Nie chcą ruchliwej przelotówki pod Warszawą

Dominika Olszewska
10.12.2009 aktualizacja: 2009-12-09 23:30
A A A Drukuj
Mieszkańcy Józefowa nie chcą trasy przelotowej w tym miejscu Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Cichą, zieloną uliczkę władze podwarszawskiego Józefowa chcą zamienić w ruchliwą trasę przelotową. - Nigdy się na to nie zgodzimy. Politycy, którzy nie słuchają swoich wyborców, źle kończą - ostrzegają mieszkańcy.
 0,05MB
0,05MB
Jolanta Hrymniak, projektantka wnętrz, kilka lat temu kupiła z mężem działkę w Józefowie. - Chcieliśmy z dziećmi zamieszkać w spokojnej okolicy. Żeby nie wpakować się w kłopoty, sprawdziliśmy w urzędzie plany dla tego terenu. Potem sprzedaliśmy mieszkanie w Warszawie i wszystkie oszczędności zainwestowaliśmy w budowę domu - wspomina pani Jolanta. Jej rodzina wkrótce ma się wprowadzić na ul. Matejki, która we fragmencie nie ma nawet asfaltu. Droga przylega do Mazowieckiego Parku Krajobrazowego.

Wyburzą, aby poszerzyć?

We wrześniu okazało się jednak, że plany państwa Hrymniaków mogą lec w gruzach. Władze Józefowa chcą ul. Matejki poszerzyć i zalać asfaltem. Urząd miasta zamierza bowiem zmienić obowiązujące studium zagospodarowania przestrzennego. Wtedy jezdnia rozrosłaby się na szerokość nawet 20 m i łączyła dwie ruchliwe trasy wojewódzkie: 721 (w stronę Wiązowny i szosy lubelskiej) i 801 (popularna nadwiślanka na przedłużeniu Wału Miedzeszyńskiego). Ul. Matejki z drogi lokalnej zamieni się więc w ruchliwą szosę.

Żeby poszerzyć drogę, miasto będzie musiało przejąć część prywatnych działek. - To absurd! Będziemy musieli wyburzyć dopiero co zbudowany garaż, na który zgodził się urząd miasta. Nie dopuszczę do rozbiórki części mojego domu. Nie chcę też sznurów samochodów za oknem - denerwuje się nasza czytelniczka.

W tej samej sytuacji znalazło się kilkadziesiąt rodzin w Józefowie. Wieść o planach urzędu błyskawicznie rozeszła się po mieście. - Chcą wyrąbać dziesiątki drzew z otuliny parku krajobrazowego. Nie zgadzam się na przelotową trasę w środku willowego miasteczka. Smród spalin na zawsze zniszczy klimat tego miejsca - dodaje Krzysztof Kowalewski, historyk, który mieszka w Józefowie od kilku miesięcy.

- Droga zbiorcza z definicji ma zbierać ruch z okolicznych dróg lokalnych. A to oznacza, że znacznie wzrośnie liczba aut. Jeśli taka droga łączy trasy wojewódzkie, najpewniej stanie się atrakcyjnym połączeniem dla samochodów - uważa dr Andrzej Brzeziński z Instytutu Dróg i Mostów Politechniki Warszawskiej.

Władze bagatelizują problem

Mieszkańcy skrzyknęli się i błyskawicznie zorganizowali akcję informacyjną. Przeciwnicy budowy trasy przelotowej napisali protest i zaczęli zbierać popisy, chodząc od domu do domu. Dotąd protest poparło ponad 1800 osób. - Mieszkamy w unikalnym cichym miasteczku. Chcemy, żeby tak zostało - mówi Aleksandra Klimont-Bodzińska, szefowa stowarzyszenia Józefów Mój Dom.

Mimo to władze miasta bagatelizują problem. - Chcemy usprawnić ruch w Józefowie, ale to są bardzo odległe plany. Na rozbudowie tej ulicy skorzysta całe miasto. Całą burzę rozkręciło zaledwie kilka rodzin, które niedawno kupiły tu działki. Wiedzą, że będą musieli oddać część gruntu, ale takie jest życie - kwituje wiceburmistrz Marek Banaszek.

Burmistrza bronią radni. - To polityczna walka przeciwników burmistrza. Wiedzą, że jest popularny, więc chcą mu zaszkodzić. Poza tym grupa mieszkańców, która z egoistycznych powodów nie chce samochodów pod oknami, jest gotowa zablokować połowę miasta. A mieszkamy w mieście, nie w lesie. Tu muszą powstawać jezdnie i chodniki - uważa Jacek Sekuła, radny i szef komisji ładu przestrzennego.

Mieszkańcy nie kryją oburzenia. - Chcemy żyć w spokoju! Dlaczego politycy tego nie rozumieją? Dotąd myślałem, że władza jest dla ludzi, ale widać się pomyliłem - stwierdza Krzysztof Kowalewski.

- Nie dopuścimy tej sprawy. Będziemy protestować do skutku. A politycy, którzy nie słuchają swoich wyborców, źle kończą - dodaje Włodzimierz Hrymniak.

Wczoraj minął termin składania uwag do zmian w studium. - Wpłynęło ponad 600 protestów - przyznaje burmistrz Banaszek. Teraz władze miasta muszą rozpatrzyć wszystkie uwagi. Potem projekt przegłosuje rada miasta.

- Sam nie chciałbym mieszkać przy takiej ruchliwej trasie. Powinniśmy wziąć pod uwagę protesty mieszkańców - uważa Cezary Łukaszewski, przewodniczący rady Józefowa. - Jeśli ludzie tak bardzo nie chcą remontu tej drogi, to nie będziemy uszczęśliwiać ich na siłę, ale miasto na tym straci - odcina się burmistrz Banaszek.

Przeczytaj także: Węzeł Żaba - nowy węzeł gordyjski?



Podziel się