W Komitecie
02.07.2010
aktualizacja: 2010-11-23 14:20
Robert Kowalewski/AG
Śródmieście, Nowy Świat 6/12, wejście od strony Muzeum Narodowego
ZOBACZ TAKŻE
- El Greco (25-06-10, 06:00)
- Zagrzeb od kuchni (18-06-10, 06:00)
- Szaszłyk gruziński (11-06-10, 05:00)
- La Iberica (04-06-10, 06:00)
Tutaj się czai materiał na wielką literaturę. A ja mam do dyspozycji tylko felieton kulinarny. Tutaj potrzeba pióra Dostojewskiego albo przynajmniej Jerzego Pilcha. A ja na malutkim netbooku mam sklecić naprędce kilkanaście zdań o jedzeniu. A przecież nie żarcie jest w tym kontekście najważniejsze. Oto monumentalny gmach Komitetu Centralnego PZPR budzący przez dziesięciolecia paniczny strach. Oto w piwnicach tego budynku legendarna dawna stołówka za żółtymi firankami. Pomieszczenie o powierzchni boiska do piłki nożnej wyłożone piękną mozaiką z marmuru, podzielone na dwie nawy przez rząd krępych, przysadzistych filarów. Jak wspomina dawny pracownik aparatu partyjnego Wojciech Wiśniewski w książce "Dlaczego upadł socjalizm?", właśnie tutaj zbierały się partyjne biesy. Na rytualnych porannych kawach urzędników średniego szczebla krytycznie komentowano poczynania towarzyszy sekretarzy z wyższych pięter. To tutaj w styczniu 1989 roku Leszek Miller zorganizował spotkanie z młodzieżą akademicką, na które stawili się niespodziewanie działacze nielegalnego Niezależnego Zrzeszenia Studentów, a ich heretyckie wypowiedzi transmitowała na żywo TVP. ,,Z kawiarni genewskich wyszła rewolucja sowiecka, z kawiarni krakowskich niepodległa Polska ( ) Tych wzorów nie tracimy z oczu'' - pisał profetycznie Jerzy Giedroyc w 1980 roku. Miał rację, choć mechanizm kawiarnianego rewolucjonizmu został w PRL twórczo rozwinięty. Przekształcił się w rewolucjonizm stołówkowy. Bo przecież oprócz stołówki Komitetu Centralnego PZPR jeszcze większą rolę w naszych dziejach odegrała stołówka Stoczni im. Lenina, która była tłem wzniosłych i tragicznych wydarzeń lat 80.
Ci, którzy jadali w stołówce Domu Partii, wspominają, że było tu smacznie, porządnie i... demokratycznie. Przy jednym stoliku jadali zwykli lektorzy z kierownikami wydziałów, których ranga odpowiadała funkcji ministra. Gdy miejsce Komitetu Centralnego PZPR zajęła Giełda Papierów Wartościowych, te same kucharki i ci sami kucharze, którzy gotowali w partyjnej jadłodajni, wykarmili również młody polski kapitalizm. Dopiero niedawno przerwano długą stołówkową tradycję i dziś funkcjonuje tu restauracja W Komitecie składająca się z dwóch części: w jednej serwuje się dania polskie, w drugiej - sushi. Ale nie jest to zwykła restauracja. Duch biesów nadal w niej grasuje. Smutno uśmiechający się pan kelner jest byłym dziennikarzem z bagażem doświadczeń i klęsk życiowych, które sprawiają, że chciałoby się wziąć go w ramiona i przytulić. Po restauracji tanecznym krokiem pląsa pan przedstawiający się jako Tak Zwany Statystyczny Prosty Konsument. Śmieszy, tumani, przestrasza. We wtorkowe popołudnie w sali mogącej pomieścić spokojnie 300 konsumentów był jedynym gościem. Za jego plecami jedynie echo grało.
A przy tym wszystkim jedzenie jest tu zaskakująco smaczne. Mogłem sobie tylko darować ryby, które były po prostu nieświeże. Ale już befsztyk tatarski - prima sort (24 zł). Pośród standardowych dodatków podano doń drobniutko posiekanego łososia wędzonego, co dało bardzo interesujący efekt. Wyjątkowej dobroci okazały się flaki wołowe (18 zł), nóżki cielęce w galarecie (15 zł) i borowiki z patelni a la Bierut (28 zł). Zaufanie budził tęgi, złocisty rosół z domowym makaronem (15 zł) oraz solidny, gęsty chłodnik litewski (15 zł). Z przyjemnością zjadłem kotlet schabowy (35 zł) z doskonałą zasmażaną młodą kapustą oraz tradycyjny polski szaszłyk (28 zł), gdzie kawałki szynki wieprzowej przeplatały się z boczkiem, cebulką i śliwką suszoną. Wybitnie zaprezentowały się zrazy zawijane z równie doskonałymi kluskami śląskimi (36 zł) oraz klasyczny kotlet de volaille (26 zł). Autentycznym gwoździem programu był jednak kompot. Wypiliśmy go trzy dzbanki, a ciągle było mało. Esencjonalny w smaku, intensywny kolorystycznie, ugotowany z wielu gatunków owoców, dobrze schłodzony, nawiązywał do dawnych dobrych czasów, gdy w Komitecie nie brakowało prawdziwych smakoszy. Tylko czy współczesne biesy też gustują w stołówkowym menu?
W Komitecie, ul. Nowy Świat 6/12 (wejście od strony Muzeum Narodowego), tel. 22 583 81 11, www.usekretarzy.pl, można płacić kartą, ogródek, brak toalet dla niepełnosprawnych

Szukasz ciekawej knajpy? Polecamy recenzje Macieja Nowaka.

Ci, którzy jadali w stołówce Domu Partii, wspominają, że było tu smacznie, porządnie i... demokratycznie. Przy jednym stoliku jadali zwykli lektorzy z kierownikami wydziałów, których ranga odpowiadała funkcji ministra. Gdy miejsce Komitetu Centralnego PZPR zajęła Giełda Papierów Wartościowych, te same kucharki i ci sami kucharze, którzy gotowali w partyjnej jadłodajni, wykarmili również młody polski kapitalizm. Dopiero niedawno przerwano długą stołówkową tradycję i dziś funkcjonuje tu restauracja W Komitecie składająca się z dwóch części: w jednej serwuje się dania polskie, w drugiej - sushi. Ale nie jest to zwykła restauracja. Duch biesów nadal w niej grasuje. Smutno uśmiechający się pan kelner jest byłym dziennikarzem z bagażem doświadczeń i klęsk życiowych, które sprawiają, że chciałoby się wziąć go w ramiona i przytulić. Po restauracji tanecznym krokiem pląsa pan przedstawiający się jako Tak Zwany Statystyczny Prosty Konsument. Śmieszy, tumani, przestrasza. We wtorkowe popołudnie w sali mogącej pomieścić spokojnie 300 konsumentów był jedynym gościem. Za jego plecami jedynie echo grało.
A przy tym wszystkim jedzenie jest tu zaskakująco smaczne. Mogłem sobie tylko darować ryby, które były po prostu nieświeże. Ale już befsztyk tatarski - prima sort (24 zł). Pośród standardowych dodatków podano doń drobniutko posiekanego łososia wędzonego, co dało bardzo interesujący efekt. Wyjątkowej dobroci okazały się flaki wołowe (18 zł), nóżki cielęce w galarecie (15 zł) i borowiki z patelni a la Bierut (28 zł). Zaufanie budził tęgi, złocisty rosół z domowym makaronem (15 zł) oraz solidny, gęsty chłodnik litewski (15 zł). Z przyjemnością zjadłem kotlet schabowy (35 zł) z doskonałą zasmażaną młodą kapustą oraz tradycyjny polski szaszłyk (28 zł), gdzie kawałki szynki wieprzowej przeplatały się z boczkiem, cebulką i śliwką suszoną. Wybitnie zaprezentowały się zrazy zawijane z równie doskonałymi kluskami śląskimi (36 zł) oraz klasyczny kotlet de volaille (26 zł). Autentycznym gwoździem programu był jednak kompot. Wypiliśmy go trzy dzbanki, a ciągle było mało. Esencjonalny w smaku, intensywny kolorystycznie, ugotowany z wielu gatunków owoców, dobrze schłodzony, nawiązywał do dawnych dobrych czasów, gdy w Komitecie nie brakowało prawdziwych smakoszy. Tylko czy współczesne biesy też gustują w stołówkowym menu?
W Komitecie, ul. Nowy Świat 6/12 (wejście od strony Muzeum Narodowego), tel. 22 583 81 11, www.usekretarzy.pl, można płacić kartą, ogródek, brak toalet dla niepełnosprawnych

Szukasz ciekawej knajpy? Polecamy recenzje Macieja Nowaka.

-
W Komitecie
free.zolwik
07.07.10, 21:57
Trzeba mieć niezłe mozliwości, żeby tyle wciągnąć...»
-
W Komitecie
lucjuszfere
08.07.10, 12:14
jesli moge wtracic 3 grosze...obiady w stolowce kc byly kompletnie do dupy(przynajmniej pod koniec lat70 i na poczatku 80) duzo lepsze ba..o cale pieklolepsze bylo zarcie na Rozbrat »
-
W Komitecie EURO 2012 ?!
ossi-pol
08.07.10, 16:20
Szybko liczę: ta "wyżerka" kosztowała 240 zł. Stołując się przez 1 m-c, wydamyok. 7200 zł. Przez jeden rok- 87000 złotych! Mógłbym kupić BMW europosłaKurskiego (cena wywoławcza 71250 »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]

