Zamiast "Parkuj i jedź" teraz - "parkuj i słono płać"

Krzysztof Śmietana
07.01.2010 aktualizacja: 2010-01-06 21:48
A A A Drukuj
Środa ok. godz. 16.30. Na parkingu stoi tylko kilka samochodów Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Kolejarze zamienili właśnie parking "parkuj i jedź" pod dworcem w Pruszkowie na parking komercyjny. Za postój trzeba zapłacić nawet 11 razy więcej niż dotychczas. Pasażerowie dojeżdżający do stolicy są wściekli.

Przeczytaj blog o komunikacji autora tego artykułu



Parking przy stacji PKP w Pruszkowie otwarto z wielką pompą niemal półtora roku temu. Przyjechało mnóstwo VIP-ów, m.in. prezes PKP Andrzej Wach, ówczesna szefowa Kolei Mazowieckich Halina Sekita i władze Pruszkowa. Padały wielkie słowa o idei parkingów "parkuj i jedź". Parking cieszył się ogromną popularnością. Cena była przystępna. Posiadacze okresowych biletów Kolei Mazowieckich lub Zarządu Transportu Miejskiego kupowali abonament na miesiąc za 20 zł lub na kwartał za 40 zł.

- Od początku stycznia ceny gwałtownie poszybowały do góry. Za miesiąc trzeba zapłacić aż 148 zł. Przeliczając na kwartał, cena wzrosła aż 11-krotnie. To już nie jest parking "parkuj i jedź", tylko "parkuj i płać" - denerwuje się pan Łukasz z Pruszkowa.

Dla porównania z parkingów "parkuj i jedź" w Warszawie można korzystać na podstawie biletów okresowych ZTM, bez dodatkowych opłat. Po wprowadzeniu nowych zasad efekt jest taki, że w Pruszkowie zajęta jest tylko niewielka część miejsc postojowych. Mnóstwo osób nie chce słono płacić i parkuje chaotycznie w najbliższej okolicy. Straż miejska wlepia często mandaty, bo kierowcy blokują chodniki.

Parking przy stacji w Pruszkowie, który zbudowało PKP, dotychczas dzierżawiły należące do samorządu województwa Koleje Mazowieckie. - Nie stać nas na dalsze opłaty. Musieliśmy płacić spółce PKP 12 tys. zł miesięcznie. Razem z kosztami utrzymania wychodziło 240 tys. rocznie. Nasza sytuacja budżetowa jest trudna i musimy szukać oszczędności - mówi Marta Milewska, rzeczniczka marszałka Mazowsza Adama Struzika. W PKP twierdzą, że dopiero w połowie grudnia dostali od samorządu Mazowsza odpowiedź, że nie chcą już dłużej dzierżawić parkingu. - W tej sytuacji zaproponowaliśmy dzierżawę władzom Pruszkowa, ale też nie byli zainteresowani. Sami nie możemy zarządzać parkingiem, musieliśmy więc znaleźć szybko jego operatora - mówi Andrzej Dudziński ze spółki PKP oddział Nieruchomości.

Zgłosiła się tylko jedna firma - Uniwersum, i to ona wywindowała ceny. Co ciekawe, PKP nawet nie wynegocjowało z nią stawek dzierżawy. - To się okaże pod koniec miesiąca. Stawka będzie zależna od popytu na miejsca - mówi Andrzej Dudziński. Zaznacza, że umowa została na razie podpisana na trzy miesiące.

W urzędzie Pruszkowa nikt wczoraj nie chciał powiedzieć, dlaczego miasto nie chciało przejąć parkingu i czy w przyszłości będą jakieś rozmowy na ten temat. - Nie ma prezydentów, którzy zajmują się tym tematem. Będą w przyszłym tygodniu - usłyszeliśmy w sekretariacie.

Koleje Mazowieckie od kilku lat obiecują budowę własnych parkingów przy stacjach. Idzie to wyjątkowo powoli. Do skandalicznej sytuacji doszło w Brwinowie, gdzie już półtora roku temu parking był niemal gotowy, ale wciąż nie został otwarty. - Okazało się, że obok był nielegalny plac zabaw. Trzeba było jeszcze raz sporządzić dokumentację. Parking powinien być otwarty jeszcze w styczniu - mówi Marcjusz Włodarczyk, rzecznik Kolei Mazowieckich. Twierdzi, że "wkrótce" powinny być gotowe obiecywane od dawna parkingi w Otwocku i w Piasecznie.

Komentarz
Jedną decyzją o horrendalnej podwyżce za parkowanie przy stacji w Pruszkowie kolej pokazuje, że mimo wszystkich prób poprawy wizerunku tak naprawdę wciąż jest instytucją, która mentalnie tkwi w czasach głębokiego PRL. Zamiast zachęcać do podróżowania pociągami, woli odstraszać potencjalnych pasażerów - po co mają robić tłok, jeszcze trzeba będzie doczepiać dodatkowe wagony, a przecież nie da się.
Do tej kolejowej mantry dawno już przywykliśmy. Dziwi postawa władz Pruszkowa, którym też powinno zależeć, żeby koło dworca obowiązywała dotychczasowa zasada: parkuj i jedź, a nie parkuj i płać. Zamiast dołożyć się do parkingu, wolą nasyłać na kierowców straż miejską i zarabiać na mandatach. Powinny jednak pamiętać, kto tu wystawi ostateczny rachunek - wybory już jesienią.
Jarosław Osowski



Przeczytaj także: Buspas na Puławskiej? Wolimy metro



Podziel się

  • haha, nie ma nic za darmo n_i_k 07.01.10, 10:38

    tak wygląda utopia przesiadania się z samochodu do komunikacji. Za wszystko trzeba słono dopłacać a skąd będą pieniążki, jak wpływy z akcyzy i VATu z paliw spadną?»

  • prezydenci? piotr-can 07.01.10, 16:45

    To ilu jest tych prezydentow w Pruszkwowie?»

  • parku- nie i jedź- samochodem miecio1313 07.01.10, 17:36

    Oto Polska właśnie- ta kraina potrzebuje wielu, bardzo wielu pokoleń by zmądrzeć»