Śmieci: Warszawa powinna brać przykład z Pruszkowa
10.02.2010
aktualizacja: 2010-02-09 22:15
fot. Dominika Olszewska
Pruszków stworzył nowatorski system zbiórki śmieci: wszystkie tamtejsze odpady trafiają do sortowni. - Szkoda, że stolica nie bierze z nich przykładu - uważają eksperci.
ZOBACZ TAKŻE
- Zgoda na spalarnię na Targówku w zamian za ulice (19-01-10, 09:00)
- Warszawa tonie w śmieciach - jak długo jeszcze? (02-03-10, 14:47)
- Nad Bugiem albo z Radzymina do Nieporętu (26-02-10, 12:00)
- Pokaz psiej mody w rytm przebojów Jacksona (15-02-10, 17:57)
- Warszawa: tylko 10 proc. śmieci jest segregowanych (04-01-10, 09:00)
- Śmieci zasypią Platformę? - śmierdzący problem Warszawy (28-12-09, 08:00)
- Warszawskie śmieci do zbadania (30-09-09, 04:00)
SERWISY
Warszawa nie radzi sobie z odpadami. Rocznie produkuje aż 800 tys. śmieci. Jak pisaliśmy prawie 90 proc. trafia na wysypiska. Tymczasem Unia Europejska żąda sortowania, przerabiania lub utylizacji śmieci. Za prymitywne wywożenie śmieci na wysypiska grożą nam wielomilionowe kary.
Dziś do sortowni trafia niecałe 10 proc. stołecznych śmieci. Z tego do powtórnego przerobienia nadaje się mniej niż połowa. Wszystko przez to, że stołeczny potentat śmieciowy: Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania nie ma własnej sortowni i musi za to płacić firmie zewnętrznej. Większość mieszkańców stolicy za odbiór posegregowanych śmieci musi dodatkowo płacić. Dlatego w Warszawie segreguje się znikomą liczbę odpadów. Z warszawskich ulic znikła większość pojemników na szkło, papier i plastik.
Opłacalna gimnastyka
Z problemem segregacji śmieci poradził sobie podwarszawski Pruszków. - Muszę przyznać, że wcześniej mieliśmy prymitywną gospodarkę odpadami, śmieci jechały od razu na wysypisko i tyle. Kary unijne zbliżają się wielkimi krokami, postanowiliśmy więc coś zrobić. Trochę się nagimnastykowaliśmy i udało się - mówi Andrzej Królikowski, wiceprezydent Pruszkowa odpowiedzialny za ochronę środowiska.
Urząd miasta stworzył system segregacji śmieci. Miasto kupiło kilkaset pojemników na szkło, papier, plastik oraz puszki i rozstawiono je w całym mieście. Mieszkańcy domów jednorodzinnych za darmo dostają worki do segregacji. Pruszkowianie nie płacą za ich odbiór. Za darmo, wprost z domu zabierane są też tzw. śmieci wielkogabarytowe, jak wersalki czy szafy, oraz odpady zielone: liście, gałęzie, chwasty.
- Mieszkańcy dzwonią do nas i mówią, że mają do wywiezienia regał. Wynajęta przez nas firma przyjeżdża i mebel zabiera - tłumaczy Danuta Przybysz z pruszkowskiego wydziału ochrony środowiska.
Pruszkowianie płacą tylko za śmieci nieposegregowane: ok. 30 zł miesięcznie.
Ale to nie wszystko. Miejski Zakład Oczyszczania (większościowym właścicielem jest miasto) za 11 mln zł wybudował sortownię, która przerabia 50 tys. ton śmieci rocznie. Trafiają tam nie tylko wszystkie śmieci z Pruszkowa (ok. 21 tys. ton rocznie), ale również odpady z warszawskich Włoch czy Ursusa. Dzięki sortowaniu w ub.r. na wysypisko trafiło zaledwie 798 ton pruszkowskich śmieci.
Trzy miesiące temu w sortowni ruszyła nowa linia do produkcji paliw alternatywnych. Będzie przerabiać rocznie ponad 10 tys. ton śmieci, które wcześniej trafiały na wysypiska.
Logiczny system
- Specjalna maszyna, czyli rozdrabniarka, tnie odpady na maleńkie kawałki. Cementownie wykorzystują je do produkcji klinkieru - tłumaczy Ewa Tabor z pruszkowskiego MZO.
Zbiórka śmieci nie przynosi zysków. Dlatego system częściowo finansuje miasto. W tym roku wyłoży na to ponad 700 tys. zł. - Mamy cel, chcemy nauczyć ludzi, że warto segregować śmieci. W dłuższej perspektywie miasto na tym zyska - tłumaczy wiceprezydent Królikowski.
- Władze Pruszkowa zrobiły coś, z czym kompletnie nie poradził sobie stołeczny ratusz. To miasteczko stworzyło logiczny system odbioru odpadów, który świetnie się sprawdził - uważa Krzysztof Kawczyński, ekspert z Krajowej Izby Gospodarczej. I dodaje: - Tutejsi urzędnicy rozumieją, że wyrzucanie śmieci na wysypiska to ogromna strata dla środowiska. W dalszej perspektywie kosztuje to majątek. Warto inwestować w segregację.
- Pruszków to dobry przykład na to, że jak się chce, to można rozwiązać nawet najbardziej palący problem. Szkoda, że z tych pomysłów nie korzysta ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz - sądzi radny Adam Kwiatkowski (PiS), szef miejskiej komisji ochrony środowiska.
Arkadiusz Drewniak, wiceszef miejskiego biura ochrony środowiska, odmówił wczoraj komentarza na ten temat.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Dziś do sortowni trafia niecałe 10 proc. stołecznych śmieci. Z tego do powtórnego przerobienia nadaje się mniej niż połowa. Wszystko przez to, że stołeczny potentat śmieciowy: Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania nie ma własnej sortowni i musi za to płacić firmie zewnętrznej. Większość mieszkańców stolicy za odbiór posegregowanych śmieci musi dodatkowo płacić. Dlatego w Warszawie segreguje się znikomą liczbę odpadów. Z warszawskich ulic znikła większość pojemników na szkło, papier i plastik.
Opłacalna gimnastyka
Z problemem segregacji śmieci poradził sobie podwarszawski Pruszków. - Muszę przyznać, że wcześniej mieliśmy prymitywną gospodarkę odpadami, śmieci jechały od razu na wysypisko i tyle. Kary unijne zbliżają się wielkimi krokami, postanowiliśmy więc coś zrobić. Trochę się nagimnastykowaliśmy i udało się - mówi Andrzej Królikowski, wiceprezydent Pruszkowa odpowiedzialny za ochronę środowiska.
Urząd miasta stworzył system segregacji śmieci. Miasto kupiło kilkaset pojemników na szkło, papier, plastik oraz puszki i rozstawiono je w całym mieście. Mieszkańcy domów jednorodzinnych za darmo dostają worki do segregacji. Pruszkowianie nie płacą za ich odbiór. Za darmo, wprost z domu zabierane są też tzw. śmieci wielkogabarytowe, jak wersalki czy szafy, oraz odpady zielone: liście, gałęzie, chwasty.
- Mieszkańcy dzwonią do nas i mówią, że mają do wywiezienia regał. Wynajęta przez nas firma przyjeżdża i mebel zabiera - tłumaczy Danuta Przybysz z pruszkowskiego wydziału ochrony środowiska.
Pruszkowianie płacą tylko za śmieci nieposegregowane: ok. 30 zł miesięcznie.
Ale to nie wszystko. Miejski Zakład Oczyszczania (większościowym właścicielem jest miasto) za 11 mln zł wybudował sortownię, która przerabia 50 tys. ton śmieci rocznie. Trafiają tam nie tylko wszystkie śmieci z Pruszkowa (ok. 21 tys. ton rocznie), ale również odpady z warszawskich Włoch czy Ursusa. Dzięki sortowaniu w ub.r. na wysypisko trafiło zaledwie 798 ton pruszkowskich śmieci.
Trzy miesiące temu w sortowni ruszyła nowa linia do produkcji paliw alternatywnych. Będzie przerabiać rocznie ponad 10 tys. ton śmieci, które wcześniej trafiały na wysypiska.
Logiczny system
- Specjalna maszyna, czyli rozdrabniarka, tnie odpady na maleńkie kawałki. Cementownie wykorzystują je do produkcji klinkieru - tłumaczy Ewa Tabor z pruszkowskiego MZO.
Zbiórka śmieci nie przynosi zysków. Dlatego system częściowo finansuje miasto. W tym roku wyłoży na to ponad 700 tys. zł. - Mamy cel, chcemy nauczyć ludzi, że warto segregować śmieci. W dłuższej perspektywie miasto na tym zyska - tłumaczy wiceprezydent Królikowski.
- Władze Pruszkowa zrobiły coś, z czym kompletnie nie poradził sobie stołeczny ratusz. To miasteczko stworzyło logiczny system odbioru odpadów, który świetnie się sprawdził - uważa Krzysztof Kawczyński, ekspert z Krajowej Izby Gospodarczej. I dodaje: - Tutejsi urzędnicy rozumieją, że wyrzucanie śmieci na wysypiska to ogromna strata dla środowiska. W dalszej perspektywie kosztuje to majątek. Warto inwestować w segregację.
- Pruszków to dobry przykład na to, że jak się chce, to można rozwiązać nawet najbardziej palący problem. Szkoda, że z tych pomysłów nie korzysta ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz - sądzi radny Adam Kwiatkowski (PiS), szef miejskiej komisji ochrony środowiska.
Arkadiusz Drewniak, wiceszef miejskiego biura ochrony środowiska, odmówił wczoraj komentarza na ten temat.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Przeczytaj także: Szalony wózkowicz jeździ po Warszawie i kręci filmy
-
Warszawa powinna brać przykład z Pruszkowa?
kogo-witam-kogo-goszcze
10.02.10, 14:45
700 tys. zł dopłat rocznie, 11 mln za sortownię, to wszystko chowa się przy inwestycjach najbardziej zielonego ratusza w kraju - ponad 470 mln zł za stadion i korty Legii! Do tego ambitne »
-
brak eko-reform rujnuje Polskę
ekoobywatel
10.02.10, 15:52
Brak implementacji unijnych zasad systemowych zarządzania gospodarką odpadami komunalnymi świadczy o podatności administracji rządowej na lobbing tych, którym zobowiązania międzynarodowe »
-
Śmieci: Warszawa powinna brać przykład z Pruszkowa
jhbsk
10.02.10, 16:16
A w Milanówku jest tak już od bardzo wielu lat. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


