El Greco

Maciej Nowak
25.06.2010 aktualizacja: 2010-11-23 14:21
A A A Drukuj
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Śródmieście, ul. Grzybowska 9
ZOBACZ TAKŻE
Ostatni wtorek to nie był najlepszy dzień na wizytę w greckiej restauracji. W sali wisiał duży ekran, na którym mieszkający w Warszawie Grecy oglądali mecz piłki nożnej między drużyną helleńską a ekipą Diego Maradony. Z każdą minutą atmosfera gęstniała, jęki zawodu z powodu kolejnych zmarnowanych okazji były coraz gęstsze i coraz bardziej ekspresyjne, a publiczność coraz rzadziej wznosiła spojrzenia ponad talerz. I tylko nam z A. było coraz radośniej. Dosłownie z każdą kolejną potrawą i każdą kolejną szklaneczką ouzo. Wyciągnęliśmy wuwuzele, którymi dawaliśmy upust naszej radości. Ja z powodu jedzenia, on - upojony szczęściem, że jego rodacy z Chile są na Mundialu lepsi niż wysoko obstawiani Grecy.

El Greco, mieszczące się na rogu ul. Grzybowskiej i al. Jana Pawła II, za hotelem Mercure, zajmuje lokal, w którym przez kilka ostatnich lat działała dalekowschodnia restauracja Red Orange. Od strony Mercure´a nie zdążono nawet jeszcze zdjąć starej reklamy, ale we wnętrzu panuje już całkowicie nowy duch. Jest przestronnie, jasno, ze świetnymi ogromnymi i stabilnymi stołami. Na tyle dużymi, że starcza na nich miejsca na prawdziwy przegląd mistrzowskiej formy szefa Theodorosa Vogdanosa. Gdyby greccy futboliści grali tak, jak on gotuje, z łatwością pokonaliby drużynę Maradony. Sałatka z ośmiornicy z ziemniakami i oliwkami (24 zł) to dużo więcej niż celny gol. To cały dobrze zagrany mecz, w którym każdy element doskonale współistnieje z pozostałymi. Podobnie mistrzowskie wrażenie zrobiło Arnaki El Greco, czyli plastry aromatycznej, dobrze upieczonej jagnięciny (24 zł) z serem manouri i rodzynkami. Już dawno nie czułem w ustach tak intensywnego smaku baraniego dzieciątka. Właściwości uzależniające wykazywały chrupkie chipsy z cukinii (20 zł). Jej długie i cienkie plastry usmażone zostały w głębokim tłuszczu, a do jedzenia podane wraz z doskonałym sosem tzatziki. Posmakujcie pokrojonych w pierścienie kalmarów, również usmażonych w głębokim tłuszczu (24 zł). Panierka jest na nich delikatna, niemal muślinowa, a towarzyszy im taramosalata, czyli pasta z ikry dorsza. Zestawienie to w gastronomii nieoczywiste, choć po chwili refleksji tak bardzo przecież naturalne. Kolekcję doskonałych dań morskich El Greco przedłuża mątwa (zwana tu sepią - 26 zł) duszona ze szpinakiem w czerwonym winie. Niemały półmisek z tym daniem wyczyściliśmy z A. do glancu. Doskonały - choć, niestety, nie aż tak jak opisane przed tygodniem ryżowo-scampiowe wspomnienie z Zagrzebia - wydał się pilaw z owoców morza (38 zł) według receptury z Rodos. W Zagrzebiu kucharz z większą dezynwolturą traktował frutti di mare, miażdżył je i siekał, dzięki czemu oddały ryżowi cały swój smak. W El Greco pilaw mimo swej wyjątkowości zdradzał koligacje z mieszanką morską dostarczaną przez którąś ze specjalistycznych hurtowni.

Konkurencję z chorwackimi smakami wytrzymuje natomiast dorsz zapiekany z ziemniakami pod beszamelem i greckimi serami (40 zł). Oooo, trudno opisać rozkosz, którą wywołuje ta kompozycja. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że greccy bogowie musieli mieć coś z nią wspólnego. Drodzy Grecy, dlaczego nie zaatakowaliście obrony Argentyńczyków właśnie tak przyrządzonym dorszem? A gdybyście jeszcze dołożyli do tego kawałki jagnięciny zapieczone w bakłażanie (43 zł), sukces byłby bezapelacyjnie po waszej stronie. No tak, ale krytyków kulinarnych nikt nie słucha. Prawo do wymądrzania się w kwestiach strategicznych mają wyłącznie komentatorzy sportowi, którym nawet do głowy nie przychodzi, jak fundamentalny wpływ na formę zawodników może mieć grecki jogurt z figami duszonymi w metaksie (11 zł) lub krem z jogurtu i mascarpone z wiśniami (15 zł).

To już czwarte futbolowe mistrzostwa świata, które, chcąc nie chcąc, komentuję jako felietonista kulinarny. Na czas piłkarskich igrzysk większość warszawskich knajp zamienia się w kluby kibica, co prawdopodobnie tłumaczy wykazywaną przez badania socjologiczne zaskakującą nadreprezentację mężczyzn wśród klientów naszej gastronomii. Mnie to nie przeszkadza, ale raczej nie posunę się do stwierdzenia, że jestem miłośnikiem posiłków spożywanych w klimacie piłkarskim. Tym bardziej że Grecja na talerzu prezentuje się dużo lepiej niż na boisku.

El Greco, ul. Grzybowska 9, tel. 22 654 04 58, www.elgreco-restauracja.pl, można płacić kartą, dostępne dla gości na wózkach



Podziel się