Lokanta

Maciej Nowak
13.11.2009 aktualizacja: 2010-11-23 14:42
A A A Drukuj
Śródmieście, ul. Nowogrodzka 47a
Kilka tygodni temu pewien młody człowiek, oglądając strajkowe zdjęcie naszego Wodza sprzed prawie 30 lat, jęknął: - O Boże, Freddie Mercury też był wtedy w Gdańsku? Po chwili osłupienia zrozumiałem dobitnie, że mam problem z postrzeganiem czasu. Wiem, że trzy dekady to niemało, ale żeby aż tak dużo, by nie kojarzyć niczego? No cóż, młodociany miłośnik Queenów ma lat 19 i wszystko, co zdarzyło się wcześniej, wydaje mu się prehistorią. Co tam - przed jego narodzeniem! Nawet 10 lat temu zdarzyło się przed półmetkiem jego dotychczasowego życia i kojarzy się z zamierzchłymi bajkowymi czasami.

A ja ciągle mam wrażenie, że 10 lat temu zdarzyło się wczoraj wieczorem. W takiej na przykład Lokancie na Nowogrodzkiej ostatni raz byłem 9 lat temu, przy okazji legendarnej premiery "Miss Sajgon" w Teatrze Roma. To tutaj odbył się popremierowy bankiet, to tutaj świętowaliśmy narodziny nowych gwiazd polskiego musicalu, a z D. rozpiliśmy szampana, którego dostał ode mnie jeszcze na scenie. (Dla ścisłości: to nie była ta sama butelka, bo pierwsza w emocjach wypadła mu z dłoni i rozbiła się pod nogami kolegów aktorów). Minęło długich 9 lat, a ja mam wrażenie, że dopiero teraz przechodzi kopfschmerz po tamtej imprezie, że nadal trwa końcówka szalonych lat 90., że ciągle buzuje w nas energia przełomu, że nadal jesteśmy na początku Nowego Wspaniałego Świata. Nic z tego, proszę zajrzeć do kalendarza - kończy się następna dekada. Pierwsza dekada XXI wieku. Do jego końca już tylko 91 lat. Niektórzy nawet się nań załapią, o co mam pewien żal, bo akurat tego sylwestra na pewno nie będziemy już świętować razem.

Zegarki i kalendarze wariują, jakby najadły się szaleju, tymczasem Locanta wydaje się oazą spokoju. Właściwie recenzję sprzed lat mógłbym przedrukować dzisiaj i nadal byłaby aktualna. Rustykalny wystrój nawiązujący do tradycyjnych tureckich lokant i karawanserajów pozostał ciągle ten sam i w podejrzanie dobrej formie. W karcie nieustannie królują te same klasyki kuchni znad Bosforu, ale z drugiej strony, czemu się dziwić? W ponad 600-letnich dziejach Wysokiej Porty jedna dekada to może nie mrugnięcie powieką, ale na pewno nie więcej niż rok w życiu dorosłego człowieka. Czy od jednej wiosny do drugiej należy jakoś się spieszyć z radykalnymi zmianami? Skoro przecierana zupa soczewicowa z klarowanym masłem (10 zł) rozpalała zmysły niegdyś, wyjątkowa pozostanie i dzisiaj. Po co naruszać ten odwieczny porządek? Zachwycajcie się nieustannie świetnymi przystawkami meze, pośród których najsmaczniejszy jest chyba humus (15 zł) i dolma z ryżem (15 zł) zawijana w liście winogron. Zamówcie też rozmaicie formowane i faszerowane serem lub mięsem placki zwane tureckimi pizzami (15-26 zł). Doceńcie potęgę tutejszego grilla opalanego węglem drzewnym, z którego świetnie smakują szaszłyki (32 zł), okrągłe kotleciki kofte (21 zł) oraz kebaby z siekanej wołowiny (32 zł). I wtedy już przychodzi kolej na dania, których nie powstydziłyby się kuchnie Topkapi. Kawałki grillowanej wołowiny i kurczaka zapieczone z ułamkami sera w płatach chleba durum (42 zł) obficie posypane sezamem. Pasta z grillowanych bakłażanów z jogurtem podana z szaszłykiem z indyka i wołowiny (42 zł). Albo jagnięcina zapieczona w glinianej miseczce z papryką i ryżem (42 zł). Do tego oczywiście ajran, mocna herbata z kardamonem, słodkie nargile, pokładające się na otomanach półnagie hurysy

Zastanawia mnie jedynie, czy pośród tych cudów osmańskiej uczty nie ulegniecie aby słabości do doner kebaba (24 zł), czyli kawałków wołowiny i baraniny skrawanych z pionowego grilla? W końcu Warszawa żywi się nim już od wielu lat, a tutaj jest wyjątkowo dobry. Tylko błagam, nie proście na grubym cieście z podwójnym sosem czosnkowym!

Lokanta, ul. Nowogrodzka 47a, tel. 22 585 10 04, można płacić kartą, www.lokanta.pl



Podziel się