http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Warszawa >  Wybory 2007 >  Aktualności

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Warszawa - Gazeta.pl

Nie będzie PO-PiS-u w Warszawie

Jan Fusiecki
2006-08-19, ostatnia aktualizacja 2006-08-18 20:11

Trzeci raz nie damy się oszukać - tak Hanna Gronkiewicz Waltz, kandydatka Platformy Obywatelskiej na prezydenta Warszawy, zareagowała na apel warszawskiego PiS-u, który proponuje partii Tuska pakt skierowany przeciw "postkomunistom".

Hanna Gronkiewicz-Waltz i Łukasz Abgarowicz
Fot. Fot: Kuba Atys / AG
Hanna Gronkiewicz-Waltz i Łukasz Abgarowicz
- PO dryfuje w stronę SLD. Partia z solidarnościowymi korzeniami nie może swoim autorytetem odbudowywać pozycji postkomunistów - oznajmił podczas wczorajszej konferencji prasowej Wojciech Dąbrowski, szef warszawskiego PiS-u.

Jego zdaniem PO i PiS mają wspólny, solidarnościowy rodowód. Dlatego powinny współpracować. - Proponujemy Platformie lokalne porozumienie na rzecz rozwoju Warszawy- mówił Dąbrowski, ale nie potrafił powiedzieć, na czym konkretnie ten pakt miałby polegać.

Oba ugrupowania mają własnych kandydatów na prezydenta Warszawy. Z PiS-u wystartuje Kazimierz Marcinkiewicz, Platforma wystawi byłą prezes NBP.

Może więc chodzi o wspólne listy kandydatów na radnych? - dopytywali się dziennikarze. Też nie. Jeśli PiS zawiąże przedwyborczą koalicję, to z LPR lub Samoobroną. Ale na pewno nie z PO.

Co więc PiS tak naprawdę proponuje PO? - Lokalną współpracę w radzie miasta i zarządach stołecznych dzielnic po wyborach. Po to, by stworzyć stabilne zaplecze nowemu prezydentowi, którym zostanie nasz Kazimierz Marcinkiewicz - mówił Dąbrowski.

- To jakiś żart - komentuje propozycję PiS-u Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej zdaniem PiS już dwa razy oszukał w Warszawie PO. Pierwszy raz po wyborach samorządowych w 2002 r. - Wtedy mimo porozumienia ekipa prezydenta Lecha Kaczyńskiego szukała kompromitujących teczek na naszych działaczy i przy pierwszej okazji zerwała koalicję, wchodząc w układ z LPR. W zeszłym roku PiS mamił nas obietnicami koalicji po wyborach parlamentarnych. Bylibyśmy naiwni, wierząc, że teraz partia braci Kaczyńskich chce nas potraktować poważnie - mówi była szefowa NBP.

Zapowiada, że przed wyborami żadnych rozmów z warszawskim PiS-em nie będzie. - Mówienie o naszym rzekomym zbliżeniu do SLD to nonsens. Nie wystartujemy razem w wyborach. To PiS ma koalicję z Samoobroną, którą można określić mianem partii lewicowej i postkomunistycznej - oburzają się działacze warszawskiej PO.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów