A Corner of Asia

Maciej Nowak
03.09.2010 aktualizacja: 2010-11-23 14:14
A A A Drukuj
 A Corner of Asia Fot. Jacek Lagowski / Agencja Gazeta
ul. Wynalazek 3 (róg ul. Marynarskiej)
Pisałem już kilkakrotnie o nowej fali w gastronomii azjatyckiej w Warszawie. To fragment szerszego zjawiska, które ma swoje odsłony również w Paryżu, Londynie, czy Niemczech, gdzie nawet wydano na ten temat ciekawą książkę.

Dawne bary i restauracyjki wietnamskie urządzone były w tandetnym smoczym stylu. Pracowali w nich ludzie porozumiewający się z gośćmi za pośrednictwem numerków w menu, a samo wnętrze przesiąknięte było zapachem przepalonego tłuszczu i ciężkiej pary. Takie miejsca oczywiście istnieją i dzisiaj, ale powoli odchodzić będą w przeszłość. Ich miejsce zajmują lokale o jasnych przestrzeniach, czyste, pachnące i z urodziwą skośnooką obsługą, rozmawiającą z klientami bez najmniejszego akcentu. Podczas wizyty w A Corner of Asia na Marynarskiej zrozumiałem, że te zmiany to nie tylko kwestia mody czy podwyższenia standardów technologicznych i sanitarnych. Azjatycką nową falę tworzy drugie już pokolenie imigrantów. Ich rodzice dekorowali swoje lokale czerwono-złotymi lampionami i ograniczali do minimum relacje ze światem zewnętrznym. Ich dzieci wychowane nad Wisłą, uczące i studiujące się z polskimi rówieśnikami w naszym języku mówią perfekt, a przede wszystkim - dobrze rozumieją gusty i potrzeby tutejszej publiczności. I taka jest właśnie historia młodego właściciela A Corner of Asia, który po skończeniu informatyki postanowił kontynuować rodzinne tradycje gastronomiczne. Ale już w zupełnie innym stylu.

Stopniowa asymilacja przybyszów z południowej Azji wywołała dodatkowy skutek. Warszawiacy zaczęli się przyglądać swym nowym sąsiadom z coraz większym zainteresowaniem. Pionierskie znaczenie miały przed kilkoma laty działania Joanny Warszy, która na bazarze przy Stadionie X-lecia zorganizowała Podróż do Azji, wędrówkę po tamtejszym Małym Hanoi z jego stoiskami, barami i centrum buddyjskim. Dzisiaj te same motywy przechodzą już do kultury popularnej. Za kilka dni odbędzie się premiera nowej płyty Moniki Brodki, na której znajduje się piosenka W pięciu smakach o wyprawie do Uliczki Barów Wietnamskich przy dawnym stadionie: ,,Tuż za rzeką gubię trzeci most/Rzędy skaryszewskich drzew/Las żurawi poharatał niebo/Słyszę twój anielski śpiew''. Znajdziemy tu też ładne strofy o wietnamskich specjałach: ,,W pięciu smakach kaczka tapla się/mija soję tofu ryż/Uduszona latająca rybka/ćwiczy w piwie skoki wzwyż''. Ale tak naprawdę to tylko preludium do bardziej intymnego wyznania: ,,Słodko-kwaśnych słów rozumiem kilka/Kiedy do mnie mówisz że/śpiewasz pięknie wtedy, gdy gotujesz/chciałam byś nauczył mnie''. Czyżby kroił się wietnamsko-polski romans? Ależ tak!

Czuć to również w A Corner of Asia, gdzie czarujący personel podczas pory lunchu stawiać musi czoła dziesiątkom wygłodniałych urzędników z okolicznych biurowców. Poza godzinami szczytu jest tutaj całkowicie pusto, ale też nie ma co udawać, że Służewiec Przemysłowy to rejon wybitnie spacerowy. Nieduży lokal przypomina sterylną, biało-czarną stołówkę z jakiegoś filmu s-f. Jedzenie z grubsza to samo, co w większości innych lokali wietnamskich, tyle że tutaj jego zapach nie atakuje agresywnie nozdrzy i nie osiada na włosach i odzieży. Nowością jest dołożenie do menu wietnamskiego również potraw tajskich, pośród których urzekła mnie słynna zupa tom yum (10 zł) z mlekiem kokosowym, trawą cytrynową, imbirem oraz kurczakiem bądź krewetkami. Wysoki poziom trzymał też klasyczny pad thai, (12 zł) czyli makaron ryżowy z kurczakiem, jajkiem i orzeszkami ziemnymi.

Za szczególną specjalność, anonsowaną oddzielnym komunikatem ustawionym na ladzie, uznają tutaj zupę pho. Wcale się temu nie dziwię. Przecież to jeden z dziesięciu współczesnych kulinarnych symboli Warszawy! W ramach konkursu Polska je je je! udowodniliśmy to nieraz.

A Corner of Asia, ul. Wynalazek 3 (róg ul. Marynarskiej), tel. 22 852 60 31, 889 884 961, czynne od 10 do 20, w soboty do 18, można płacić kartą



Podziel się