Sir Fortepian dał show w deszczu

Grzegorz Szymanik
30.05.2010 aktualizacja: 2010-05-31 14:50
A A A Drukuj
Koncert Eltona Johna w Warszawie Fot. Franciszek Mazur / Agencja
  • Fani na warszawskim koncercie Eltona Johna
  • Fani na warszawskim koncercie Eltona Johna
  • Koncert Eltona Johna w Warszawie
  • Fani na warszawskim koncercie Eltona Johna
W niedzielny wieczór 12 tys. fanów z całej Polski wysłuchało w deszczu koncertu Eltona Johna
W lejącym się z nieba deszczu artysta zaśpiewał m.in. "Candle in the wind", ale bez dedykacji dla ofiar katastrofy w Smoleńsku, jak się spodziewano. Na scenie pojawił się w stonowanym stroju: ubrany był w niebieską koszulę i czarny smoking. - Witaj Polsko, witaj Warszawo, jestem zły z powodu pogody, ale obiecuję, że będziemy się świetnie bawić - powiedział Elton John do wiwatującej w deszczu publiczności.

Atmosferę dużego wydarzenia można było wyczuć w okolicach stadionu Polonii na długo przed koncertem. Policja pojawiła się na Konwiktorskiej 6 już wczesnym popołudniem. Gdyby nie skrzeczące dźwięki gitary i spięcia mikrofonu, które dobiegały od strony murawy, oraz pięć złowieszczo czarnych ciężarówek, z których na tyłach stadionu wyładowywano sprzęt koncertowy, można by pomyśleć - kolejny mecz.

- E, nie, dziś rozróby nie będzie - zapewniał mnie, ziewając, policjant. - Dziś artystę zabezpieczamy.

Pierwsi fani Sir Eltona Herculesa Johna zwanego Sir Fortepianem pojawili się w bramie przy Międzyparkowej już przed godz. 15.



- Niektórym ludziom Elton kojarzy się tak: koleś przy fortepianie, co to nosi śmieszne okulary i od czasu do czasu w mediach powie coś kontrowersyjnego i narobi hałasu. A to jeden z największych talentów muzycznych naszych czasów. Kocham go słuchać, ale jeszcze nigdy nie byłam na jego koncercie - przeżywała Lidka, studentka zarządzania z Warszawy, poprawiając różowe utkane świecącymi w słońcu gwiazdkami okulary a la Elton.

Dwie godziny później do bramek wejściowych prowadziły już długie kolejkowe wężyki. Było grzecznie. - To nie AC/DC, tu rewolucji nie będzie - śmiał się Kuba Rytelewski czekający w kolejce. - Ja właściwie to tak "średnio na jeża" lubię Eltona, ale siostra nie mogła iść. To co się ma zmarnować bilet, nie?

- Ostatnie bileciki, ostatnieee! - podchwycił z boku jeden z "koników", od których przy stadionie aż się roiło. Na każdym rogu spacerował ktoś z tabliczką "Bilety sprzedam". - Bilety "wi-aj-powskie", tanio! - rzucał co chwilę inny. - A ile to tanio? - Sześć stówek, kochany. - Za bilet? - No, ale wi-aj-powski bilet, okazyjny! Z drinkiem, a potem imprezą, z jedzonkiem, z hostessami. Lux! - zachwalał, wymachując kartonikiem.

- Ja, niestety, najtańszy mam. Więc przez cały koncert będzie "I'm still standing" - żartował Piotr Karaś z Lublina.

Po chwili w kolejce rozeszła się wieść: Elton zaśpiewa "Candle In The Wind", czego nie robił od pogrzebu księżnej Diany. Utwór zadedykuje ofiarom katastrofy w Smoleńsku. Ostatecznie takiej dedykacji jednak nie złożył.

- Cała jestem w emocjach - mówiła Renata, urzędniczka, która na koncert przyszła razem z córką. - Jak on zaczyna śpiewać, to zawsze gęsiej skórki dostaję. A ty, Ania? Nie powiesz? Wstydzi się.

Przed stadionem Polonii pojawiła się też jednoosobowa pikieta protestacyjna (czytelnikom "Gazety" znana z antysemickich haseł wywieszanych przed Uniwersytetem Warszawskim oraz protestu w sprawie koncertu "Madonny-kabalistki", o których pisaliśmy). Tym razem protestująca kobieta trzymała wielki transparent z napisem: "Mężczyźni współżyjący ze sobą nie dziedziczą Królestwa Bożego". A na odwrocie: "P. Elton twierdzi, że Jezus Chrystus był gejem. Katoliku, kto jest twoim Panem?".

- A pani i tak tylko reklamę koncertowi robi - kręcił głową pan z nadzoru ruchu.

- Ja chyba tej pani płytę pożyczę albo bilet zafunduję. To taka uspokajająca muzyka, może pomoże - zastanawiał się Piotr Karaś.

Przeczytaj także: Liczy się tylko rock'and'roll. AC/DC jak za dawnych lat





Podziel się

  • Sir Fortepian dał show w deszczu mister_63 31.05.10, 07:39

    Wiekszosc komentarzy zalosna i na poziomie rynsztoku - tam gdzie znajduje sie mentalnosc autorow. Oj duzo slomy z butow wystaje i zajezdza zapadlym zasciankiem. Dowodzi to niestety »