Magazyn Butelek
18.12.2009
aktualizacja: 2010-11-23 14:41
Śródmieście, ul. Bracka 29
Są lokale, do których wchodzisz i od razu wiesz, że chcesz zostać tu na dłużej. Bo miły klimat, bo błysk w oku kelnera, bo intrygująca karta, bo fajne towarzystwo przy sąsiednich stołach, bo w końcu to coś nieuchwytnego, trudnego do opisania, czym musisz się natychmiast popisać przed przyjaciółmi. Takie właśnie emocje rozbudził przed ponad rokiem barek In Vino przy ul. Brackiej, dokąd zaczęli pielgrzymować stołeczni tutti frutti. Wydawało się nawet przez chwilę, że odciągnąć może klientów od sąsiadującego z nim legendarnego Między Nami. Górował nad nim kuchnią oraz snobistycznym wdziękiem nowości. Przecież tak bardzo lubimy wydąć wargi i oświadczyć tonem bywalców, że Między Nami, Utopia czy U Kucharzy kiedyś były wspaniałymi lokalami, ale dzisiaj to już nie to, co w przeszłości I na tej fali In Vino mogłoby płynąć jeszcze długo, gdyby nie wewnętrzne konflikty, które doprowadziły do jego przedwczesnego zamknięcia. Między Nami odetchnęło z ulgą, bo choć In Vino nie było w stanie zagrozić starej firmie, to zawsze lepiej konkurencji nie hodować przy boku.
Kilka tygodni temu za martwymi szybami In Vino rozpoczął się ruch. Pięła się w górę antresola, dzięki której przybyło niemal dwukrotnie więcej miejsc dla konsumentów, na chodniku pojawiły się tablice zachęcające do odwiedzenia Magazynu Butelek, bo taki szyld wybrali nowi właściciele. Jakiś czas temu chciałem tam wejść na kolacyjkę, ale ktoś z szefostwa zaczął błagać, że pora późna, kucharz zbiera się do domu i lepiej byłoby, gdybym odwiedził ich za kilka dni. Ze mną jak z dzieckiem, po co ludziom robić krzywdę, kiedy sami czują, że nie są jeszcze gotowi na odparcie ataku rozjuszonego nosorożca? Odpuściłem, poszedłem na kebaba. Niestety, robotę mam brudną i do Magazynu Butelek musiałem w końcu wrócić. Niestety, był to mój ostatni powrót pod ten adres. Bo są takie miejsca, do których wchodzisz i od razu wiesz, że nie chcesz zostać w nich na dłużej. Bo klimatu nie ma żadnego, bo obsługa traktuje cię z wyższością intelektualistów, którzy marnują się w gastronomii, bo w karcie same banały, a stoliki obok, mimo sobotniej pory, niemal puste.
Wine bar, którym Magazyn Butelek się mieni, karty win nie posiada, za to zatrudnia kelnerkę, która wygłasza sentencjonalną frazę: - Ja jestem kartą win. A następnie nie jest w stanie przypomnieć sobie, jakie ma roses. Do tego dolicza korkowe w wysokości 15 zł od każdej butelki, co być może było normą jeszcze rok temu. Jednak odkąd Enoteka Polska zrezygnowała z dopłat, wydaje się, że warszawscy winiarze muszą się liczyć z tym standardem. Oddzielny problem to kuchnia, która stroszy wysoko grzebień, natomiast przygotowuje potrawy albo za słone, albo za chłodne, albo niesmaczne. Najgorzej było z rybami i owocami morza, które jak jeden mąż intensywnie pachniały rybą, co, jak wiadomo, jest znakiem mocnego zmęczenia produktu. Dlatego chowder z kraba (17 zł), mule z oliwkami (24 zł), filet z dorsza w białym winie (25 zł) oraz halibuta w temperze o wytrzymałości i smaku gipsu (38 zł) radzę ominąć. Nie chciałbym też raz jeszcze poślizgnąć się na rozgotowanych gnocchi z sosem serowym (19 zł) ani wdepnąć w zupę przecierowo-pomidorową z jajkiem sadzonym (13 zł). Stek wołowy (48 zł), pierś z kaczki w sosie pomarańczowo-imbirowym (39 zł) czy czarne ravioli z łososiem (22 zł) jedzcie na własną odpowiedzialność. Banalność smaku nie truje organizmu. Niszczy za to duszę.
Magazyn Butelek, ul. Bracka 29, tel. 22 412 31 24. Można płacić kartą

Kilka tygodni temu za martwymi szybami In Vino rozpoczął się ruch. Pięła się w górę antresola, dzięki której przybyło niemal dwukrotnie więcej miejsc dla konsumentów, na chodniku pojawiły się tablice zachęcające do odwiedzenia Magazynu Butelek, bo taki szyld wybrali nowi właściciele. Jakiś czas temu chciałem tam wejść na kolacyjkę, ale ktoś z szefostwa zaczął błagać, że pora późna, kucharz zbiera się do domu i lepiej byłoby, gdybym odwiedził ich za kilka dni. Ze mną jak z dzieckiem, po co ludziom robić krzywdę, kiedy sami czują, że nie są jeszcze gotowi na odparcie ataku rozjuszonego nosorożca? Odpuściłem, poszedłem na kebaba. Niestety, robotę mam brudną i do Magazynu Butelek musiałem w końcu wrócić. Niestety, był to mój ostatni powrót pod ten adres. Bo są takie miejsca, do których wchodzisz i od razu wiesz, że nie chcesz zostać w nich na dłużej. Bo klimatu nie ma żadnego, bo obsługa traktuje cię z wyższością intelektualistów, którzy marnują się w gastronomii, bo w karcie same banały, a stoliki obok, mimo sobotniej pory, niemal puste.
Wine bar, którym Magazyn Butelek się mieni, karty win nie posiada, za to zatrudnia kelnerkę, która wygłasza sentencjonalną frazę: - Ja jestem kartą win. A następnie nie jest w stanie przypomnieć sobie, jakie ma roses. Do tego dolicza korkowe w wysokości 15 zł od każdej butelki, co być może było normą jeszcze rok temu. Jednak odkąd Enoteka Polska zrezygnowała z dopłat, wydaje się, że warszawscy winiarze muszą się liczyć z tym standardem. Oddzielny problem to kuchnia, która stroszy wysoko grzebień, natomiast przygotowuje potrawy albo za słone, albo za chłodne, albo niesmaczne. Najgorzej było z rybami i owocami morza, które jak jeden mąż intensywnie pachniały rybą, co, jak wiadomo, jest znakiem mocnego zmęczenia produktu. Dlatego chowder z kraba (17 zł), mule z oliwkami (24 zł), filet z dorsza w białym winie (25 zł) oraz halibuta w temperze o wytrzymałości i smaku gipsu (38 zł) radzę ominąć. Nie chciałbym też raz jeszcze poślizgnąć się na rozgotowanych gnocchi z sosem serowym (19 zł) ani wdepnąć w zupę przecierowo-pomidorową z jajkiem sadzonym (13 zł). Stek wołowy (48 zł), pierś z kaczki w sosie pomarańczowo-imbirowym (39 zł) czy czarne ravioli z łososiem (22 zł) jedzcie na własną odpowiedzialność. Banalność smaku nie truje organizmu. Niszczy za to duszę.
Magazyn Butelek, ul. Bracka 29, tel. 22 412 31 24. Można płacić kartą

Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]

