Struzik przegnał reformatora Kolei Mazowieckich

Dominika Olszewska, Krzysztof Śmietana
21.11.2009 aktualizacja: 2009-11-20 22:29
A A A Drukuj
Jakub Majewski, były prezes Kolei Mazowieckich Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta
Jakub Majewski w piątek definitywnie przestał być szefem Kolei Mazowieckich. Chciał reform, ale przegrał z oporem związków zawodowych i rządzących Mazowszem polityków PSL
SERWISY
W piątek rada nadzorcza odwołała ostatecznie zawieszonego od niemal dwóch tygodni prezesa spółki. Wydała w tej sprawie lakoniczny komunikat, w którym nie podano powodów jego dymisji. Podpisany pod nim szef rady nadzorczej Waldemar Kuliński dziękuje mu tylko za dotychczasową współpracę.

Majewski był szefem Kolei Mazowieckich od końca czerwca. Zapowiadał wprowadzenie wielu reform. M.in. utworzenie ekspresów regionalnych z Warszawy do największych miast na Mazowszu, likwidację pociągów, które wożą tylko kolejarzy, przesunięcie części składów na godziny pasujące pracownikom dojeżdżającym biur w stolicy i utworzenie centrum zarządzania kryzysowego, dzięki któremu dałoby się lepiej informować podróżnych w razie awarii czy wypadków. Prezes natrafił jednak na opór związków zawodowych i rządzących Mazowszem polityków PSL. Chciał np. o godzinę j opóźnić odjazd pociągu Mazovia (nazywanego "struzikiem"), który z Płocka wyrusza o godz. 4.55, zabierając średnio dziesięć osób. Wśród nich sześciu to kolejarze, w Kutnie dosiadało się 40 następnych. Przedstawiciele związków zawodowych zaczęli zbierać w pociągu podpisy przeciw zmianie godziny odjazdu. Protest poparło 300 osób, którzy wsiadają bliżej Warszawy. Związkowcy nie powiedzieli jednak podróżnym, że bliżej stolicy, z Łowicza miałby kursować inny szybki pociąg o niezmienionej porze.

- Uznaję, że właściciel spółki ma prawo do decydowania o losach Kolei Mazowieckich. Jego wizja rozwoju firmy różniła się od mojej - stwierdził po odwołaniu prezes Majewski.

Nie jest tajemnicą, że wszedł w konflikt z Waldemarem Kulińskim, szefem rady nadzorczej spółki, który jest też sekretarzem województwa i prawą ręka marszałka Adama Struzika (PSL). Z tego powodu jest nazywany "małym marszałkiem". - Kuliński rządzi twardą ręką. Nie znosi żadnego sprzeciwu, a przede wszystkim pilnuje interesu PSL. Majewski planował zbyt dużo, a kolejarze i koledzy "małego marszałka" nie chcieli zmian. Gdy Kuliński publicznie skrytykował prezesa, wiedziałem już, że dni Majewskiego w kolejach są policzone - zdradza nam wysoki rangą urzędnik Urzędu Marszałkowskiego.

Przez kilka tygodni politycy PO, z którą PSL rządzi na Mazowszu, próbowali ratować Majewskiego. Trzy razy przekładano zebranie rady nadzorczej, na której miał stracić stanowisko. - Chcieliśmy, żeby ten młody prezes został, ale Kuliński się uparł. W końcu machnęliśmy ręką. Nie będziemy przecież z tego powodu zrywać koalicji - podsumowuje polityk Platformy. Kilka dni temu marszałek Adam Struzik powiedział "Gazecie", że Majewski doprowadził do konfliktów w spółce i nie miał zdolności przywódczych.

Decyzja o odwołaniu Majewskiego oburzyła radnych koalicji. - Szkoda tego młodzika. Ambitny był i wykształcony. Tym razem to Waldek [chodzi o wicepremiera Pawlaka - red.] wytypuje nowego prezesa. Wybierze takiego, który będzie mu całkowicie posłuszny - twierdzi radny PSL.

- To ciężki błąd. Prezes Majewski miał obiecujący program zmian w spółce, które były naprawdę korzystne dla pasażerów. Jego odwołanie stawia pod znakiem zapytania nowy przyjazny pasażerom rozkład jazdy, który miał wejść od połowy grudnia. Pan Majewski stracił stanowisko, bo część urzędników i kolejarzy ma przyzwyczajenia z czasów Polski Ludowej. Niezależny i ambitny prezes to była dla tej spółki wielka szansa - ocenia Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, radny PO i szef mazowieckiej komisji rozwoju regionalnego. Jego klubowy kolega Marcin Święcicki dodaje: - Podawane oficjalnie powody odwołania prezesa Majewskiego to tylko preteksty. Na najbliższej sesji sejmiku zażądam informacji w tej sprawie.

Komentarz Krzysztofa Śmietany


Do Kolei Mazowieckich przyszedł wizjoner, który chciał wprowadzić mnóstwo zmian korzystnych dla pasażerów. Jego zapowiedzi przekonały wielu ekspertów i podróżnych, którzy pisali petycje w jego obronie. Mimo to ani rada nadzorcza, ani władze Mazowsza nie poinformowały w piątek o przyczynach odwołania prezesa. To dodatkowo kompromituje urzędników.

Być może Jakubowi Majewskiemu zabrakło cierpliwości, żeby wytłumaczyć pracownikom sens koniecznych reform. Dziwne jest jednak wyrzucanie kogoś już po czterech miesiącach pracy, w dodatku tuż przed realizacją obiecanego projektu. Dlaczego rada nadzorcza Kolei Mazowieckich nie oceniła prezesa Majewskiego dopiero po wprowadzeniu zmian? Politycy rządzący Mazowszem muszą to wyjaśnić podróżnym."





Przeczytaj także: Wojna o zawieszonego szefa Kolei Mazowieckich



Podziel się