Zamiast zapłacić próbował zabić taksówkarza
09.03.2010
aktualizacja: 2010-03-08 19:01
Fot. Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta
Taksówkarz tracił już oddech, gdy przypomniał sobie o nożyku przyczepionym do kluczy. To nim przeciął linkę, którą dusił go niedoszły zabójca.
ZOBACZ TAKŻE
- Chcesz dojechać taksówką pod PKiN? Musisz dopłacić (04-05-10, 07:00)
- Tajniacy podróżują w pociągach Kolei Mazowieckich (06-04-10, 20:13)
- Ambulans zderzył się z samochodem - 2 osoby ranne (09-03-10, 20:45)
- Kierowca BMW próbował rozjechać policjantów. Dwa razy (09-03-10, 10:50)
- Awanturowali się w kolejce o fundusze unijne (09-03-10, 06:00)
- Mężczyzna z bronią maszynową aresztowany (06-03-10, 19:41)
- Niania złodziejka zamiast dzieci będzie bawić za kratami? (04-03-10, 23:34)
- Kierowca szalał z młotkiem: zdemolował 5 samochodów (04-03-10, 15:16)
SERWISY
Marek D., 53-letni taksówkarz z korporacji Halo OK Taxi, czekał na kurs na rogu ul. Świętokrzyskiej i Mazowieckiej. Była noc z niedzieli na poniedziałek 1 czerwca 2009 r. Stał jako drugi, ale kolega po fachu spał, więc klient podszedł do niego.
- Pojedzie pan do Czosnowa - zapytał?
- Tak, to przecież moja praca - odparł. - To będzie jakieś 150-200 zł.
Klient wsiadł. Kierowca zapamiętał, że miał dżinsy, czerwoną albo bordową kurtkę, pociągłą twarz, ciemne włosy i jednodniowy zarost.
Pasażer miał spać, ale się rozmyślił. Zapalił papierosa, a potem wdał się z taksówkarzem w rozmowę. Wcześniej przesunął się na tylnej kanapie za jego fotel.
- Zachowywał się grzecznie. Nic nie wskazywało, że coś może się zdarzyć - mówił potem taksówkarz.
Za Czosnowem skręcili w lewo, do Dębiny. Tam młody mężczyzna kazał się zatrzymać. Sięgnął do kieszeni po sznurek, zarzucił go taksówkarzowi na szyję i zaczął dusić.
Sznurek może się przydać
Proces w tej sprawie zaczął się wczoraj. 22-letni Tomasz K. został oskarżony o usiłowanie zabójstwa kierowcy.
Policjanci złapali go kilka godzin po ataku na taksówkarza. Wypatrzyli go, gdy szedł z Dębiny do domu do Nowego Dworu Mazowieckiego. Pomógł precyzyjny rysopis.
Bezrobotny, kawaler, skończył tylko podstawówkę. W dzieciństwie sprawiał problemy wychowawcze. - Dziś pewnie stwierdzono by, że miał ADHD, ale wtedy był po prostu niegrzecznym chłopcem - stwierdziła wczoraj przed sądem Dorota K., matka oskarżonego.
K. utrzymywał się z dorywczych prac. - Obrabiałem zdjęcia, statystowałem przy produkcjach filmowych - mówił wczoraj. - Zarabiałem niewiele. 300-400 zł miesięcznie.
Mimo to stać go było na to, żeby przez trzy dni z rzędu balować w śródmiejskim klubie Luztro w Al. Jerozolimskich. Wydał tam przynajmniej 600 zł. Potem odwiedził kolegę (w śledztwie nie chciał powiedzieć kogo). I w środku nocy został sam w centrum Warszawy. W kieszeni miał sznurek, który dwa dni wcześniej zerwał z banera zawieszonego na budynku Domów Centrum. - Taki sznurek zawsze może się przydać - miał sobie pomyśleć.
Od początku nie zamierzał płacić taksówkarzowi za kurs, bo nie miał z czego. - Wybrałem mercedesa, bo ma takie wygodne kanapy. Byłem zmęczony, chciałem się przespać - opowiadał wczoraj przed sądem.
Gdy zaczął dusić, kierowca próbował się uwolnić. Starał się odciągnąć sznurek i przez radio wezwać pomoc.
Dlaczego pan nie uciekł?
Jolanta S., telefonistka z korporacji, próbowała go wywołać przez radio: - Usłyszałam tylko: „Pomocy!”. A potem kolega już się nie zgłaszał.
Tomasz K. wydzierał się: - Zamknij mordę, skur... Zamknij mordę!
Marek D. tracił już oddech, gdy przypomniał sobie o breloczku przyczepionym do kluczy, w którym był mały nożyk. - Jedną ręką udało mi się wyciągnąć kluczyki ze stacyjki, otworzyć nożyk i przeciąć sznurek - zeznawał wczoraj przed sądem.
Tomasz K. wydostał się z auta i rzucił do ucieczki.
- Skoro nie zamierzał pan płacić za kurs, to dlaczego po prostu nie otworzył drzwi i od razu nie uciekł? - dociekał podczas rozprawy sędzia Cezary Puławski.
- Nie wiem. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie - stwierdził Tomasz K. - Działałem w emocjach, w strachu.
Wczoraj na początku procesu przeprosił pokrzywdzonego.
- Ta sprawa leży mi na sercu - przyznał.
Na kolejnej rozprawie sąd przesłucha biegłych psychiatrów. Być może oni odpowiedzą na pytanie, na które nawet oskarżony nie zna odpowiedzi: dlaczego próbował zabić taksówkarza.
- Pojedzie pan do Czosnowa - zapytał?
- Tak, to przecież moja praca - odparł. - To będzie jakieś 150-200 zł.
Klient wsiadł. Kierowca zapamiętał, że miał dżinsy, czerwoną albo bordową kurtkę, pociągłą twarz, ciemne włosy i jednodniowy zarost.
Pasażer miał spać, ale się rozmyślił. Zapalił papierosa, a potem wdał się z taksówkarzem w rozmowę. Wcześniej przesunął się na tylnej kanapie za jego fotel.
- Zachowywał się grzecznie. Nic nie wskazywało, że coś może się zdarzyć - mówił potem taksówkarz.
Za Czosnowem skręcili w lewo, do Dębiny. Tam młody mężczyzna kazał się zatrzymać. Sięgnął do kieszeni po sznurek, zarzucił go taksówkarzowi na szyję i zaczął dusić.
Sznurek może się przydać
Proces w tej sprawie zaczął się wczoraj. 22-letni Tomasz K. został oskarżony o usiłowanie zabójstwa kierowcy.
Policjanci złapali go kilka godzin po ataku na taksówkarza. Wypatrzyli go, gdy szedł z Dębiny do domu do Nowego Dworu Mazowieckiego. Pomógł precyzyjny rysopis.
Bezrobotny, kawaler, skończył tylko podstawówkę. W dzieciństwie sprawiał problemy wychowawcze. - Dziś pewnie stwierdzono by, że miał ADHD, ale wtedy był po prostu niegrzecznym chłopcem - stwierdziła wczoraj przed sądem Dorota K., matka oskarżonego.
K. utrzymywał się z dorywczych prac. - Obrabiałem zdjęcia, statystowałem przy produkcjach filmowych - mówił wczoraj. - Zarabiałem niewiele. 300-400 zł miesięcznie.
Mimo to stać go było na to, żeby przez trzy dni z rzędu balować w śródmiejskim klubie Luztro w Al. Jerozolimskich. Wydał tam przynajmniej 600 zł. Potem odwiedził kolegę (w śledztwie nie chciał powiedzieć kogo). I w środku nocy został sam w centrum Warszawy. W kieszeni miał sznurek, który dwa dni wcześniej zerwał z banera zawieszonego na budynku Domów Centrum. - Taki sznurek zawsze może się przydać - miał sobie pomyśleć.
Od początku nie zamierzał płacić taksówkarzowi za kurs, bo nie miał z czego. - Wybrałem mercedesa, bo ma takie wygodne kanapy. Byłem zmęczony, chciałem się przespać - opowiadał wczoraj przed sądem.
Gdy zaczął dusić, kierowca próbował się uwolnić. Starał się odciągnąć sznurek i przez radio wezwać pomoc.
Dlaczego pan nie uciekł?
Jolanta S., telefonistka z korporacji, próbowała go wywołać przez radio: - Usłyszałam tylko: „Pomocy!”. A potem kolega już się nie zgłaszał.
Tomasz K. wydzierał się: - Zamknij mordę, skur... Zamknij mordę!
Marek D. tracił już oddech, gdy przypomniał sobie o breloczku przyczepionym do kluczy, w którym był mały nożyk. - Jedną ręką udało mi się wyciągnąć kluczyki ze stacyjki, otworzyć nożyk i przeciąć sznurek - zeznawał wczoraj przed sądem.
Tomasz K. wydostał się z auta i rzucił do ucieczki.
- Skoro nie zamierzał pan płacić za kurs, to dlaczego po prostu nie otworzył drzwi i od razu nie uciekł? - dociekał podczas rozprawy sędzia Cezary Puławski.
- Nie wiem. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie - stwierdził Tomasz K. - Działałem w emocjach, w strachu.
Wczoraj na początku procesu przeprosił pokrzywdzonego.
- Ta sprawa leży mi na sercu - przyznał.
Na kolejnej rozprawie sąd przesłucha biegłych psychiatrów. Być może oni odpowiedzą na pytanie, na które nawet oskarżony nie zna odpowiedzi: dlaczego próbował zabić taksówkarza.
Przeczytaj także: 74-latek zaczepiał na kupon i molestował dziewczynki
-
Zamiast zapłacić próbował zabić taksówkarza
jacek230
09.03.10, 10:42
Naogladal sie chlopak Kieslowskiego i senatora Piesiewicza. »
-
Zamiast zapłacić próbował zabić taksówkarza
jerjar
09.03.10, 10:47
"Być może oni odpowiedzą na pytanie, na które nawet oskarżony nie zna odpowiedzi: dlaczego próbował zabić taksówkarza." - rzewne i niemądre to zakończenie artykułu.»
-
Zamiast zapłacić próbował zabić taksówkarza
bolek_i_jego_worek
09.03.10, 12:06
Piękne zdanie "Taki sznurek zawsze może się przydać - miał sobie pomyśleć."»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ile kosztują przenosiny NFZ? Tajne. "Bo będzie afera"
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]
- Ktoś morduje koty na Bemowie. Dlaczego?
- Słynna praska ruina do rozbiórki. Będą apartamenty
- Stadion Legii nie ma nazwy? Teraz będzie się nazywał...
- Most skurczył się na mrozie. Pociągi jeżdżą wolniej
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu
- Poznali swojego lokatora. Był martwy od 5 lat
- Kto zarabia kokosy w Warszawie? Nie szary człowiek



