Toan Ph?

Maciej Nowak
23.10.2009 aktualizacja: 2010-11-23 14:46
A A A Drukuj
Śródmieście, ul. Chmielna 5/7
Od wielu lat do mołojeckiego szyku weekendowych warszawskich imprez należała wyprawa o bladym świtem do Małego Hanoi na bazarze na Stadionie Dziesięciolecia. Wraz z pracownikami z Wietnamu jadało się tam rewelacyjną ph?, królową wietnamskich zup. Nauczcie się na pamięć tej nazwy, dobrze wiedzieć, od czego jest się uzależnionym. A ph? naprawdę ma siłę narkotyczną. Tego lata w Belleville w Paryżu razem z A. nie chcieliśmy jeść niczego innego i jak obłąkani przez cały tydzień wracaliśmy do tej samej wietnamskiej knajpki, by ciągle na nowo wciągać ph? właśnie. Odmian tej zupy jest wiele, ale generalnie chodzi o zalanie wrzącym bulionem w dużej misce wielu ziół, makaronu, kawałków kurczaka, wołowiny, ryby czy krewetek. Daje to efekt znakomity, dodający energii, stawiający z miejsca na nogi, co klubbersom w sobotnie i niedzielne poranki bywa zwykle bardzo pomocne.

Historia ph? z Jarmarku Europa kończy się wraz z postępami budowy Stadionu Narodowego. Znikają kolejne budki, legendarna Pani Zupa przeniosła się ponoć do centrum handlowego w Wólce Kosowskiej, dokąd wycieczka wraz ze wschodem słońca wydaje się jednak przedsięwzięciem o niebo bardziej skomplikowanym niż wizyta na stadionowych błoniach. Szczęśliwie jednak nie wszyscy nasi przyjaciele z Wietnamu wyemigrowali aż tak daleko. W ostatni poniedziałek przez zupełny przypadek trafiłem na Chmielnej do otwartego właśnie tego dnia barku Toan Ph?. Wszedłem zwabiony tymi wiele znaczącymi dla wtajemniczonych trzema literami p h ?, a tu wyciąga do mnie rękę jeden pan, potem drugi, trzeci próbuje coś mówić, uśmiechnięta od ucha do ucha śliczna dziewczyna wpycha do ręki talerzyk z kawałkami sajgonek, a chłopiec wyglądający, jakby wyszedł spomiędzy kart mangghi, zalewa się rumieńcem. Komunikacja na poziomie werbalnym przebiegała dość opornie, ale nie przeszkadzało to w najmniejszym stopniu w wymianie serdeczności. Okazuje się, że pamiętają mnie z Małego Hanoi, bo Toan Ph? to kontynuacja rodzinnego barku, w którym wiele razy reanimowałem mą słabą duszę i zbolałe ciało u schyłku niedzielnej nocy. Gotuje i pracuje tu cała liczna rodzina. Oprócz ph? (13-15 zł) podają jeszcze b n (12-15 zł), czyli makaron bez bulionu, ale też z mnóstwem dodatków. Ich podstawowy repertuar to: wołowina, kurczak, karp, ślimak, tofu, dalekowschodnia kapusta pok choi, grzyby shitake, chryzantemy jadalne, kiełki fasolki mung, kolendra, perila, mięta, seler naciowy, dymka, bazylia. Do ph? fajnie też zamówić surowe żółtko, które dodaje swojskiego smaku rosołowi.

Dla liczącej niemal 30 tys. osób wietnamskiej kolonii zamknięcie Jarmarku Europa oznacza oczywiście duże kłopoty z pracą, ale jednocześnie stwarza nową szansę na integrację z Warszawą. Małe Hanoi z wietnamskim centrum kulturalnym, świątynią buddyjską, sklepami spożywczymi i barami, gdzie podawano galaretki z krwi drobiowej i koktajle na mleczku kokosowym i kolorowych galaretkach, tworzyło egzotyczny obrazek. Ale było jednak zakątkiem odseparowanym od miasta i zdegradowanym urbanistycznie. Jasny, estetyczny lokal przy modnym śródmiejskim deptaku stwarza zupełnie nową szansę i nowe standardy. Gdyby jeszcze w weekendowe noce Toan Ph?

zaczął działać dłużej, tak by przyciągnąć bałaganiarzy z okolicznych klubów, mielibyśmy szanse na miejscówkę mocno międzykulturową i prawdziwie kultową.

Toan Ph?, ul. Chmielna 5/7, pon.-pt. 9.30-23, sob.-niedz. 10-22, tel. 888 147 307



Podziel się