Barbecue

Maciej Nowak
06.03.2007 aktualizacja: 2007-09-07 14:56
A A A Drukuj
Red. A., przedstawiciel Szanownej Konkurencji, publikujący recenzje gastronomiczne na łamach poczytnego tygodnika, zdradził mi niedawno, że lubi dawać nowo otwieranym restauracjom mniej więcej rok forów. Dopiero po tym czasie poddaje je ocenie
Red. A., przedstawiciel Szanownej Konkurencji, publikujący recenzje gastronomiczne na łamach poczytnego tygodnika, zdradził mi niedawno, że lubi dawać nowo otwieranym restauracjom mniej więcej rok forów. Dopiero po tym czasie poddaje je ocenie. Szlachetność to granicząca z rozrzutnością, bo przy dynamice warszawskiego życia restauracyjnego często się zdarza, że nowy lokal rocznej kwarantanny przeżyć nie jest w stanie. W efekcie my tracimy temat do felietonu, a czytelnicy okazję do dobrej zabawy. Tak się stało między innymi z knajpą Olimp na Kruczej, dokąd dotrzeć nie zdążyłem. Ledwo się obejrzałem, już na jej miejscu powstało Barbecue. Tym razem nie mogłem zmarnować szansy.

Barbecue z pięknym neonowym szyldem to ciągle rzadki w Warszawie typ bistro. Funkcjonalne, stabilne stoliki, wygodne krzesła, dobre oświetlenie - wszystko to ma służyć stworzeniu właściwych warunków do jedzenia, a nie generowaniu artystowskich klimatów. I to się chwali. Gorzej z samą ofertą kulinarną, choć uczciwie przyznać muszę, że trudno ocenić, na ile jej mało satysfakcjonujący poziom wynika z rzeczywistych nieumiejętności kucharza, a na ile zaś z faktu, że Barbecue jest ciągle na rozruchu. W poniedziałkowy wieczór odbyliśmy tam kolacyjkę w doskwierającej samotności i w nieustającym poczuciu, że nasze niemałe zamówienie to chrzest bojowy dla kuchni. Jego efekt przypominał rezultat bitwy pod Lenino: wroga (czyli Nowaka) przepędzono, ale okupione to zostało krwawymi stratami w ludziach i sprzęcie. Pierwszą instalacją słabo przygotowaną do konfrontacji z Państwa wysłannikiem był elektryczny ruszt, z którego serwowany jest zestaw Barbecue, flagowa potrawa lokalu (39,90 zł). Urządzenie błyszczało fabrycznie nowym chromem, zaś nadziane na szpady kawałki różnorodnych mięs przypominały atrapy z papier mâché. Kto wie zresztą, czy nimi nie były, bo, niestety, smakowały podobnie, a przed wydaniem każdej kolejnej porcji kucharz znikał na zapleczu, by wynurzyć się z mięskiem aż błyszczącym od frytury, w której szybko ją podgrzewał. Dlaczego nie można było osiągnąć właściwej temperatury po prostu na grillu, pozostaje sprawą niejasną. Podobnie jak to, dlaczego rostbef krojono wzdłuż włókien. Przy opisie Barbecue w karcie umieszczono uwagę: ,,Jesz, ile chcesz''. Nam się odechciało niemal natychmiast.

W innych przypadkach również bywało zaskakująco. Zasada przyrządzania Gravlaksa, wyjątkowego przysmaku Skandynawii, nie polega, zapewniam Państwa, na posypaniu ziołami wędzonego łososia (22 zł). Do tego niezbędna jest surowa ryba. Zupa prowansalska z owocami morza (12 zł) powinna mieć choć trochę kolorów van Gogha, a nie tylko ponure tony obrazów Andrzeja Wróblewskiego. No i wykazywać się zasadniczo mniejszą ilością soli. Tę samą uwagę sformułować też trzeba pod adresem zupy pavese (11 zł) oraz boeuf Stroganow (28 zł), których spożyć się nie dało z powodu zbyt dużego zasolenia. Zasadą "zrób to sam" charakteryzował się za to makaron va bene (18 zł): poszczególne składniki - szpinak, ser, makaron - wrzucono bezładnie na talerz, bez próby nadania im jakiejkolwiek harmonii. Stanowczo za tłusty był grillowany sum (22 zł) z nieapetycznym, białawym łojem przy brzegach fileta. Przyjemne okazały się natomiast eskalopki cielęce a la duxelles (32 zł), czyli w duszonych pieczarkach. Smacznym kawałkiem smażonej wołowiny było też coś, co podawano, jako tournedos Rossini (47 zł), a w najmniejszym stopniu nie zasługiwało na to dumne określenie. Odwołania do wielkiej tradycji gastronomicznej wzbudziły we mnie małą irytację, bo dokonywano ich wyraźnie po omacku. Świadczą o tym także tutejsze mule po normandzku (37 zł). Podane z duszoną cebulą i świeżym porem były smaczne, ale przecież bluźnierstwem jest podawanie ich na talerzu, a nie w rondelku, w którym się gotowały.

Jako się rzekło, od strony strategicznej Barbecue się nie poddało. Względy taktyczne sprawiają jednak, że kolejnych potyczek z tutejszą kuchnią raczej nie planuję.

Barbecue, ul. Krucza 6/14, tel. (0 22) 627 15 28, czynne do godz. 23, można płacić kartą.

Podziel się