The Pictures

Maciej Nowak
30.07.2010 aktualizacja: 2010-11-23 14:17
A A A Drukuj
The Pictures, ul. Chmielna 26 fot. Grażyna Jaworska
Śródmieście, ul. Chmielna 26
ZOBACZ TAKŻE
Jeśli myślicie, że najgorętszym miejscem tego roku w Warszawie jest dziedziniec Pałacu Namiestnikowskiego, zwanego potocznie Pałacem Prezydenckim - to jesteście w błędzie. Jeżeli sądzicie, że najgorętszymi zdjęciami tych wakacji były te przedstawiające premiera Tuska opalającego się w negliżu w ogrodzie swego domu w Sopocie - to nie jesteście na bieżąco. Jeżeli ciągle wydaje wam się, że najgorętszą miejscówką Warszawki jest Szparka - to już chyba wypadliście z towarzyskiego obiegu. Czy aby na pewno Pudelek i Plotek interesują się waszymi randkami i nocami? Żegnaj Utopio, Szpilko i Cynamonie. Miło było przez tyle lat, ale dziś zmieniła się nasza marszruta. Dziś chodzi się do The Pictures na Chmielnej. I to jest właśnie najgorętszy adres naszego miasta.

Jeszcze niedawno działała tu pralnia, a naprzeciwko charakterystyczną wonią wabił oldschoolowy sklep rybny. Dziś, mało tego, że rybki zniknęły - wraz z nimi rozebrano całą kamienicę, a w pomieszczeniach po poczciwej pralni wiosną otworzył swe podwoje The Pictures. Początkowo spoglądałem na ten lokal z pewnym dystansem. Nie lubię, gdy z warszawskich ulic znika zwykła miejska infrastruktura. Kupić dobrego dorsza ani wyprać brudnych gaci nie dacie rady w promieniu kilku kilometrów. Czy to dobrze służy naszemu miastu? Mało przekonują mnie też artystowskie ambicje w gastronomii. Po co od razu zwać się art bar café? Poza tym witryna nowego lokalu przeszklona jest od chodnika do samego sufitu, stoliki poustawiane i oświetlone jak na pokaz mody, a barmani i kelnerki - zupełnie jak nie w naszym szarym kraju nad Wisłą - uśmiechają się promiennie do spacerujących Chmielną. Czy nie za dużo tego dobrego? Czy nie za wiele grzybków w barszcz? Po kilku miesiącach praktyki wiemy już na pewno, że nie.

Do ogródka The Pictures przeniosła się toute la Varsovie, a momentem przełomowym był okres mundialu, podczas którego znalezienie stolika graniczyło z cudem. I to mimo że od tamtego czasu działa dodatkowy ogródek w namiocie po drugiej stronie ulicy. Swoim drużynom kibicowali tutaj Hiszpanie i Niemcy, gościły ekstatyczne koncerty, ale nie ma co ukrywać: najcenniejsze towarzysko są miejsca w podstawowej części ogródka, po parzystej stronie Chmielnej. Podczas letnich dni uchylana jest szklana fasada, a atmosfera warszawskiego deptaka przenika do wnętrza. Na tarasiku odbywa się zaczepianie przechodniów, rozdawanie znaczących uśmiechów, inicjowanie romansów i generalnie - okazywanie jak dobrze nam być tą rozbawioną stołeczną publicznością na skraju załamania nerwowego. Każda grupa pije po swojemu. Młodzi heteroseksualni mężczyźni gustują nieustająco i od tylu już sezonów w piwie. Chłopcy bardziej subtelni dolewają do niego dużo słodkiego soku, a długonogie panny o spojrzeniu typu ,,nawet nie próbuj'' sączą kolorowe drinki. Tego lata nie są już modne kompozycje z parasolkami i innymi durnymi barmańskimi akcesoriami. Teraz pije się owocowo-alkoholowe shaki dekorowane solidnymi kawałkami arbuza, melona i ananasa. I tylko my z J., P., W., R., A., S., K. i T. pijemy wiśniówkę. Pijemy jej za to dużo, więc mimo niszowego charakteru naszego ulubionego alkoholu, jesteśmy traktowani jak poważni klienci.

W The Pictures można też jeść. Ale nie udawajmy, że na jedzenie tu przychodzimy. Jedynie w skrajnych przypadkach sięga się po menu, z którego polecam zupełnie przyzwoite pasty do pieczywa (najsmaczniejsze są jajeczna, serowa i szynkowa), poprawne makarony oraz mięsa z grilla. Głód w The Pictures dużo lepiej zaspokaja się w zupełnie inny sposób.

The Pictures, ul. Chmielna 26, czynne do godz. 24, można płacić kartą, dodatkowa toaleta dostępna dla osób na wózkach, tel. 22 826 17 83, www.the-pictures.pl



Podziel się