Gaumarjos
01.11.2009
aktualizacja: 2010-11-23 14:45
Piaseczno, ul. Sierakowskiego 29
Jakoś zrobiło mi się głupio, gdy odbywającą się w tym tygodniu wizytę w Polsce prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego nasza gazeta skwitowała notką w rubryce "W skrócie", między kolejnymi ekscesami agenta Tomka a informacją o aferach w Instytucie Pamięci Narodowej. Saakaszwili nie jest politykiem z mojej bajki, nie podoba mi się jego sposób działania ani polskie bezwarunkowe wsparcie dla wszystkich ekscesów władz w Tbilisi. Ale takie ostentacyjne lekceważenie odwiedzin głowy państwa, z którym tak wiele nas łączy, nie jest fajne. Czy nie dałoby się tego nadrobić? Czy brzuchaty gastronomiczny felietonista nie mógłby być tutaj jakoś pomocny? Może po dyplomacji pingpongowej, dyplomacji kanonierek i dyplomacji kulturalnej nadszedł czas na dyplomację kulinarną? Taką, która sprawniej niż inne narzędzia polityki międzynarodowej prowadziłaby do zrozumienia między narodami i państwami? I w chwili szczególnego napięcia podsuwałaby usłużnie kieliszek dobrego wina? Ja w każdym razie uruchamiam ten projekt od ręki. I od razu proponuję spotkanie w Gaumarjos w Piasecznie. Jeśli nawet nie spotkacie tam prezydenta Saakaszwilego to i tak miejsce to jest godne najwyższej uwagi jako kolejna świetna reduta gruzińskiej kuchni w Warszawie.
Do ulubionego Tbilisi na rogu Puławskiej i Narbutta zachęcać już nie muszę. Lokalik zdobył tłumy zwolenników, dzięki czemu już niedługo zacznie się powiększać. Wypączkował też małą filialną winiarnią na Chmielnej 11, gdzie jest świetny wybór gruzińskich win i troszeczkę opryskliwa obsługa. Gaumarjos do tej pory wiodło żywot bardziej lokalny, piaseczyński, ale od dzisiaj jestem pewien, że to się zmieni. Bo również zasługuje na gwiazdorską pozycję. W niewielkiej przestrzeni o kształcie litery L mieści się ledwie 30 osób, ale zapewniam, że są to osoby szczęśliwe. Najpierw z powodu wina, potem z powodu jedzenia i w końcu (choć nie na końcu) z powodu pomnikowo pięknej pani właścicielki, która od czasu do czasu zasiada do fortepianu i gra rzewne gruzińskie melodie.
Keyboard świergoli, wino koi duszę, a my na początek zagłębiamy łyżki w zawiesiste zupy, którymi rządzi świeża kolendra i charakterystyczne gruzińskie przyprawy. Najsmaczniejsza jest chyba gupta, czyli zupa klopsikowa (15 zł), ale zaraz żal się robi fasolowo-orzechowej lobio (14 zł), która też Gruzinowi spod czerkieski się nie wylała. Niezgorsza jest rybna (15 zł), ale już język się pręży do przystawek, które tymczasem pojawiły się na stole. Roladki z bakłażana i cukini wypełnione pastą z orzechów włoskich (3,50 zł za sztukę) walczą o pierwszeństwo z adżapsandal (18 zł), czyli bukietem grillowanych warzyw. Zamówcie też chaczapuri (15 zł), czyli placek wypełniony słonym serem, oraz faszerowane mięsem liście winogron (20 zł) lub paprykę (18 zł), a nie będziecie wiedzieli, co lepsze. Rozstrzygnięcie przyniosą być może dopiero dania mięsne. Niektórych zachwyci czanachi, jagnięcina duszona w warzywach (30 zł), inni opowiedzą się po stronie oryginalnego kaukaskiego szaszłyku (40 zł), który jest kompozycją dużo bardziej rozsądną niż nasze szaszłyki. Bo po co jeść pierdoły typu cebula, boczek czy oblizywać osmolony patyk, skoro można pogryzać samo kruchutkie, dobrze zamarynowane mięsko? Ja z kolei uwielbiam lulakebab (30 zł), podłużne kotleciki z mielonej jagnięciny, serwowane z surówką marchwiową doprawioną majonezem. Na samo wspomnienie tej delicji na klawiaturę komputera popłynęła mi ślinka.
Nieopodal stołu, przy którym jedliśmy kolację, siedzieli w swoim towarzystwie Rosjanie. Smakowało im nie mniej niż nam, a gardła rwały się do wspólnego śpiewu. Oto głęboki sens dyplomacji kulinarnej.
Gaumarjos, Piaseczno, ul. Sierakowskiego 29, tel. 22 750 12 30, 608 347 747, www.gaumarjos.pl, czynne od wtorku do niedzieli od 14 do 21, w poniedziałki nieczynne, można płacić kartą.

Do ulubionego Tbilisi na rogu Puławskiej i Narbutta zachęcać już nie muszę. Lokalik zdobył tłumy zwolenników, dzięki czemu już niedługo zacznie się powiększać. Wypączkował też małą filialną winiarnią na Chmielnej 11, gdzie jest świetny wybór gruzińskich win i troszeczkę opryskliwa obsługa. Gaumarjos do tej pory wiodło żywot bardziej lokalny, piaseczyński, ale od dzisiaj jestem pewien, że to się zmieni. Bo również zasługuje na gwiazdorską pozycję. W niewielkiej przestrzeni o kształcie litery L mieści się ledwie 30 osób, ale zapewniam, że są to osoby szczęśliwe. Najpierw z powodu wina, potem z powodu jedzenia i w końcu (choć nie na końcu) z powodu pomnikowo pięknej pani właścicielki, która od czasu do czasu zasiada do fortepianu i gra rzewne gruzińskie melodie.
Keyboard świergoli, wino koi duszę, a my na początek zagłębiamy łyżki w zawiesiste zupy, którymi rządzi świeża kolendra i charakterystyczne gruzińskie przyprawy. Najsmaczniejsza jest chyba gupta, czyli zupa klopsikowa (15 zł), ale zaraz żal się robi fasolowo-orzechowej lobio (14 zł), która też Gruzinowi spod czerkieski się nie wylała. Niezgorsza jest rybna (15 zł), ale już język się pręży do przystawek, które tymczasem pojawiły się na stole. Roladki z bakłażana i cukini wypełnione pastą z orzechów włoskich (3,50 zł za sztukę) walczą o pierwszeństwo z adżapsandal (18 zł), czyli bukietem grillowanych warzyw. Zamówcie też chaczapuri (15 zł), czyli placek wypełniony słonym serem, oraz faszerowane mięsem liście winogron (20 zł) lub paprykę (18 zł), a nie będziecie wiedzieli, co lepsze. Rozstrzygnięcie przyniosą być może dopiero dania mięsne. Niektórych zachwyci czanachi, jagnięcina duszona w warzywach (30 zł), inni opowiedzą się po stronie oryginalnego kaukaskiego szaszłyku (40 zł), który jest kompozycją dużo bardziej rozsądną niż nasze szaszłyki. Bo po co jeść pierdoły typu cebula, boczek czy oblizywać osmolony patyk, skoro można pogryzać samo kruchutkie, dobrze zamarynowane mięsko? Ja z kolei uwielbiam lulakebab (30 zł), podłużne kotleciki z mielonej jagnięciny, serwowane z surówką marchwiową doprawioną majonezem. Na samo wspomnienie tej delicji na klawiaturę komputera popłynęła mi ślinka.
Nieopodal stołu, przy którym jedliśmy kolację, siedzieli w swoim towarzystwie Rosjanie. Smakowało im nie mniej niż nam, a gardła rwały się do wspólnego śpiewu. Oto głęboki sens dyplomacji kulinarnej.
Gaumarjos, Piaseczno, ul. Sierakowskiego 29, tel. 22 750 12 30, 608 347 747, www.gaumarjos.pl, czynne od wtorku do niedzieli od 14 do 21, w poniedziałki nieczynne, można płacić kartą.

Najczęściej czytane24 htydzień
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie
- Walentynkowy wtorek w Warszawie [NA ZYWO]
- O męża najłatwiej w Rembertowie. O dziecko w Wilanowie
- Walentynki w Warszawie w restauracjach i klubach. Dla par i singli
- Tutaj wyjdziesz z metra. Dokładne lokalizacje [ZDJĘCIA]
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?


