EMILIA jak nowa
04.10.2009
aktualizacja: 2009-10-06 17:55
Już dawno w Emilii nie było takich tłumów. Podczas sobotniej inauguracji festiwalu projektowania Warszawa w Budowie sklep meblowy przeżył prawdziwe oblężenie.
ZOBACZ TAKŻE
- Warszawa w budowie (27-01-10, 20:24)
- Sztuka do pawilonu Emilii! (16-01-12, 10:00)
- Hyde Park o autobusach: powiedz co zmienić (08-10-09, 00:00)
- Festiwale Krakowa i Warszawy! Kochajcie się! (05-10-09, 21:26)
Emilia nie mogła nawet marzyć o takiej reklamie na 40-lecie swojego istnienia. Pustawy na co dzień pawilon dostał nagle zastrzyk adrenaliny. A wszystko to za sprawą sąsiedztwa z Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które swoją tymczasową siedzibę ma tuż za pawilonem, tam gdzie dawniej mieściło się tzw. stoisko uzupełniające domu meblowego. Kuratorzy Muzeum, planując festiwal projektowania, od razu pomyśleli o wystawie w Emilii. I udało się to znakomicie.
W sobotę wieczorem Warszawa w Budowie rozpoczęła się od oficjalnych powitań w siedzibie Muzeum. - Należy się cieszyć z tego festiwalu, bo będzie on okazją do debaty. A jest o czym rozmawiać - mówił wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński. - Jest taka scena w "Kubusiu Puchatku", kiedy on idzie z wizytą do swojego przyjaciela, i komentarz jest taki: "Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było". To jest trochę tak jak z projektowaniem w Warszawie. Niech go będzie więcej! - Do 22 listopada budujemy Warszawę na nowo - dodał jeden z kuratorów festiwalu Sebastian Cichocki.
Po tych deklaracjach publiczność udała się pod pawilon meblowy, gdzie o godz. 18.40 rozbłysnął na nowo neon Emilii i reklamowe kubiki przy wejściu. Przypadkowi przechodnie nie mogli się nadziwić, skąd w tym miejscu aż takie tłumy. Były oklaski, wiwaty, błyski fleszy aparatów. Wreszcie tłum wlał się do środka - ku lekkiemu przerażeniu pracowników Emilii. Młodzi przyznawali, że są tu pierwszy raz w życiu. Podziwiali wnętrze pawilonu i oryginalnie wymyśloną festiwalową wystawę, która wygląda jak rozszerzona oferta Emilii. Kuratorzy Muzeum zostawili na swoim miejscu sprzedawane tu na co dzień kanapy, regały, stoły i uzupełnili tylko o prace młodych projektantów - ażurowe wazony, kolorowe pufy, grające krzesła, suszarki zrobione z drabiny, foremki do piasku w kształcie kobiecych piersi czy wieszaki przypominające słupy energetyczne. Prawie wszystkie te przedmioty można do 22 listopada w Emilii kupować. Z kolei na piętrze pawilonu młodzi szwedzcy projektanci z grupy Uglycute wprowadzili w ekspozycję klasyczne krzesła z lat 50-70. XX w., podwieszając je pod sufitem na biało-czerwonych linach czy mocując na oryginalnych dywanikach w tych samych, polskich barwach. W sumie wyszła z tego niezwykle ciekawa wystawa polskiego designu - takiego, jaki ten sklep oferował kilkadziesiąt lat temu (albo raczej mógł oferować), jaki sprzedaje dzisiaj i jaki mógłby sprzedawać.
W czasie trwania festiwalu z pawilonu można wychodzić tylnymi drzwiami, by płynnie przejść na kolejną część wystawy - w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Tu designerzy i artyści z całego świata (ale głównie ci ostatni) pokazują prace dotyczące miejskiego chaosu i tymczasowości, tak charakterystycznych dla naszej stolicy, ale też innych światowych metropolii.
Festiwal zainicjowany przez ratusz w ramach naszych starań o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 początkowo miał być festiwalem designu. Muzeum Sztuki Nowoczesnej rozszerzyło tę formułę i ostatecznie mamy imprezę dedykowaną szeroko rozumianemu projektowaniu - urbanistyce, architekturze, typografii, jakości życia w mieście, modzie. A skoro już o modzie mowa, to widząc na ulicach Warszawy ludzi z kraciastymi torbami z Jarmarku Europa, nie należy się dziwić. Znaczy to, że byli na wystawie w Muzeum Sztuki Nowoczesnej, bo taka torba to jedna z festiwalowych pamiątek.
Wystawę "Warszawa w budowie" można oglądać w pawilonie Emilii i mieszczącym się tuż za nią Muzeum Sztuki Nowoczesnej (ul. Pańska 3) do 22 listopada, wstęp wolny. Więcej na www.warszawawbudowie.pl.

W sobotę wieczorem Warszawa w Budowie rozpoczęła się od oficjalnych powitań w siedzibie Muzeum. - Należy się cieszyć z tego festiwalu, bo będzie on okazją do debaty. A jest o czym rozmawiać - mówił wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński. - Jest taka scena w "Kubusiu Puchatku", kiedy on idzie z wizytą do swojego przyjaciela, i komentarz jest taki: "Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było". To jest trochę tak jak z projektowaniem w Warszawie. Niech go będzie więcej! - Do 22 listopada budujemy Warszawę na nowo - dodał jeden z kuratorów festiwalu Sebastian Cichocki.
Po tych deklaracjach publiczność udała się pod pawilon meblowy, gdzie o godz. 18.40 rozbłysnął na nowo neon Emilii i reklamowe kubiki przy wejściu. Przypadkowi przechodnie nie mogli się nadziwić, skąd w tym miejscu aż takie tłumy. Były oklaski, wiwaty, błyski fleszy aparatów. Wreszcie tłum wlał się do środka - ku lekkiemu przerażeniu pracowników Emilii. Młodzi przyznawali, że są tu pierwszy raz w życiu. Podziwiali wnętrze pawilonu i oryginalnie wymyśloną festiwalową wystawę, która wygląda jak rozszerzona oferta Emilii. Kuratorzy Muzeum zostawili na swoim miejscu sprzedawane tu na co dzień kanapy, regały, stoły i uzupełnili tylko o prace młodych projektantów - ażurowe wazony, kolorowe pufy, grające krzesła, suszarki zrobione z drabiny, foremki do piasku w kształcie kobiecych piersi czy wieszaki przypominające słupy energetyczne. Prawie wszystkie te przedmioty można do 22 listopada w Emilii kupować. Z kolei na piętrze pawilonu młodzi szwedzcy projektanci z grupy Uglycute wprowadzili w ekspozycję klasyczne krzesła z lat 50-70. XX w., podwieszając je pod sufitem na biało-czerwonych linach czy mocując na oryginalnych dywanikach w tych samych, polskich barwach. W sumie wyszła z tego niezwykle ciekawa wystawa polskiego designu - takiego, jaki ten sklep oferował kilkadziesiąt lat temu (albo raczej mógł oferować), jaki sprzedaje dzisiaj i jaki mógłby sprzedawać.
W czasie trwania festiwalu z pawilonu można wychodzić tylnymi drzwiami, by płynnie przejść na kolejną część wystawy - w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Tu designerzy i artyści z całego świata (ale głównie ci ostatni) pokazują prace dotyczące miejskiego chaosu i tymczasowości, tak charakterystycznych dla naszej stolicy, ale też innych światowych metropolii.
Festiwal zainicjowany przez ratusz w ramach naszych starań o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 początkowo miał być festiwalem designu. Muzeum Sztuki Nowoczesnej rozszerzyło tę formułę i ostatecznie mamy imprezę dedykowaną szeroko rozumianemu projektowaniu - urbanistyce, architekturze, typografii, jakości życia w mieście, modzie. A skoro już o modzie mowa, to widząc na ulicach Warszawy ludzi z kraciastymi torbami z Jarmarku Europa, nie należy się dziwić. Znaczy to, że byli na wystawie w Muzeum Sztuki Nowoczesnej, bo taka torba to jedna z festiwalowych pamiątek.
Wystawę "Warszawa w budowie" można oglądać w pawilonie Emilii i mieszczącym się tuż za nią Muzeum Sztuki Nowoczesnej (ul. Pańska 3) do 22 listopada, wstęp wolny. Więcej na www.warszawawbudowie.pl.

Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







