczki.

Mieszkańcy obserwują, jak góra śmieci rośnie, ale często boją się reagować - Co chwila widzę ludzi podrzucających odpady, ale boję się, że jak się odezwę, to mi jeszcze szyby wybiją - mówi pani Wanda. Jedna z mieszkanek bloku przy Alei Wyzwolenia pamięta, że 30 lat temu w tym miejscu stał kontener. - Pewnie ludzie się przyzwyczaili, że tu się wyrzuca śmieci i do dzisiaj przychodzą z odpadkami. Nina, spacerująca z psem dziwi się, że dzisiaj jest ich tak mało - Tutaj codziennie można znaleźć coś nowego, ostatnio była cała sterta krzeseł. Odpady leżą nawet przez miesiąc i tylko ludzie dorzucają nowe.

Śmieci pojawiają się na chodniku za budynkiem przy Alei Wyzwolenia 7 i 9, którym opiekuje się Administracja Domów Komunalnych nr 14. - Brakuje nam już sił i środków, żeby pilnować ludzi, którzy wyrzucają tu odpady. Chcieliśmy namówić wspólnotę, żeby postawiła tam altankę na śmieci albo kontener, ale wtedy mieszkańcy musieliby za to płacić - wyjaśnia Andrzej Burda, kierownik ADK 14. - To nie powinien być nasz problem, bo przecież to nie miasto te śmieci produkuje, tylko sami mieszkańcy - dodaje.

Śródmieście

Podziel się