Maho

Maciej Nowak
10.09.2010 aktualizacja: 2010-11-23 14:11
A A A Drukuj
Restauracja Fot. Jan Zamoyski / Agencja Gazeta
  • Jedzenie wyłożone jest w oświetlonych witrynkach.
  • 'Główny punkt programu, czyli popisowy turecki grill.'
Ochota, al. Krakowska 240/242, róg Hynka
Kariera, którą zrobił w Polsce news o odkryciu w podziemiach Dworca Centralnego przetwórni mięsa na kebaby, jest, niestety, funkcją naszego dobrze zakonserwowanego i przezroczystego rasizmu. W ankiety socjologiczne złapać się nie da, ale już groźno błyskający białkami oczu turecki rzeźnik ćwiartujący w niedostępnych kolejowych kazamatach zakrwawione tusze zwierząt to jest wizja, w której większość rodaków czuje się jak u siebie.

Tego, że inspektorzy sanepidu po kontroli nie potwierdzili tych sensacji, opinia publiczna już nie zarejestrowała. Nie chodzi przecież o stan faktyczny, ale o upust gromadzących się podskórnie emocji. O tym zaś, że standardy rozbiórki i obróbki mięsa w tradycji muzułmańskiej są dużo bardziej restrykcyjne niż w Europie, wie mało kto. Islamskie prawo halal określające sposób uboju porównywać można z kaszrutem, czyli kodeksem regulującym zasady przygotowywania potraw koszernych. By się o tym przekonać, zachęcam do odwiedzenia restauracji Maho na skrzyżowaniu alei Krakowskiej i Hynka.

Czy jesteście w stanie wyobrazić sobie knajpę w Polsce specjalizującą się w daniach mięsnych, w której nie sprzedaje się alkoholu? A jednocześnie trudno znaleźć w niej wolny stolik? Ekscentryczny to pomysł, prawda?



Trzeba jednak poszerzyć naszą wyobraźnię, bo w Maho tak właśnie się dzieje. Obszerne, nowocześnie urządzone pomieszczenie łączy funkcje restauracji i sklepu mięsnego. W ustawionych w rogu ladach chłodniczych malowniczo prezentuje się ogromny wybór elementów wołowych, cielęcych i jagnięcych. Wszystkie z certyfikatem halal wydanym przez muftiego z Rady Imamów Muzułmańskiego Związku Religijnego.

W części restauracyjnej sektor dla palących odseparowany jest szczelnie od reszty sali, w której znajduje się również kącik dla dzieci. To bardzo praktyczne udogodnienie, skoro nawet w zwykły wtorkowy wieczór w Maho biesiadowało sporo wielodzietnych familii. W powietrzu rozbrzmiewa turecki gwar, ale cała obsługa, łącznie z tureckim właścicielem, porozumiewa się bez najmniejszego problemu po polsku. Patron, jak w każdej szanującej się bliskowschodniej knajpie, kręci się między gośćmi, dogaduje i dogląda. W dłoni przebiera nieustannie koralikami tasbihu, czyli muzułmańskiego różańca.

Potrawy można wybrać z karty, ale dużo fajniej pokazywać palcem to, co budzi naszą oskomę, a wyłożone jest w oświetlonych witrynkach. O zawrót głowy przyprawi was ogromny wybór kotlecików, pulpecików, skrzydełek, udek, szaszłyczków i innych kawałków mięska piętrzących się na tacach za szybą. Chciałoby się jeść natychmiast. Ale stop! Na początek obowiązkowo mercimek (10 zł), zupa przyrządzona z czerwonej soczewicy, doprawiona masłem, chilli i cytryną. Jest niczym jedwabny, rozkoszny dywan witający u progu tureckiego posiłku. Bo dalej będzie pysznie, ale też na bogato, prawdziwie po sułtańsku. Najpierw mezi, czyli przystawki. Zimne i ciepłe. Najwspanialsze to szpinak duszony z czosnkiem i cebulą w sosie jogurtowym (10 zł), dolma (14 zł), faszerowany jagnięciną bakłażan (18 zł) i jeszcze lepsza biała papryka wypełniona cielęciną z ryżem i orzeszkami pini. Gwiazdami tej części kolacji były też puszyste racuchy z plastrów cukinii (14 zł) oraz wątróbki jagnięce pokrojone w kostkę i usmażone na chrupko (14 zł), po których kubeczki smakowe długo nie mogą się uspokoić. Warto też poprosić o tzw. tureckie pizze, czyli uformowane w łódeczkę placki z mięsem, serem czy kiełbasą (10-28 zł). I dopiero teraz nadchodzi czas na główny punkt programu, czyli popisowy turecki grill.

Bogactwo propozycji oszałamia i uniemożliwia trafny wybór, więc zdałem się na gust kucharza. Poprosiłem, by przygotował półmisek tego, co w jego pojęciu najlepsze. I to była właściwa decyzja. Dostałem ogromny półmisek pełen smakowitości, pośród których brakowało tylko mleczu jednorożca oraz pawich języczków.

Dobra muzułmańska knajpa to przede wszystkim świetne jedzenie. Ale zajrzyjcie też do toalety, gdzie przy każdej muszli klozetowej znajduje się elastyczna rura z bieżącą wodą. W Europie normą obyczajową jest wcieranie w ciało resztek ekstrementów za pomocą papieru toaletowego. Muzułmanie po każdym wypróżnieniu obowiązkowo się podmywają. W tym kontekście nieustannie okazywane przez Europejczyków poczucie higienicznej wyższości jest dowodem jakiejś chorobliwej hipokryzji.

Maho, al. Krakowska 240/242 (róg Hynka), tel. 22 609 15 48, można płacić kartą, dostępne dla osób na wózkach



Podziel się

  • Maho o.szechter 10.09.10, 17:00

    Trochę zbyt długie niektóre zdania i przez to ciężko się czyta. Lepiej nie używać zdań wielokrotnie złożonych. »