Essence
17.07.2009
aktualizacja: 2010-11-23 14:54
Śródmieście, ul. Krucza 16/22
Powiadają, że siedem sióstr rządzi światem. Siedem wielkich koncernów paliwowych. Tak przynajmniej twierdzi stary Ioannis, emerytowany grecki marynarz, u którego spędziłem kilka dni wakacji na wysepce Syrios. Opłynął kilkakrotnie cały świat i wie o nim wszystko. Odkąd wysłuchałem jego opowieści, siedem sióstr zaczęło rządzić także w mojej głowie. Gdy przenieść tę metaforę na warszawską gastronomię, to można powiedzieć, że rządzi nią sióstr pięć, a wszystkie mieszkające pod tym samym adresem, przy Kruczej 16/22. Sunanta, Tomo, Endorfina, Pizza Dominium i najmłodsza z nich Essence. To naprawdę fenomen, że w jednym budynku w ciągu ledwie 2-3 lat narodziło się aż pięć solidnych propozycji kulinarnych i jeżeli nie potraficie określić dokładnie, na co macie akurat dziś ochotę, to Krucza 16/22 jest wyjściem idealnym. Walcie tam jak w dym. Jeżeli znienacka zachce wam się japońskich specjałów - Tomo nie zawiedzie. Jeżeli zrodzi się w was perwersyjna oskoma na pizzę - wysokiej jakości sieciówka Dominium zaspokoi to dziwaczne pragnienie. W Endorfinie znajdziecie ciekawe fantazje wokół kuchni rodzimej, a Sunanta zabierze was w prawdziwie egzotyczną podróż do Tajlandii. Lepszych dim-sumów i jajka na parze w naszym mieście zjeść się nie da.
Siostrzycą najmłodszą jest Essence. Przyglądałem jej się dotąd z dystansem, rzec można nawet - omijałem. Jakoś trudno było uwierzyć, że piąty strzał do tej samej bramki przy Kruczej mógłby być celny. A jednak cuda się zdarzają. Odkąd wpadłem tam na kolację kilkanaście dni temu, wiem, że wpadłem na dobre. W przyszłości trudno będzie sobie już wyobrazić miły wieczorek bez takiego Marzenia Wojtka, czyli cudnej giczy cielęcej w otoczeniu wytwornie zielonej fasolki oraz jedwabistego purée z ziemniaków (48 zł). Na wyobraźnię działa też Big Ben, który ma formę krągłego pieczonego placka wypełnionego farszem z siekanego mięsa (48 zł). Ekstrawagancją pachnie King Sturge (65 zł), solidny befsztyk z grilla pozostający w dobrych relacjach z sześcioma dużymi krewetkami. Wołowina z owocami morza to dziwactwo? Skąd ta pewność? Wpadnijcie do Essence, a już nigdy nie przyjdzie Wam do głowy, że filet z niesfornego małżonka krasuli można spożywać inaczej. Mocne wrażenie robi także Obama (38 zł), czyli 200-gramowy hamburger z frytkami.
Dominacja gustów kulinarnych z nowego świata w menu Essence nie jest przypadkowa. Lokal należy do Amerykanina Raya Bridgeforda, który od wielu lat prowadzi również Sense na Nowym Świecie, a wcześniej gotował dla restauracji 99. Ale Ray nie byłby nowoczesnym gastronomikiem, gdyby ograniczał się tylko do jednej tendencji. Dzisiaj najlepiej nosi się kuchnia fusion, czyli wszystkie smaki globu na jednym talerzu. I tak też karmią w Essence. W formie chrupkiej tempury niczym w tradycyjnej japońskiej kuchni podają ser brie dekorowany lodami z sera pleśniowego (28 zł), a do greckiego grillowanego sera halloumi podają włoski serek mascarpone doprawiony dalekowschodnim wasabi (26 zł). Świetne okazały się chińskie pierożki dim-sum wypełnione morską siekaniną (26 zł) oraz francuska tarta z serem kozim i konfiturą z czerwonej cebuli (26 zł). Kontrapunktem dla niej jest z kolei nasi goreng, smażony w woku tradycyjny dla Azji Południowo-Wschodniej ryż z krewetkami, mięsem i warzywami (38 zł). Wart, bardzo wart grzechu.
Na desery siły już nie miałem, ale przyrzekam uroczyście, że wkrótce nadrobię tę zaległość. Podobnie jak łososia z pak choi, kaczkę w sosie rodzynkowo-czosnkowym i kurczaka z ziemniakami w zielonym curry. A może spotkamy się tam razem i wspólnie, pozycja po pozycji, przeegzaminujemy kuchnię Essence i pozostałych sióstr? Komisja śledcza ds. pięciu sióstr - to jest temat na czołówkę "Gazety Wyborczej", a nie tylko na skromny felieton na łamach "Gazety Co Jest Grane"!
Essence, ul. Krucza 16/22, www.essence-cafe.pl, czynne codziennie do godz. 24, w piątek i sobotę do 1 w nocy, można płacić kartą, tel. 022 434 20 83, szef kuchni: Hubert Michalik

Siostrzycą najmłodszą jest Essence. Przyglądałem jej się dotąd z dystansem, rzec można nawet - omijałem. Jakoś trudno było uwierzyć, że piąty strzał do tej samej bramki przy Kruczej mógłby być celny. A jednak cuda się zdarzają. Odkąd wpadłem tam na kolację kilkanaście dni temu, wiem, że wpadłem na dobre. W przyszłości trudno będzie sobie już wyobrazić miły wieczorek bez takiego Marzenia Wojtka, czyli cudnej giczy cielęcej w otoczeniu wytwornie zielonej fasolki oraz jedwabistego purée z ziemniaków (48 zł). Na wyobraźnię działa też Big Ben, który ma formę krągłego pieczonego placka wypełnionego farszem z siekanego mięsa (48 zł). Ekstrawagancją pachnie King Sturge (65 zł), solidny befsztyk z grilla pozostający w dobrych relacjach z sześcioma dużymi krewetkami. Wołowina z owocami morza to dziwactwo? Skąd ta pewność? Wpadnijcie do Essence, a już nigdy nie przyjdzie Wam do głowy, że filet z niesfornego małżonka krasuli można spożywać inaczej. Mocne wrażenie robi także Obama (38 zł), czyli 200-gramowy hamburger z frytkami.
Dominacja gustów kulinarnych z nowego świata w menu Essence nie jest przypadkowa. Lokal należy do Amerykanina Raya Bridgeforda, który od wielu lat prowadzi również Sense na Nowym Świecie, a wcześniej gotował dla restauracji 99. Ale Ray nie byłby nowoczesnym gastronomikiem, gdyby ograniczał się tylko do jednej tendencji. Dzisiaj najlepiej nosi się kuchnia fusion, czyli wszystkie smaki globu na jednym talerzu. I tak też karmią w Essence. W formie chrupkiej tempury niczym w tradycyjnej japońskiej kuchni podają ser brie dekorowany lodami z sera pleśniowego (28 zł), a do greckiego grillowanego sera halloumi podają włoski serek mascarpone doprawiony dalekowschodnim wasabi (26 zł). Świetne okazały się chińskie pierożki dim-sum wypełnione morską siekaniną (26 zł) oraz francuska tarta z serem kozim i konfiturą z czerwonej cebuli (26 zł). Kontrapunktem dla niej jest z kolei nasi goreng, smażony w woku tradycyjny dla Azji Południowo-Wschodniej ryż z krewetkami, mięsem i warzywami (38 zł). Wart, bardzo wart grzechu.
Na desery siły już nie miałem, ale przyrzekam uroczyście, że wkrótce nadrobię tę zaległość. Podobnie jak łososia z pak choi, kaczkę w sosie rodzynkowo-czosnkowym i kurczaka z ziemniakami w zielonym curry. A może spotkamy się tam razem i wspólnie, pozycja po pozycji, przeegzaminujemy kuchnię Essence i pozostałych sióstr? Komisja śledcza ds. pięciu sióstr - to jest temat na czołówkę "Gazety Wyborczej", a nie tylko na skromny felieton na łamach "Gazety Co Jest Grane"!
Essence, ul. Krucza 16/22, www.essence-cafe.pl, czynne codziennie do godz. 24, w piątek i sobotę do 1 w nocy, można płacić kartą, tel. 022 434 20 83, szef kuchni: Hubert Michalik

Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]

