Przemek Pasek ma dość. Wyprowadzi się z Warszawy?

Dominika Olszewska
29.12.2010 aktualizacja: 2010-12-28 19:57
A A A Drukuj
Przemek Pasek odśnieża scenę do tańczenia w Porcie Czerniakowskim, za którą obciążyło go miasto Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja
Drewniany podest do tańca postawiony przez fundację Ja Wisła ratusz uznał za nielegalny. Żąda wysokiego odszkodowania. - Wyprowadzam się z Warszawy. Poszukam bardziej przyjaznego miejsca - mówi szef fundacji Przemysław Pasek
"Tańce na dechach" organizowane w ubiegłym roku w ramach festiwalu Przemiany przez fundację Ja Wisła w Porcie Czerniakowskim cieszyły się ogromną popularnością. Przyjeżdżały tu ludowe kapele z Polski i zagranicy. Zwykle muzycy grali koncert, potem uczyli widzów tańczyć. Część koncertów poświęcona była folklorowi warszawskiemu.

Podest nikomu nie wadzi

- "Dechy" nawiązywały do przedwojennej tradycji tańców nadwiślańskich. To była niezwykła impreza - wspomina Grzegorz Ajdacki, szef stowarzyszenia Dom Tańca. Tańczono na zbitym przez wolontariuszy drewnianym podeście o powierzchni 200 m kw. ustawionym obok Portu Czerniakowskiego, na nieużywanym od lat trawniku.

Gdy "Dechy" dobiegły końca, fundacja zostawiła podest na przyszły rok. To jednak nie spodobało się stołecznemu zarządowi mienia, który użycza teren portu fundacji. W lutym tego roku Ja Wisła dostała pismo od urzędników, z którego wynikało, że podest i stojąca niedaleko przyczepa nielegalnie zajmują teren miasta. Miasto zażądało odszkodowania 35 tys. zł. Z sobie tylko wiadomych powodów urzędnicy uznali, że podest i przyczepa zajmują 3,5 tys. m kw., a nie jak jest w rzeczywistości 200 m kw. - Byłem w szoku. Podest leży sobie z boku, a dookoła są same nieużytki. Komu to przeszkadzało? - dziwi się Przemysław Pasek.

Kilka dni później Pasek napisał list do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz z prośbą o uznanie fundacji za organizację pożytku publicznego. Dzięki temu miasto miałoby możliwość dzierżawienia terenu pod podest bezpłatnie.

- Prawnicy w swojej opinii stwierdzili jednoznacznie, że nie ma możliwości, by zwolnić tę fundację z opłat - twierdzi jednak Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza.

To on odkrył ten port

Dług fundacji rósł szybko. Dwa miesiące temu jej zrozpaczony szef napisał list otwarty do prezydent Gronkiewicz-Waltz z prośbą o pomoc. Apel zamieścił też w internecie. W krótkim czasie do fundacji i ratusza przyszło ponad 500 listów poparcia.

- Przemek Pasek odkrył przed warszawiakami ten port. Stworzył tam ważne miejsce na kulturalnej mapie stolicy. A co najważniejsze fundacja jest niezależna i apolityczna. Miasto powinno wspierać takich ludzi - uważa dr Anna Okońska-Walkowicz, prezeska Społecznego Towarzystwa Oświatowego.

Po tych listach stołeczny zarząd mienia zmienił zdanie i... zmniejszył karę z 35 tys. zł do 10 tys. zł. - Nie ma wątpliwości, że fundacja Ja Wisła złamała przepisy. Zarząd mienia i tak już zmniejszył odszkodowanie, ale anulować go nie zamierza. Taka liberalizacja polityki miasta mogłyby spowodować, że anulowania długów względem ratusza oczekiwać będą też inni - tłumaczy Tomasz Andryszczyk.

- Ale my nie mamy nawet takich pieniędzy. Miasto robi wszystko, żeby pozbyć się nas z portu - uważa Przemysław Pasek.

Ratusz na początku grudnia wybrał bowiem koncepcję architektoniczną zagospodarowania Portu Czerniakowskiego. W przyszłości ma tam stanąć biurowiec, restauracje i szpaler fontann.

- Władze Warszawy mają swoje plany co do portu. Pasek trochę tu przeszkadza - przyznaje wysoki rangą urzędnik ratusza.

- Taki dług z łatwością można anulować. Jednak Pasek nie ma dobrych notowań wśród urzędników. Za bardzo się stawiał, no i ma oryginalne pomysły. Ratusz był zawsze kilka kroków za nim i to się nie podobało. Nie jest lubiany, więc go sekują - dodaje inna urzędniczka.

Bez spłaty długu Ja Wisła nie może podpisać umowy dzierżawy portu Czerniakowskiego, a w przyszłym roku może odpaść z konkursów o granty z kasy miasta. - Dla nas ta zapłata to wyrok śmierci. Nie mam wyjścia - wkrótce będę musiał wynieść się z portu. Myślę o wyprowadzce z Warszawy. Poszukam dla fundacji bardziej przyjaznego miejsca - zwierza się Pasek.

Odczepcie się od Paska - komentarz Seweryna Blumsztajna

Jeżeli ktoś nienawidzi urzędników, to pożywić się może historią Przemka Paska. Trudno o lepszy przykład urzędniczej nienawiści do prawdziwego społecznika. Dzięki Paskowi miasto zajęło się Wisłą i Portem Czerniakowskim, teraz już go nie potrzebuje, więc chce go wyrzucić znad Wisły. I to w wyjątkowo obrzydliwy sposób.

Zniszczyć Paska łatwo, wystarczy zażądać 10 tys. zł. Takich, którzy naprawdę byli winni pieniądze miastu - i to miliony - pozbywano się latami z miejskich lokali.

Warszawa winna jest Przemkowi Paskowi wdzięczność i uznanie. Zrobił więcej niż cała zgraja opłacanych przez nas urzędników, którzy chcą teraz zabrać mu możliwość działania.

Przemysław Pasek złożył fundację Ja Wisła ponad pięć lat temu. To on odkrył przed warszawiakami urok zapomnianego przez lata Portu Czerniakowskiego. Wyremontował stojącą w tym porcie starą barkę "Herbatnik". Organizował tam koncerty i warsztaty bębniarskie. Wysypał też kilka ton piasku pod mostem Łazienkowskim i zorganizował tam letnie kino Most. Na ambitne filmy pod chmurką przychodziły setki kinomanów.
W rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego fundacja organizowała nocne pływanie po rzece z lekcją historii. Organizował też popularne rejsy drewnianą łodzią na Bielany i "Tańce na dechach", na które zapraszał polskie i zagraniczne zespoły folklorystyczne. Rocznie na imprezy organizowane przez fundację przychodziło ok. 10 tys. warszawiaków.
Dzięki wsparciu miasta (w ub.r. 450 tys. zł) wszystkie były za darmo. W tym roku żadnych imprez w Porcie Czerniakowskim nie było, bo ratusz nie dał pieniędzy fundacji Ja Wisła.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się