Henryk Długosz - drukarz - rysownik - kolarz
08.02.2010
aktualizacja: 2010-02-08 20:52
Wspomnienie (1932-2009)
Urodził się w 1932 roku w Kościelisku koło Zakopanego. W roku 1952 ukończył Gimnazjum Przemysłu Poligraficznego w Nowej Rudzie. Pracował w Łódzkich Zakładach Graficznych, a od 1958 roku w Lubelskich Zakładach Graficznych na stanowisku rysownika-litografa. Zainteresowany grafiką książkową i malarstwem tworzył cykle fantastycznych kompozycji ze swoistą manierą z dominacją ludzkiego ciała. Ilustrował książki, między innymi literaturę science fiction. Kaligraf Henryk Długosz operował znakomitą kreską w swoich pracach.
Wolne chwile spędzał na wycieczkach rowerowych. Piękne krajobrazy, pejzaże i widoki dawały mu wiele inspiracji do swojej twórczości rysunkowej. Na rowerze zjeździł Polskę wzdłuż i wszerz, pokonując rocznie około 5 tysięcy kilometrów. Jeździł sam, potem z synem, kiedy już podrósł i mógł pedałować. Przynajmniej raz w roku, a czasem i dwa razy, jechał rowerem w rodzinne strony rzeszowskie. Tam z bratem Mieczysławem oraz sympatykami kolarstwa pokonywali przepiękne trasy Bieszczad. Rowerem przejechali jeden ze szlaków wędrówki Jana Pawła II - Naszego Papieża, pielgrzymki z Rzeszowa do Częstochowy. Miałem również przyjemność kilkakrotnie z Heniem zwiedzać przepiękną ziemię polską. W ramach wolnych moich dni od pracy i wyścigów wybieraliśmy się z Heniem w trasę rowerową.
Jeden z największych naszych wspólnych wypadów rowerowych to wycieczka z Helu przez Elbląg, Ostrołękę, Warszawę do Lublina. Przejazd całej trasy - około 700 km - zajął nam 5 dni, a jechało nas siedem osób. Inna wycieczka to przyjazd z Wrocławia pięknymi szosami górskimi przez Szczyrk, Żywiec, Zakopane, Rzeszów do Lublina. Tutaj także zrobiliśmy około 750 kilometrów. Piękna trasa była także po wschodniej granicy z Włodawy przez Hajnówkę, Suwałki do Braniewa - ponad 600 km. Sam Henio podróżował na rowerze bardzo dużo, kiedy już przeszedł na emeryturę, to jeszcze więcej. Jak choćby do żony, gdy przebywała w sanatorium (Duszniki, Szczawnica, Lądek-Zdrój czy Świeradów-Zdrój). Samotnie pokonał trasę do Łodzi i w drogę powrotną zabrał szwagra do Lublina. Tutaj razem ze mną pojechaliśmy na Roztocze, gdzie odwiedziliśmy szereg zabytkowych miejscowości z Zamościem i Krasnobrodem. Lubelszczyznę i Rzeszowszczyznę poznał na rowerze bardzo dobrze. Znał wszystkie ścieżki rowerowe oraz okoliczne lasy, gdzie wybierał się na grzyby i aby odpocząć przy śpiewie ptaków. Śmiało można stwierdzić, iż Henio objechał kulę ziemska przynajmniej dwa razy. Jako członek Lubelskiego Towarzystwa Cyklistów w Lublinie brał czynny udział w organizowanych imprezach. Startował w wyścigach kategorii masters, nawet z niezłymi wynikami jak na swoją kategorię. Zaprojektował także znaczek LTC, który służy jako logo naszego Towarzystwa. Rowerowych wycieczek i rajdów było bardzo dużo.
Żegnamy Cię, Heniu, Drogi Kolego i Przyjacielu, pozostaniesz na zawsze w naszej pamięci - członkowie Lubelskiego Towarzystwa Cyklistów oraz wszyscy znajomi, koledzy, rowerzyści szosowi z Lublina i Rzeszowa.
Informację przygotował swemu przyjacielowi kolarzowi
Wolne chwile spędzał na wycieczkach rowerowych. Piękne krajobrazy, pejzaże i widoki dawały mu wiele inspiracji do swojej twórczości rysunkowej. Na rowerze zjeździł Polskę wzdłuż i wszerz, pokonując rocznie około 5 tysięcy kilometrów. Jeździł sam, potem z synem, kiedy już podrósł i mógł pedałować. Przynajmniej raz w roku, a czasem i dwa razy, jechał rowerem w rodzinne strony rzeszowskie. Tam z bratem Mieczysławem oraz sympatykami kolarstwa pokonywali przepiękne trasy Bieszczad. Rowerem przejechali jeden ze szlaków wędrówki Jana Pawła II - Naszego Papieża, pielgrzymki z Rzeszowa do Częstochowy. Miałem również przyjemność kilkakrotnie z Heniem zwiedzać przepiękną ziemię polską. W ramach wolnych moich dni od pracy i wyścigów wybieraliśmy się z Heniem w trasę rowerową.
Jeden z największych naszych wspólnych wypadów rowerowych to wycieczka z Helu przez Elbląg, Ostrołękę, Warszawę do Lublina. Przejazd całej trasy - około 700 km - zajął nam 5 dni, a jechało nas siedem osób. Inna wycieczka to przyjazd z Wrocławia pięknymi szosami górskimi przez Szczyrk, Żywiec, Zakopane, Rzeszów do Lublina. Tutaj także zrobiliśmy około 750 kilometrów. Piękna trasa była także po wschodniej granicy z Włodawy przez Hajnówkę, Suwałki do Braniewa - ponad 600 km. Sam Henio podróżował na rowerze bardzo dużo, kiedy już przeszedł na emeryturę, to jeszcze więcej. Jak choćby do żony, gdy przebywała w sanatorium (Duszniki, Szczawnica, Lądek-Zdrój czy Świeradów-Zdrój). Samotnie pokonał trasę do Łodzi i w drogę powrotną zabrał szwagra do Lublina. Tutaj razem ze mną pojechaliśmy na Roztocze, gdzie odwiedziliśmy szereg zabytkowych miejscowości z Zamościem i Krasnobrodem. Lubelszczyznę i Rzeszowszczyznę poznał na rowerze bardzo dobrze. Znał wszystkie ścieżki rowerowe oraz okoliczne lasy, gdzie wybierał się na grzyby i aby odpocząć przy śpiewie ptaków. Śmiało można stwierdzić, iż Henio objechał kulę ziemska przynajmniej dwa razy. Jako członek Lubelskiego Towarzystwa Cyklistów w Lublinie brał czynny udział w organizowanych imprezach. Startował w wyścigach kategorii masters, nawet z niezłymi wynikami jak na swoją kategorię. Zaprojektował także znaczek LTC, który służy jako logo naszego Towarzystwa. Rowerowych wycieczek i rajdów było bardzo dużo.
Żegnamy Cię, Heniu, Drogi Kolego i Przyjacielu, pozostaniesz na zawsze w naszej pamięci - członkowie Lubelskiego Towarzystwa Cyklistów oraz wszyscy znajomi, koledzy, rowerzyści szosowi z Lublina i Rzeszowa.
Informację przygotował swemu przyjacielowi kolarzowi
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Occupy Warszawa: miasteczko namiotowe przy Krakowskim
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [26.05.2012]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Frontem do Skarpy: W niedzielę wielka majówka Warszawy
- Remont Pułkowej sparaliżował Wisłostradę
- Przerwany remont stacji Powiśle. Montują kamery
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?

