Sir Fortepian dał show w deszczu
30.05.2010
aktualizacja: 2010-05-31 14:50
W niedzielny wieczór 12 tys. fanów z całej Polski wysłuchało w deszczu koncertu Eltona Johna
ZOBACZ TAKŻE
- Uwaga: deszczowa noc. Poprawa pogody w sobotę (31-08-10, 16:39)
- Co gorsze: deszcz czy upał? Pytamy warszawiaków (27-07-10, 14:40)
- Koncert Kwadrofonik (31-05-10, 16:37)
- Wypijmy za wolność 4 czerwca (31-05-10, 09:00)
- Poranne korki w Warszawie: Padało? Dużo awarii świateł (31-05-10, 08:20)
- Janda i Umer w "Gazeta Cafe" o "Białej bluzce"[relacja] (30-05-10, 21:41)
- "Stołeczne debaty na ważne tematy": Rozkosz w muzeum (26-05-10, 18:01)
- Elton John - Kolekcjoner przebojów (26-05-10, 17:57)
W lejącym się z nieba deszczu artysta zaśpiewał m.in. "Candle in the wind", ale bez dedykacji dla ofiar katastrofy w Smoleńsku, jak się spodziewano. Na scenie pojawił się w stonowanym stroju: ubrany był w niebieską koszulę i czarny smoking. - Witaj Polsko, witaj Warszawo, jestem zły z powodu pogody, ale obiecuję, że będziemy się świetnie bawić - powiedział Elton John do wiwatującej w deszczu publiczności.
Atmosferę dużego wydarzenia można było wyczuć w okolicach stadionu Polonii na długo przed koncertem. Policja pojawiła się na Konwiktorskiej 6 już wczesnym popołudniem. Gdyby nie skrzeczące dźwięki gitary i spięcia mikrofonu, które dobiegały od strony murawy, oraz pięć złowieszczo czarnych ciężarówek, z których na tyłach stadionu wyładowywano sprzęt koncertowy, można by pomyśleć - kolejny mecz.
- E, nie, dziś rozróby nie będzie - zapewniał mnie, ziewając, policjant. - Dziś artystę zabezpieczamy.
Pierwsi fani Sir Eltona Herculesa Johna zwanego Sir Fortepianem pojawili się w bramie przy Międzyparkowej już przed godz. 15.
- Niektórym ludziom Elton kojarzy się tak: koleś przy fortepianie, co to nosi śmieszne okulary i od czasu do czasu w mediach powie coś kontrowersyjnego i narobi hałasu. A to jeden z największych talentów muzycznych naszych czasów. Kocham go słuchać, ale jeszcze nigdy nie byłam na jego koncercie - przeżywała Lidka, studentka zarządzania z Warszawy, poprawiając różowe utkane świecącymi w słońcu gwiazdkami okulary a la Elton.
Dwie godziny później do bramek wejściowych prowadziły już długie kolejkowe wężyki. Było grzecznie. - To nie AC/DC, tu rewolucji nie będzie - śmiał się Kuba Rytelewski czekający w kolejce. - Ja właściwie to tak "średnio na jeża" lubię Eltona, ale siostra nie mogła iść. To co się ma zmarnować bilet, nie?
- Ostatnie bileciki, ostatnieee! - podchwycił z boku jeden z "koników", od których przy stadionie aż się roiło. Na każdym rogu spacerował ktoś z tabliczką "Bilety sprzedam". - Bilety "wi-aj-powskie", tanio! - rzucał co chwilę inny. - A ile to tanio? - Sześć stówek, kochany. - Za bilet? - No, ale wi-aj-powski bilet, okazyjny! Z drinkiem, a potem imprezą, z jedzonkiem, z hostessami. Lux! - zachwalał, wymachując kartonikiem.
- Ja, niestety, najtańszy mam. Więc przez cały koncert będzie "I'm still standing" - żartował Piotr Karaś z Lublina.
Po chwili w kolejce rozeszła się wieść: Elton zaśpiewa "Candle In The Wind", czego nie robił od pogrzebu księżnej Diany. Utwór zadedykuje ofiarom katastrofy w Smoleńsku. Ostatecznie takiej dedykacji jednak nie złożył.
- Cała jestem w emocjach - mówiła Renata, urzędniczka, która na koncert przyszła razem z córką. - Jak on zaczyna śpiewać, to zawsze gęsiej skórki dostaję. A ty, Ania? Nie powiesz? Wstydzi się.
Przed stadionem Polonii pojawiła się też jednoosobowa pikieta protestacyjna (czytelnikom "Gazety" znana z antysemickich haseł wywieszanych przed Uniwersytetem Warszawskim oraz protestu w sprawie koncertu "Madonny-kabalistki", o których pisaliśmy). Tym razem protestująca kobieta trzymała wielki transparent z napisem: "Mężczyźni współżyjący ze sobą nie dziedziczą Królestwa Bożego". A na odwrocie: "P. Elton twierdzi, że Jezus Chrystus był gejem. Katoliku, kto jest twoim Panem?".
- A pani i tak tylko reklamę koncertowi robi - kręcił głową pan z nadzoru ruchu.
- Ja chyba tej pani płytę pożyczę albo bilet zafunduję. To taka uspokajająca muzyka, może pomoże - zastanawiał się Piotr Karaś.

Atmosferę dużego wydarzenia można było wyczuć w okolicach stadionu Polonii na długo przed koncertem. Policja pojawiła się na Konwiktorskiej 6 już wczesnym popołudniem. Gdyby nie skrzeczące dźwięki gitary i spięcia mikrofonu, które dobiegały od strony murawy, oraz pięć złowieszczo czarnych ciężarówek, z których na tyłach stadionu wyładowywano sprzęt koncertowy, można by pomyśleć - kolejny mecz.
- E, nie, dziś rozróby nie będzie - zapewniał mnie, ziewając, policjant. - Dziś artystę zabezpieczamy.
Pierwsi fani Sir Eltona Herculesa Johna zwanego Sir Fortepianem pojawili się w bramie przy Międzyparkowej już przed godz. 15.
- Niektórym ludziom Elton kojarzy się tak: koleś przy fortepianie, co to nosi śmieszne okulary i od czasu do czasu w mediach powie coś kontrowersyjnego i narobi hałasu. A to jeden z największych talentów muzycznych naszych czasów. Kocham go słuchać, ale jeszcze nigdy nie byłam na jego koncercie - przeżywała Lidka, studentka zarządzania z Warszawy, poprawiając różowe utkane świecącymi w słońcu gwiazdkami okulary a la Elton.
Dwie godziny później do bramek wejściowych prowadziły już długie kolejkowe wężyki. Było grzecznie. - To nie AC/DC, tu rewolucji nie będzie - śmiał się Kuba Rytelewski czekający w kolejce. - Ja właściwie to tak "średnio na jeża" lubię Eltona, ale siostra nie mogła iść. To co się ma zmarnować bilet, nie?
- Ostatnie bileciki, ostatnieee! - podchwycił z boku jeden z "koników", od których przy stadionie aż się roiło. Na każdym rogu spacerował ktoś z tabliczką "Bilety sprzedam". - Bilety "wi-aj-powskie", tanio! - rzucał co chwilę inny. - A ile to tanio? - Sześć stówek, kochany. - Za bilet? - No, ale wi-aj-powski bilet, okazyjny! Z drinkiem, a potem imprezą, z jedzonkiem, z hostessami. Lux! - zachwalał, wymachując kartonikiem.
- Ja, niestety, najtańszy mam. Więc przez cały koncert będzie "I'm still standing" - żartował Piotr Karaś z Lublina.
Po chwili w kolejce rozeszła się wieść: Elton zaśpiewa "Candle In The Wind", czego nie robił od pogrzebu księżnej Diany. Utwór zadedykuje ofiarom katastrofy w Smoleńsku. Ostatecznie takiej dedykacji jednak nie złożył.
- Cała jestem w emocjach - mówiła Renata, urzędniczka, która na koncert przyszła razem z córką. - Jak on zaczyna śpiewać, to zawsze gęsiej skórki dostaję. A ty, Ania? Nie powiesz? Wstydzi się.
Przed stadionem Polonii pojawiła się też jednoosobowa pikieta protestacyjna (czytelnikom "Gazety" znana z antysemickich haseł wywieszanych przed Uniwersytetem Warszawskim oraz protestu w sprawie koncertu "Madonny-kabalistki", o których pisaliśmy). Tym razem protestująca kobieta trzymała wielki transparent z napisem: "Mężczyźni współżyjący ze sobą nie dziedziczą Królestwa Bożego". A na odwrocie: "P. Elton twierdzi, że Jezus Chrystus był gejem. Katoliku, kto jest twoim Panem?".
- A pani i tak tylko reklamę koncertowi robi - kręcił głową pan z nadzoru ruchu.
- Ja chyba tej pani płytę pożyczę albo bilet zafunduję. To taka uspokajająca muzyka, może pomoże - zastanawiał się Piotr Karaś.
Przeczytaj także: Liczy się tylko rock'and'roll. AC/DC jak za dawnych lat

-
Sir Fortepian dał show w deszczu
mister_63
31.05.10, 07:39
Wiekszosc komentarzy zalosna i na poziomie rynsztoku - tam gdzie znajduje sie mentalnosc autorow. Oj duzo slomy z butow wystaje i zajezdza zapadlym zasciankiem. Dowodzi to niestety »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







