Atrio
23.02.2007
aktualizacja: 2010-11-23 16:31
Biznesowa stołówka w biurowcu Atrium
RAPORTY
Jeżeli kręcą was faceci po pracy w wygniecionych garniturach oraz ich koleżanki w biurowych mundurkach z notebookami rozłożonymi na barze pośród drinków, wpadajcie do Atrio, nowej biznesowej stołówki w biurowcu Atrium. Będziecie mieli jedyną w swoim rodzaju okazję zanurzenia się w klimacie korporacyjnej dekadencji, żartów z giełdowych notowań i niedociągnięć działu sprzedaży. Po prostu da się tutaj boki zrywać. Tym bardziej że kuchnia proponuje również wiele doskonałych żartów w stylu bojowego liberalizmu gastronomicznego, tzn. nam wolno wszystko, bo to wy przecież płacicie.
I tak za drobne 26 złociszów proponujemy plastry nóżek cielęcych w galarecie, wytwornie uformowanej w trójkątny graniastosłup. Wszystko szykownie ułożone na podściółce z grillowanej papryki, za to kompletnie pozbawione smaku. Voila! Jesteście gotowi na więcej? Proszę bardzo, ślimaki w zawiesistym, maślanym sosie porowym (w skromnej cenie 31 zł), który zabije wszystko, nie tylko oślizgłe mięczaki. Miał to być wprawdzie sos pietruszkowy, który mógłby dać ewentualnie szansę delikatnym ślimaczym tuszkom, ale nie bądźmy drobiazgowi. Kolacja się toczy, kasa bije, a na stół wpływa terrina z koziego sera z suszonymi pomidorami i szynką serrano (27 zł). Nakładające się na siebie intensywne smaki tej kompozycji mają w sumie wdzięk stopu ołowiu, rtęci i arsenu o ciężarze właściwym przekraczającym wytrzymałość ludzkich żołądków. Pośród przystawek ratunek zapewnia wyłącznie carpaccio z wędzonego halibuta posypane grubo startą rzodkwią. Trzymajcie się tego talerza niczym tratwy ratunkowej, bo wpływamy oto na mętne tonie tutejszych zup. Zupa serowa z białym winem (16 zł) przypomina Wisłę u ujścia do Bałtyku, czyli pozostaje nieładnie pachnącą cieczą. Ale już duet z białych szparagów i zielonego curry (16 zł) to wody Zatoki Gdańskiej podczas lipcowego kwitnienia sinic. Ani wykąpać się w tym, ani do ust wziąć, bo ostre, zielone curry, nie znajdując na talerzu żadnego kontrapunktu, zamienia tę zupę nie zupę w płyn do odkażania.
Niczego nie zrozumiałem z pomysłu na kurczaka karmionego kukurydzianą paszą (38 zł). Wyjątkowości w nim żadnej nie odnalazłem, a jedynie anyżkowaty sos, który jako żywo nie był obiecywanym przez menu sosem piwnym. Słabowitym wdziękiem odznaczały się też zrazy zawijane. Ich cena - 46 zł - sugeruje, że zawijane są w banknoty. Zresztą po papierowym smaku też można się tego domyślić. Ot, kolejny gastronomiczny wic. Największą jednak finfę kucharz wyciął przy okazji ryb. Podczas podgrzewania ich w piecu konwekcyjnym udało mu się konsystencję makreli (37 zł) oraz bałtyckiego dorsza (39 zł) doprowadzić do struktury papieru ściernego. Oczywiście - wędzonego papieru ściernego.
Pozostałych kulinarnych żartów Atrio nie miałem specjalnej ochoty doświadczać, w pewnym momencie zabrakło mi poczucia humoru. Również dla ekstrawaganckiego układu menu, w którym kuchnia włoska przeplata się z tajską, japońską, francuską i staropolską. Czy to już fusion? Nie, raczej poczucie wszechwładnego samozadowolenia, które przepełniało przed ponad stu laty nowobogackich fabrykantów. Na pytanie architektów, w jakim stylu pragną, by budować im rezydencje, odpowiadali krótko: - We wszystkich naraz. Identyczny duch panuje też w Atrio - jemy wszystko, stać nas na to. A że niby niesmacznie i w złym guście - to już problem gastronomicznych krytyków.
Atrio, al. Jana Pawła II 23, tel. 0 22 653 96 00, można płacić kartą, czynne od godz. 8 rano

I tak za drobne 26 złociszów proponujemy plastry nóżek cielęcych w galarecie, wytwornie uformowanej w trójkątny graniastosłup. Wszystko szykownie ułożone na podściółce z grillowanej papryki, za to kompletnie pozbawione smaku. Voila! Jesteście gotowi na więcej? Proszę bardzo, ślimaki w zawiesistym, maślanym sosie porowym (w skromnej cenie 31 zł), który zabije wszystko, nie tylko oślizgłe mięczaki. Miał to być wprawdzie sos pietruszkowy, który mógłby dać ewentualnie szansę delikatnym ślimaczym tuszkom, ale nie bądźmy drobiazgowi. Kolacja się toczy, kasa bije, a na stół wpływa terrina z koziego sera z suszonymi pomidorami i szynką serrano (27 zł). Nakładające się na siebie intensywne smaki tej kompozycji mają w sumie wdzięk stopu ołowiu, rtęci i arsenu o ciężarze właściwym przekraczającym wytrzymałość ludzkich żołądków. Pośród przystawek ratunek zapewnia wyłącznie carpaccio z wędzonego halibuta posypane grubo startą rzodkwią. Trzymajcie się tego talerza niczym tratwy ratunkowej, bo wpływamy oto na mętne tonie tutejszych zup. Zupa serowa z białym winem (16 zł) przypomina Wisłę u ujścia do Bałtyku, czyli pozostaje nieładnie pachnącą cieczą. Ale już duet z białych szparagów i zielonego curry (16 zł) to wody Zatoki Gdańskiej podczas lipcowego kwitnienia sinic. Ani wykąpać się w tym, ani do ust wziąć, bo ostre, zielone curry, nie znajdując na talerzu żadnego kontrapunktu, zamienia tę zupę nie zupę w płyn do odkażania.
Niczego nie zrozumiałem z pomysłu na kurczaka karmionego kukurydzianą paszą (38 zł). Wyjątkowości w nim żadnej nie odnalazłem, a jedynie anyżkowaty sos, który jako żywo nie był obiecywanym przez menu sosem piwnym. Słabowitym wdziękiem odznaczały się też zrazy zawijane. Ich cena - 46 zł - sugeruje, że zawijane są w banknoty. Zresztą po papierowym smaku też można się tego domyślić. Ot, kolejny gastronomiczny wic. Największą jednak finfę kucharz wyciął przy okazji ryb. Podczas podgrzewania ich w piecu konwekcyjnym udało mu się konsystencję makreli (37 zł) oraz bałtyckiego dorsza (39 zł) doprowadzić do struktury papieru ściernego. Oczywiście - wędzonego papieru ściernego.
Pozostałych kulinarnych żartów Atrio nie miałem specjalnej ochoty doświadczać, w pewnym momencie zabrakło mi poczucia humoru. Również dla ekstrawaganckiego układu menu, w którym kuchnia włoska przeplata się z tajską, japońską, francuską i staropolską. Czy to już fusion? Nie, raczej poczucie wszechwładnego samozadowolenia, które przepełniało przed ponad stu laty nowobogackich fabrykantów. Na pytanie architektów, w jakim stylu pragną, by budować im rezydencje, odpowiadali krótko: - We wszystkich naraz. Identyczny duch panuje też w Atrio - jemy wszystko, stać nas na to. A że niby niesmacznie i w złym guście - to już problem gastronomicznych krytyków.
Atrio, al. Jana Pawła II 23, tel. 0 22 653 96 00, można płacić kartą, czynne od godz. 8 rano

Najczęściej czytane24 htydzień
- Śnieżyca paraliżuje miasto. Dzień w Warszawie [NA ŻYWO]
- Nowa polska tania linia. Już od kwietnia z Okęcia!
- Zamrożone budowy. Obwodnica czeka na odwilż
- Przegonili Muchę z Narodowego. Już nie można biegać
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Śnieg będzie sypać do wieczora. W weekend... deszcz
- Nowy zabytek w Warszawie. Wybitne dzieło socrealizmu
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Śnieżyca paraliżuje miasto. Dzień w Warszawie [NA ŻYWO]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowa polska tania linia. Już od kwietnia z Okęcia!
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną


