Enoteka Polska

Maciej Nowak
10.07.2009 aktualizacja: 2010-11-23 14:55
A A A Drukuj
przy Długiej 23/25
Do piwnic kamienicy przy Długiej 23/25 schodziłem kilka dni temu z prawdziwym lękiem. Jeszcze niecałe półtora roku temu działała tu restauracja, której nazwy nie chcę przytaczać, aby pamięć wszelka przepadła o niej na wieki. Zresztą w ogóle co za restauracja? Pretensjonalna speluna, którą śmiało uznać można za najgorszą mordownię w dziejach warszawskiej gastronomii. Powrót tutaj był dla mnie wyzwaniem i tylko autorytet red. G. sprawił, że do Enoteki Polskiej się wybrałem. Z nieufnością i bolesną traumą. Jednak teraz nie żałuję, bo nareszcie mogę docenić uroki tego kawałka Warszawy. Poprzednio, wstrząśnięty koszmarami, zrodzonymi w kuchni, nie miałem ochoty na nic. Teraz, pokrzepiony dobrym winem i niezłym jedzeniem, zrobiłem małe rozpoznanie i już wiem, że na zapleczu Długiej 23/25 mieścił się w drugiej połowie XIX w. słynny teatrzyk ogródkowy Eldorado. Śpiewał o nim Ludwik Sempoliński (kto nie wie, kto zacz, niech się do tego nie przyznaje):

W ogródku Eldorado, gdy żony spać się kładą, przy reńskim i w alkowie, gromadzą się panowie. Zbladł księżyc zawstydzony, Kołyszą się lampiony, Orkiestra łupie walce Kobitki lizać palce Cip, cip, cip, cip, cip

Dzięki Bogu minął czas, gdy kulturalni ludzie pozwalali sobie na takie żarty, ale księżyc nad ogródkiem przy Długiej nadal świeci. Docenił to nowy dzierżawca i obecnie można udać się do Enoteki Polskiej również na kolacyjkę w plenerze. Zimą będziemy trawić powściągliwą (może nawet trochę za bardzo powściągliwą) urodę wnętrza, ale dziś radzę przedrzeć się przez nie. I zamówić pod gołym niebem anchois z prażonymi orzechami (16 zł) razem z butelką ulubionego wina. Jego wybór zostawiam państwu, natomiast kompozycja z solonych sardeli i orzechowego musu jest czymś, co skosztować musicie obowiązkowo. Zestawienie dwóch produktów o tak intensywnym smaku robi wrażenie piorunujące, uruchamia wyobraźnię i budzi demony. Wizja starszego pana podchmielonego reńskim winem, wołającego na tancereczki: "cip, cip, cip " staje się dzięki temu niebezpiecznie bliska realizacji

Enoteka Polska to modne ostatnio połączenie sklepu z winami i restauracji. Poza przystawką z anchois specjalnych odkryć kulinarnych tu nie dokonacie. Nastawcie się za to na solidne włoskie klasyki. Najmniejszych zastrzeżeń nie da się zgłosić do vitello tonnato (23 zł) ani carpaccio z polędwicy wołowej (24 zł), o krok od granicy doskonałości usytuowały się spaghetti z muszlami (43 zł) oraz czarne risotto z atramentem kałamarnicy (37 zł) zwieńczone ogromną krewetką. Poprawny był sandacz w zielonym i czerwonym pesto (40 zł), wyśmienity zaś - grillowany okoń morski (42 zł) wypełniony aromatyczną zieleniną, w tym m.in. liśćmi bobkowymi. Smakowała mi także pierś kaczki z chrupką skórką (43 zł), garnirowana miodem i orzechami. Poprawny był stek z wołowiny argentyńskiej (49 zł), choć wolałbym, żebyśmy doceniali wdzięk polskich byczków, a do ich krojenia podawali odpowiednie noże.

A zatem rytualnie ogłaszam zdjęcie ekskomuniki z lokalu przy Długiej 23/25 i przyjmuję go znów na łono warszawskiej św. Gastronomii. Szczerze wierzę, że będzie to powrót sympatyczniejszy i skuteczniejszy niż Bractwa św. Piusa X do Kościoła powszechnego.

Enoteka Polska, ul. Długa 23/25, tel. 022 831 34 43, www.enotekapolska.pl, można płacić kartą, niestety niedostępne dla gości na wózkach



Podziel się