Motto Café i Skrzynka
16.02.2007
aktualizacja: 2010-11-23 16:31
Małe i pełne uroku lokale w Śródmieściu
RAPORTY
Na wielkie jedzenie w Motto Café nie liczcie. Podgrzewane w mikrofali kisze, naleśniki zasnuwające podczas smażenia całe pomieszczenie dymem, dwa typy ciast i dwie kanapki - to całe tutejsze menu. Nie spodziewajcie się też wielkiego picia. Alkoholu nie podają, wszystko, co może nam zawrócić w głowie, to kawa lub herbata. W dodatku ekspresowa. Za to podawana z karteczkami, na których znajdują się złote myśli wielkich ludzi. Trochę to naiwne, ale kto wie, czy właśnie owa święta naiwność nie sprawia, że od pierwszego momentu lokalik budzi niezwykle miłe wrażenie. Malutki jak domek państwa Pożyczalskich, którzy na powierzchni chusteczki do nosa wybudowali nieokiełznany, wielopoziomowy apartament. Ja mogę poruszać się po nim wyłącznie z wciągniętym brzuchem, a tutaj, nie wiedzieć skąd, jakieś artystycznie nakręcone dzieciaki znajdują jeszcze przestrzeń, by zawiesić na ścianach wystawę swoich prac. Z tymi dzieciakami skądinąd może być problem, bo jak sam tego doświadczyłem, bywają tu latorośle przyjaciół i znajomych, co zawsze prowokuje sytuacje trudne. Z drugiej wszak strony w skomplikowanej konstrukcji przypominającej kopiec termitów łatwo wygospodarować dla siebie intymny kącik i nie przeszkadzać młodzieży w odkrywaniu przyjemniejszych stron życia. Dla nich są dziwne leżanki, pufy, poduszki na podwyższeniach, stoliki za parawanami, dla nas, którzy to czy tamto już odkryliśmy i z niczym kryć się nie musimy - wygodne pomarańczowe kanapy. I w końcu kwestia dla Motto Café, kto wie, czy nie najważniejsza - lokalizacja. Zdawało mi się, że przez kilkadziesiąt lat włóczenia się po okolicach Nowego Światu nic mnie już zaskoczyć nie może. Znam wszystkie miejscówki na podwórkach przy Gałczyńskiego, znam dziwne zaułki przy przeciwstawnej pierzei, ze łzami w oczach wspominam dawny czar kina Skarpa, imponuje mi intensywność oferty gastronomicznej ulicy Foksal, lubię wpaść na cynaderki do legendarnego baru Kubuś przy Ordynackiej, przy której skrzyżowaniu z Kopernika zawsze dumam nad piękną mozaiką z wielokolorowego bruku. I nie przychodziło mi do głowy, że w tej swojskiej pajęczynie można jeszcze wygospodarować lokalik tak odjechany jak Motto Café. By trafić doń, idąc od Nowego Światu, trzymajcie się lewej strony Ordynackiej. Gdy skończą się fasady kamienic, tuż za dawnym sklepem Mody Polskiej, dziś zajętym przez elegancki lumpeks, skręćcie w lewo, w ciemną odnogę, na której końcu jest wejście do Motto. To zupełnie tak, jakby we własnej kieszeni odnaleźć nagle złotą monetę, a w skrzynce na listy odszukać miły list, na który w ogóle się nie czekało.
A gdy już ponapawacie się tym ożywczym wrażeniem, radzę przejść kilka kroków dalej i zjeść pyszny obiad w Skrzynce, kolejnym mało znanym lokalu tej części miasta. Mieści się na rogu Oboźnej i Sewerynów, tuż za Teatrem Polskim, naprzeciwko bocznego wejścia na Uniwersytet. Kiedyś tego typu miejsca zwane były obiadami domowymi, dziś sam nie wiem, jak je zakwalifikować. W każdym razie gotują tu autentyczne anioły, z czułością dbające o specjały naszych mam i babć. W ciemnawej suterenie ustawiono stoliki i krzesła z rozmaitych kompletów. Tu ława z niskimi fotelami jak u cioci Teresy, tam stół przykryty koronkową serwetą, dokładnie taki, jak pamiętamy z domu babci Lodzi. Zamówienia składamy przy barze. Ja spróbowałem de volaille'a, schabowego i na specjalne życzenie B. szaszłyka. Do tego ostatniego nie miałem specjalnego przekonania, tymczasem to on był największym wydarzeniem obiadu: kawałki kruchego schabu poprzekładane chrupkimi plastrami boczku, cebulą i pieczarkami, ułożone na drewnianej szpadce i podpieczone na patelni mogły śmiało konkurować, choć na nasz swojski sposób, z kompozycjami tego typu rodem z Gruzji. Równie świetny był też de volaille - zgrabny, rumiany i tryskający ze środka rozpuszczonym gorącym masełkiem. Do każdego z dań, również do schabowego, podano ten sam zestaw dodatków: ziemniaczki w koperkowym masełku, mizeria i kapusta pekińska ze śmietaną, buraczki na ciepło. Na taki obiadek naprawdę chce się wracać.
Motto Café, Ordynacka Skrzynka, Oboźna róg Sewerynów

A gdy już ponapawacie się tym ożywczym wrażeniem, radzę przejść kilka kroków dalej i zjeść pyszny obiad w Skrzynce, kolejnym mało znanym lokalu tej części miasta. Mieści się na rogu Oboźnej i Sewerynów, tuż za Teatrem Polskim, naprzeciwko bocznego wejścia na Uniwersytet. Kiedyś tego typu miejsca zwane były obiadami domowymi, dziś sam nie wiem, jak je zakwalifikować. W każdym razie gotują tu autentyczne anioły, z czułością dbające o specjały naszych mam i babć. W ciemnawej suterenie ustawiono stoliki i krzesła z rozmaitych kompletów. Tu ława z niskimi fotelami jak u cioci Teresy, tam stół przykryty koronkową serwetą, dokładnie taki, jak pamiętamy z domu babci Lodzi. Zamówienia składamy przy barze. Ja spróbowałem de volaille'a, schabowego i na specjalne życzenie B. szaszłyka. Do tego ostatniego nie miałem specjalnego przekonania, tymczasem to on był największym wydarzeniem obiadu: kawałki kruchego schabu poprzekładane chrupkimi plastrami boczku, cebulą i pieczarkami, ułożone na drewnianej szpadce i podpieczone na patelni mogły śmiało konkurować, choć na nasz swojski sposób, z kompozycjami tego typu rodem z Gruzji. Równie świetny był też de volaille - zgrabny, rumiany i tryskający ze środka rozpuszczonym gorącym masełkiem. Do każdego z dań, również do schabowego, podano ten sam zestaw dodatków: ziemniaczki w koperkowym masełku, mizeria i kapusta pekińska ze śmietaną, buraczki na ciepło. Na taki obiadek naprawdę chce się wracać.
Motto Café, Ordynacka Skrzynka, Oboźna róg Sewerynów

Najczęściej czytane24 htydzień
- Śnieżyca paraliżuje miasto. Dzień w Warszawie [NA ŻYWO]
- Nowa polska tania linia. Już od kwietnia z Okęcia!
- Zamrożone budowy. Obwodnica czeka na odwilż
- Przegonili Muchę z Narodowego. Już nie można biegać
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Śnieg będzie sypać do wieczora. W weekend... deszcz
- Nowy zabytek w Warszawie. Wybitne dzieło socrealizmu
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Śnieżyca paraliżuje miasto. Dzień w Warszawie [NA ŻYWO]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowa polska tania linia. Już od kwietnia z Okęcia!
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną


