"Jak na poczcie w Ząbkach zostałem przestępcą"
08.02.2010
aktualizacja: 2010-02-07 19:53
Fot. ROBERT KOWALEWSKI
List wzburzonego czytelnika, który na poczcie dostał akt oskarżenia... tyle że nie swój.
ZOBACZ TAKŻE
- Kradł prąd, chciał obciążyć matkę: Bo i tak jest stara (07-02-10, 15:11)
- Struzik słabszy od Platformy, ale ciągle dominuje (06-02-10, 18:00)
- Kolej przestanie docierać na peryferie Mazowsza? (05-02-10, 08:00)
Poczta przy ulicy 3 Maja w Ząbkach. Wtorek, popołudnie. Przed okienkiem tylko dwie osoby, które chcą odebrać list polecony. Ustawiam się jako trzeci. Też po polecony.
Starsza urzędniczka długo szuka listów. Przerzuca je z kupki na kupkę, rzuca o ziemię, wychodzi na zaplecze (bo a nuż tam przesyłka się znajdzie). Tak to trwa dobre 35 minut. Gdy wreszcie dostaję swój list, otwieram go zaraz za progiem poczty. I staję jak wryty. W liście stoi jak wół, że przeciwko mnie i moim kolegom prokuratura w Wołominie skierowała do sądu akt oskarżenia...
Czytam raz jeszcze, bo nie pamiętam, bym jakieś przestępstwo popełnił. Co się okazuje? Urzędniczka na poczcie... wydała mi list adresowany do kogo innego! Nie zgadza się ani imię ani nazwisko (choć też na Ś), ani numer mieszkania. Zgadza się tylko ulica i numer bloku.
Wracam do okienka. - To po coś pan otwierał cudzy list! - drze się urzędniczka na całą placówkę. Po kilku minutach dodatkowego szukania znajduje właściwy, do mnie. Rzuca go na ladę, jak kiedyś, w socjalizmie, panie w mięsnym kości.
Bałagan na poczcie w Ząbkach panuje od lat. Znalezienie listu poleconego dla zatrudnionych tam pań jest często wyzwaniem godnym lotu na Księżyc. Ale po raz pierwszy mimo woli stałem się przestępcą, naruszyłem tajemnicę korespondencji. Dowiedziałem się przy okazji, że mam lekko nieciekawego sąsiada.
Z utęsknieniem czekam na tę chwilę, gdy nawet do Ząbek dojdzie pocztowa konkurencja. Chciałbym bardzo zobaczyć wtedy minę tej pani urzędniczki, która we wtorek zszargała mi czas i nerwy.
Jestem też bardzo ciekaw, ile listów dzięki tej kobiecie wpadło w niepowołane ręce

Starsza urzędniczka długo szuka listów. Przerzuca je z kupki na kupkę, rzuca o ziemię, wychodzi na zaplecze (bo a nuż tam przesyłka się znajdzie). Tak to trwa dobre 35 minut. Gdy wreszcie dostaję swój list, otwieram go zaraz za progiem poczty. I staję jak wryty. W liście stoi jak wół, że przeciwko mnie i moim kolegom prokuratura w Wołominie skierowała do sądu akt oskarżenia...
Czytam raz jeszcze, bo nie pamiętam, bym jakieś przestępstwo popełnił. Co się okazuje? Urzędniczka na poczcie... wydała mi list adresowany do kogo innego! Nie zgadza się ani imię ani nazwisko (choć też na Ś), ani numer mieszkania. Zgadza się tylko ulica i numer bloku.
Wracam do okienka. - To po coś pan otwierał cudzy list! - drze się urzędniczka na całą placówkę. Po kilku minutach dodatkowego szukania znajduje właściwy, do mnie. Rzuca go na ladę, jak kiedyś, w socjalizmie, panie w mięsnym kości.
Bałagan na poczcie w Ząbkach panuje od lat. Znalezienie listu poleconego dla zatrudnionych tam pań jest często wyzwaniem godnym lotu na Księżyc. Ale po raz pierwszy mimo woli stałem się przestępcą, naruszyłem tajemnicę korespondencji. Dowiedziałem się przy okazji, że mam lekko nieciekawego sąsiada.
Z utęsknieniem czekam na tę chwilę, gdy nawet do Ząbek dojdzie pocztowa konkurencja. Chciałbym bardzo zobaczyć wtedy minę tej pani urzędniczki, która we wtorek zszargała mi czas i nerwy.
Jestem też bardzo ciekaw, ile listów dzięki tej kobiecie wpadło w niepowołane ręce
Przeczytaj także: "Porwał mnie pociąg pułapka! A PKP to się opłaca"

-
"Jak na poczcie w Ząbkach zostałem przestępcą"
juliu
08.02.10, 10:50
Ja dla odmiany nie o poczcie. :) Czy ludzie nie czytają co dostają do ręki?Przecież autor listu mógł uniknąć połowy z tych wydarzeń (krzyków itp) gdybyspojrzał na kopertę i przeczytał nie »
-
List niedoreczony jest doreczony..
warzaw_bike_killerz
08.02.10, 12:31
Istnieje prawdopodobienstwo, ze osoba oskarzona nawet sie nie dowie sie, ze jestoskarzona, a na rozparwe dostanie sie w obstawie policji i z aresztu zauchylanie sie do stawiennictwa.Tak to »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Walentynki w Warszawie w restauracjach i klubach. Dla par i singli
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]
- Słynna praska ruina do rozbiórki. Będą apartamenty
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Znamy Kociarza Roku. Nie Jarosław Kaczyński
- 570 tys. zł premii dla Kaplera. Słuszna wypłata?
- Koncert Stinga! Zobacz najlepsze przeboje [WIDEO]
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]



