Bliss Garden

Maciej Nowak
14.08.2009 aktualizacja: 2010-11-23 14:52
A A A Drukuj
ul. Twarda 42
Włożyłem do ust kawałek stuletniego jajka (9,60 zł). Intensywne w smaku turkusowe żółtko tworzyło fajny kontrapunkt dla mocno ściętego białka. Było dobrze. Zaraz potem na język powędrowały plastry wędzonej kaczki w pięciu smakach (16,90 zł) i wołowina w miodzie (12,90 zł). Zrobiło się jeszcze lepiej. Do tego rewelacyjne pierożki smażone (8,90 zł), sałatka z wodorostów z sezamem i czosnkiem (9,90 zł) oraz budząca niepokój swoim zapachem kim-chi (7,90 zł), czyli kapusta kiszona na sposób dalekowschodni. Wchodziłem w stan ekstazy, którą podlałem jeszcze delikatnym chińskim piwem Tsingtao. I wtedy otoczyło mnie 50 Chińczyków z Tajwanu. I zrozumiałem, że miejsce, w którym się znalazłem jest nie tylko smaczne, ale i właściwe. Oto Bliss Garden na Twardej, młodsza siostra mariensztackiego Blissa, istniejącej blisko od dwóch dekad prawdziwej świątyni chińskiej gastronomii.

Tajwańczycy podczas obiadu w Bliss Garden nie gadali wiele. W skupieniu penetrowali łyżkami i pałeczkami wnętrza miseczek i półmisków, przepłukiwali usta zieloną herbatą ze stojących na stolikach czajników, i jedli dalej. A ja wraz z nimi. Salę przeszywało ,,pracowite milczenie'' - jak opisywał Jerzy Broszkiewicz w ,,Klusce, Kefirze i Tutejszym" chwile, w których młodzi bohaterowie jego powieści ze smakiem pałaszowali. Po przystawkach do stolika podszedł uśmiechnięty kucharz z dorodną, złocistą i apetycznie wyglazurowaną kaczuchą, której przypadł w udziale honor bycia gwiazdą wieczoru. - Panie, panowie, przed wami - kaczka po pekińsku! Przyrządzana przez wiele godzin, lakierowana po wielekroć słodkawą melasą, suszona, napełniana wodą i następnie pieczona, jest jedną z najsłynniejszych potraw świata (139,80 zł). Ta w Bliss Garden być może nie dorównuje podawanej w Quanjude koło Bramy Przedniej w Pekinie, ale z pewnością jest najlepszą, jaką zamówić można w Warszawie. Skrojoną na soczyste paski, aromatyczną, z chrupiącą skórką i mięciutkim mięskiem zawija się w zwiewne jak jedwab naleśniczki mandaryńskie. Do każdego zawiniątka należy dołożyć trochę drobno posiekanego pora oraz kilka kropel gęstego sosu śliwkowego. Kto raz to zje, uzależnia się na całe życie. Trochę zawodu sprawił mi fakt, że obkrojony przez kucharza korpus kaczki zniknął bezpowrotnie na zapleczu. Lubię, gdy pod koniec posiłku kucharz donosi zupę ugotowaną na kaczych kościach albo podaje zeskrobane resztki mięsa z makaronem lub warzywami.

Nie zdążyłem jednak na dłużej popaść w nostalgię za doczesnymi szczątkami mojej ukochanej, bo na stół wpłynęło kolejne cudo: rozbratel w ostrej zupie (30,80 zł). W ogromnej misce pełnej piekielnie ostrego i gęstego wywaru mięsnego pławiły się kawałki świetnej wołowiny oraz cała ławica warzyw. Babranie w tej różnorodnej i smakowitej paciai należy z pewnością do najprzyjemniejszych zajęć miłośników pekińskiej kuchni. Nie mniej radości sprawi czerwona potrawka z kawałków poprzerastanej tłuszczem wieprzowiny (23,90 zł). W esencjonalnym, sojowym sosie oprócz mięsa znajdziemy też jaja ugotowane na twardo oraz małe ziemniaczki. Nie lekceważcie wskazówek pani kelnerki. Dzięki jej rozeznaniu zanurzyłem pałeczki (bo jeść już nie byłem w stanie) w pikantnej wołowinie domowej (26,90 zł), wieprzowinie Tang Cu (26,90 zł) smażonej w miodzie i podawanej z octem.

W Bliss Garden, czyli Ogrodzie Szczęścia, chciałoby się jeść więcej i więcej, ale nawet z pomocą 50 małych Chińczyków całej karty wchłonąć się nie da. Do tego potrzeba przynajmniej 50 grubych Nowaków. Albo 50 następnych wizyt, na które zresztą mam wielką ochotę.

Bliss Garden, ul. Twarda 42, tel. 022 620 35 19, www.blissgarden.pl, można płacić kartą



Podziel się