Lider zespołu Sexbomba zaklejał plakaty rywali

Dominika Olszewska
21.11.2010 aktualizacja: 2010-11-21 23:41
A A A Drukuj
Sexbomba na koncercie w Jarosławiu fot. sexbomba.band.pl
- Kandydujący na radnego lider zespołu rockowego Sexbomba zaklejał w czasie ciszy wyborczej plakaty swoich konkurentów - zaalarmowali nas wczoraj radni Platformy Obywatelskiej. - To nieprawda - broni się muzyk. Sprawę rozstrzygnie sąd
- Kandydujący na radnego lider zespołu rockowego Sexbomba zaklejał w czasie ciszy wyborczej plakaty swoich konkurentów - zaalarmowali nas wczoraj radni Platformy Obywatelskiej. - To nieprawda - broni się muzyk. Sprawę rozstrzygnie sąd

W latach 90-tych hitem Sexbomby był utwór "Sposób na świnie":


Legionowo, sobotni wieczór, w całym kraju obowiązuje cisza wyborcza. Kilka minut przed godz. 20 przy skrzyżowaniu ul. Mickiewicza i Sowińskiego pojawia się dwóch mężczyzn. Zaczynają oklejać słupy ogłoszeniowe, od góry do dołu obwieszone plakatami wyborczymi. W ciągu wieczora na sześciu słupach w centrum Legionowa widać już tylko reklamy kampanii społecznej "Masz głos, masz wybór", która ma zachęcać do udziału w wyborach.

- Z przerażeniem zobaczyłem, że w ten sposób zaklejają nasze plakaty wyborcze - relacjonuje Tomasz, kandydat na radnego PO. - Wybiegłem na ulicę. Wtedy okazało się, że robi to mój kolega Robert Szymański, lider zespołu Seksbomba.

Szymański kandyduje do rady Legionowa z listy komitetu Etyka i Prawo, który akurat w tym miejscu plakatów nie miał. - Na tych słupach nie wisiały nasze plakaty - przyznaje Janina Przybył, pełnomocniczka wyborcza Etyki i Prawa.

- Z premedytacją zakleili plakaty wszystkich swoich konkurentów. To zachowanie niegodne samorządowców - uważa Ryszard Brański, pełnomocnik wyborczy PO.

- To oburzające. Specjalnie zrobili to dzień przed wyborami, żebyśmy nie mieli czasu zareagować - dodaje Leszek Smuniewski, pełnomocnik innego komitetu, Porozumienia Samorządowego.

Lider zespołu Sexbomba twierdzi jednak, że nic takiego nie miało miejsca. - Spotkałem kolegę blisko słupa, ale nie zaklejałem żadnych plakatów. Jestem zszokowany tymi zarzutami - twierdzi.

Wokalista i jego komitet mają jednak problem. Zaklejanie plakatów wyborczych w trakcie ciszy wyborczej to złamanie ordynacji wyborczej.

- Plakaty wyborcze w trakcie ciszy podlegają ochronie. I jeśli ktoś je zakleja, to pozbawia ludzi możliwości dotarcia do informacji - tłumaczy Anna Lubaczewska, szefowa warszawskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego.

Pan Tomasz o wszystkim zawiadomił więc policję. - Wygląda na to, że doszło do złamania prawa. Sprawę skierujemy do sądu rejonowego - tłumaczy aspirant Robert Składanek, naczelnik wydziału prewencji legionowskiej komendy.

Komitet Etyka i Prawo bagatelizuje sprawę. - Z tego, co wiem, nie ma żadnych dowodów, że robił to nasz kandydat. Na świecie jest wiele złośliwości, która wyzwala się głównie w trakcie ostatniej doby przed wyborami. Tym razem ktoś uderza w nas - broni się Janina Przybył.

Przeczytaj także: Wszystko o wyborach samorządowych w Warszawie



Podziel się