Argo
31.12.2009
aktualizacja: 2010-11-23 14:40
Stare Miasto, ul. Piwna 46
Od kilku lat o Gruzji myślimy głównie w kontekście konfliktu z Rosją i polskich aspiracji do zaistnienia w tej skomplikowanej grze interesów i temperamentów. Lubimy popisywać się też znajomością gruzińskich win, przekonani jesteśmy, że szaszłyk to polskie danie narodowe i nie możemy zrozumieć, jak to możliwe, że Gruzini ciągle podtrzymują kult Josifa Dżugaszwilego znanego szerzej jako Stalin. W tej mieszance stereotypowych wyobrażeń na temat Gruzji niemal niezauważony pozostaje inny, mitologiczny aspekt tamtejszego kosmosu. Ujawnił mi się niespodziewanie kilka lat temu w Tbilisi. Po miłym przyjęciu w gronie artystów na pożegnanie pewna starsza pani wręczyła mi wizytówkę. Skomplikowane gruzińskie nazwisko poprzedzone było imieniem Medea. - Medea? To pani pseudonim? - Nie pamięta pan, że Medea była Gruzinką, czarodziejką z Kutaisi leżącego na terenie historycznej Kolchidy? To popularne imię w naszych stronach Od tego momentu nie umiem już patrzeć na Gruzję inaczej niż jak na zaginiony fragment antycznego świata. I o ileż bardziej autentyczny od brutalnie sturystyzowanej Grecji. To tutaj dzielni Argonauci pod dowództwem Jazona szukali złotego runa, to w skałach Kaukazu cierpiał Prometeusz, to tutaj ratunek przyniósł mu Herakles.
Te mitologiczne skojarzenia przywołuje otwarty niedawno na Starówce gruziński bar Argo. Statek drużyny Jazona pojawia się w naszym mieście nie po raz pierwszy. Jeszcze w latach 90. widniał na szyldzie malutkiej piwniczki z gruzińskimi specjałami na ulicy Lwowskiej. Obecnie, po wielu latach rejsu w nieznane, przycumował na rogu Piwnej i Wąskiego Dunaju, pozostając nieustająco pod tym samym dowództwem Konstantego Ciciszwilego. Gastronomia to tylko margines działalności szefa Argo. W swoim czasie był wziętym reżyserem telewizyjnym i estradowym, a w galerii przylegającej do nowego baru ujawnia jeszcze inny fascynujący talent: umiejętność tworzenia tradycyjnych gruzińskich czekanek, czyli płaskorzeźb młoteczkowanych w metalu.
W Argo znajdziemy cały żelazny zestaw gruzińskich kulinariów: od saciwi (22 zł), czyli kurczaka w zimnym sosie z orzechów, przez harczo (10 zł), zupę z wołowiny zaprawianą kwaśnym sosem z mirabelek, po chinkali (22 zł), duże pierogi z mięsem, które należy jeść dłońmi. Argo daje nam też możliwość odkrycia różnic między chaczapuri imeretyńskim (12 zł - podsmażane), adżarskim (15 zł - z jajkiem sadzonym) i mengrelskim (12 zł - z pieca). Zachwyci was też z pewnością kaukaski szaszłyk w formie kilku solidnych kawałków grillowanego mięsa (drobiowy - 19 zł, wieprzowy - 28 zł, wołowy - 35 zł) oraz duży wybór oryginalnych gruzińskich lemoniad Kazbegi.
Strasznie się mądrze na temat gruzińskiej kuchni, ale naprawdę z dumą trzeba stwierdzić, że w Warszawie staliśmy się jej znawcami. Z sukcesem i przy powszechnej sympatii działają w naszym mieście aż cztery gruzińskie restauracje: Tbilisi na Puławskiej, Gaumarjos w Piasecznie, Mała Gruzja na Poznańskiej i właśnie Argo. Przy tak licznej reprezentacji gruzińskich smaków niemal niemożliwe wydaje się, by w Warszawie spotkać takich profanów jak Solony i Czebutykin z Trzech sióstr Antoniego Czechowa. Wspominając kaukaskie posiłki, mieszają ich nazwy i charakter, czichirtmę (delikatny bulion mięsny, obecny również w menu Argo - 10 zł) uznają za pieczeń baranią i w dodatku mylą ją z czeremchą. Na takim poziomie o gruzińskim stole to my już w Warszawie nie rozmawiamy!
Argo, ul. Piwna 46, tel. 22 635 06 03, 504 085 227, nie można płacić kartą

Te mitologiczne skojarzenia przywołuje otwarty niedawno na Starówce gruziński bar Argo. Statek drużyny Jazona pojawia się w naszym mieście nie po raz pierwszy. Jeszcze w latach 90. widniał na szyldzie malutkiej piwniczki z gruzińskimi specjałami na ulicy Lwowskiej. Obecnie, po wielu latach rejsu w nieznane, przycumował na rogu Piwnej i Wąskiego Dunaju, pozostając nieustająco pod tym samym dowództwem Konstantego Ciciszwilego. Gastronomia to tylko margines działalności szefa Argo. W swoim czasie był wziętym reżyserem telewizyjnym i estradowym, a w galerii przylegającej do nowego baru ujawnia jeszcze inny fascynujący talent: umiejętność tworzenia tradycyjnych gruzińskich czekanek, czyli płaskorzeźb młoteczkowanych w metalu.
W Argo znajdziemy cały żelazny zestaw gruzińskich kulinariów: od saciwi (22 zł), czyli kurczaka w zimnym sosie z orzechów, przez harczo (10 zł), zupę z wołowiny zaprawianą kwaśnym sosem z mirabelek, po chinkali (22 zł), duże pierogi z mięsem, które należy jeść dłońmi. Argo daje nam też możliwość odkrycia różnic między chaczapuri imeretyńskim (12 zł - podsmażane), adżarskim (15 zł - z jajkiem sadzonym) i mengrelskim (12 zł - z pieca). Zachwyci was też z pewnością kaukaski szaszłyk w formie kilku solidnych kawałków grillowanego mięsa (drobiowy - 19 zł, wieprzowy - 28 zł, wołowy - 35 zł) oraz duży wybór oryginalnych gruzińskich lemoniad Kazbegi.
Strasznie się mądrze na temat gruzińskiej kuchni, ale naprawdę z dumą trzeba stwierdzić, że w Warszawie staliśmy się jej znawcami. Z sukcesem i przy powszechnej sympatii działają w naszym mieście aż cztery gruzińskie restauracje: Tbilisi na Puławskiej, Gaumarjos w Piasecznie, Mała Gruzja na Poznańskiej i właśnie Argo. Przy tak licznej reprezentacji gruzińskich smaków niemal niemożliwe wydaje się, by w Warszawie spotkać takich profanów jak Solony i Czebutykin z Trzech sióstr Antoniego Czechowa. Wspominając kaukaskie posiłki, mieszają ich nazwy i charakter, czichirtmę (delikatny bulion mięsny, obecny również w menu Argo - 10 zł) uznają za pieczeń baranią i w dodatku mylą ją z czeremchą. Na takim poziomie o gruzińskim stole to my już w Warszawie nie rozmawiamy!
Argo, ul. Piwna 46, tel. 22 635 06 03, 504 085 227, nie można płacić kartą

Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]

