Warszawa Singera: ciekawa, ale słabo zorganizowana

Izabela Szymańska
05.09.2010 aktualizacja: 2010-09-06 08:16
A A A Drukuj
Warszawa Singera Fot. Wojciech Olku?nik / Agencja Gazeta
  • Warszawa Singera
  • Warszawa Singera
  • Warszawa Singera
  • Warszawa Singera
Zakończył się siódmy już festiwal, który miał przypomnieć żydowską Warszawę. Były wydarzenia ciekawe artystycznie, ale niektóre, niestety, źle zorganizowane
Imprezy Festiwalu Kultury Żydowskiej "Warszawa Singera" trwały tydzień. Był spacer po żydowskiej Warszawie, warsztaty, spotkania, koncerty.

Tradycją festiwalu jest już weekendowy Jarmark na Próżnej. W słoneczną sobotę na ulicy stanęły stragany z jedzeniem, pocztówkami, starociami. Do późnych godzin po ulicy przechadzali się warszawiacy i turyści. Przegryzając pierogi i ciasta drożdżowe, oglądali stare kamienice, słuchali koncertów. Dużą popularnością cieszyły się warsztaty tańca żydowskiego z Michałem Pirogiem, jurorem telewizyjnego show "You Can Dance".

W pomieszczeniach budynków przy Próżnej umieszczono instalacje. Na wystawie "Projekt Próżna" duże wrażenie robiła praca kuratorki Krystyny Piotrowskiej "Dybuk": nad schodami prowadzącymi na piętro zwisały z sufitu dwa długie na metr, czarne grube warkocze związane na dole czarną wstążką. Przypominały to co, można zobaczyć w muzeum w Auschwitz.

Wydarzeniem weekendu był koncert skrzypka Nigela Kennedy'ego i zespołu Kroke. Artyści wystąpili już po raz kolejny - rok temu na ich biletowany koncert nie dostało się 4 tys. osób. W tym roku był więc otwarty. Ale znów pojawił się problem. Koncert przygotowano na placu Grzybowskim, obecnie przebudowywanym, poprzedzielanym barierkami. A przyszło kilka tysięcy osób. Artyści z Kroke zostali gorąco przyjęci, zagrali utwory z dobrze znanej płyty "East Meets East", Kennedy czuł się swobodnie na scenie, pozdrawiał rozpoznanych wśród pierwszych rzędów publiczności artystów, m.in. Annę Marię Jopek.

W dalszych rzędach atmosfera gęstniała z minuty na minutę. Nie było nikogo, kto by kontrolował, ile osób wchodzi na koncert. W wąskim przejściu od ulicy Bagno już po półgodzinie zrobiło się tak ciasno, że nie można było przejść ani pod scenę, ani od niej odejść. Bezskutecznie próbowali się przedostać także mieszkańcy okolicznych domów. W pewnym momencie atmosfera zrobiła się tak klaustrofobiczna i napięta, że pobiły się dwie kobiety. Po godzinie pojawiło się kilku ochroniarzy, którzy sami ledwo przedzierając się przez tłum, zapewnili, że zaraz zrobią przejście. Nic takiego jednak nie nastąpiło. To, że podczas koncertu nie doszło do jakiegoś nieszczęścia, to przypadek.

O festiwalu dobrze świadczy to, że cieszy się tak dużą popularnością. Jednak organizatorzy z roku na rok muszą zastanawiać się, jak dobrze przygotować imprezę, by na koncertach było bezpiecznie i by można było się swobodnie bawić.

Podziel się

  • Singer dla wszystkich beaming 06.09.10, 08:20

    Impreza jest na tyle duża i składa się z tak wielu wydarzeń różnego typu, żechyba nie da się uniknąć jakichś wpadek:) Aczkolwiek ja jestem bardzozadowolony z projektu "Próżna" i koncertu »