Robią studniówkę jak wiejskie wesele. Ale bez bimbru

Grzegorz Szymanik
03.02.2012 aktualizacja: 2012-02-02 18:14
A A A Drukuj
Przygotowania do studniówki w liceum im. Górskiego Fot. Fot . Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
  • Przygotowania do studniówki w liceum im. Górskiego
  • Przygotowania do studniówki w liceum im. Górskiego
Pierwsze skojarzenie to był bimber, ale ulepili też krowę i zbudowali traktor. Do pomalowania zostało parę kur i w sobotę polonez przejdzie między malwami z papieru.
Maturzyści z LX Liceum im. Wojciecha Górskiego malują więc drewniane kury, a Barbara Rybak, nauczycielka biologii, chemii i wychowawczyni jednej z klas maturalnych wzdycha: - Od wczoraj nie byłam w domu. Trzeba się było uczniami zaopiekować. Niektórzy całą noc tu siedzieli i pracowali.

Nad papierowym koniem, kwiatami i płotem. Mają czas do soboty.

- Ale ich pierwsze skojarzenie to było bimber - mówi Barbara Rybak. - Dopiero potem ktoś powiedział, że jak "wiejskie wesele", to on chce krowę. Ktoś inny, że kurki. A inna, że niebo jak na wsi. Na ile możemy, wszystko to robimy.

W liceum przy Tołstoja jest tak od dziesięciu lat: trochę na przekór modzie, studniówki zawsze są w szkole. Temat wymyślają uczniowie, potem przez kilka tygodni przygotowują scenografię. Zawsze pod kierunkiem Barbary Rybak ("Dlaczego ja? Bo lubię"). Sto dni do matury w LX liceum świętowano do tej pory m.in. w: "Starożytności" i "Kasynie".

- Z tym kasynem było trochę kontrowersji. Pojawiły się głosy, że to promowanie hazardu. Jakoś ułagodziliśmy. To właściwie też jakaś mądrość: życie jest jak hazard. Życie ucznia też. Trafiasz na fajniejszego egzaminatora albo na groźniejszego - przekonuje nauczycielka.

"Wiejskie wesele" odrzucili zeszłoroczni maturzyści (woleli się bawić w "Paryżu nocą"), więc młodszy rocznik rzucił się i zarezerwował. Krowa z papieru powstała już w sierpniu. Jest w skali 1:1. - Model konia na wzór wzięliśmy z Polskiego Związku Jeździeckiego, który ma siedzibę niedaleko - opowiada Barbara Rybak. - Stół na wiejskie jadło zbili z desek uczniowie. Koła do traktora (model 2:1) sama przywiozłam ze wsi, resztę też oni.

- Jest też taki zwyczaj - dodaje pani od biologii - że wśród dekoracji umieszczamy podobizny nauczycieli. Byli figurami z kart w kasynie i obrazami w Luwrze w Paryżu. W tym roku też będą, ale nie mogę zdradzić, w którym miejscu wsi się pojawią, bo to niespodzianka.

Na wiejskim weselu na Bielanach ma się bawić 100 uczniów, 52 osoby towarzyszące i 40 nauczycieli.

- I nie ma buntu, że sami muszą kurki malować, a nie impreza all inclusive w lokalu?

- Zdarzają się i takie głosy. Mówią to czasem rodzice. Ale ja zawsze powtarzam, że tu chodzi o wspomnienia. Że imprezy w lokalu to będziecie mieli przez całe życie. A zrobić samemu, pomęczyć się razem, popracować i będzie się to pamiętało. Wiem to po moich dzieciach: dwójka starszych dobrze wspomina studniówki w szkole, dla młodszej, która miała ją w lokalu, to nic ważnego, impreza jak wiele.

Po studniówce uczniowie mogą fragmenty dekoracji wykupić na własność. Pieniądze pójdą na cel charytatywny. W tym roku na rehabilitację dla gimnazjalisty z Bielan, który dwa lata temu się postrzelił. - To był ich pomysł - mówi Barbara Rybak.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Bielan
Najnowsze wiadomości z Warszawy